Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

24 lipca 2020

NR 6 (Sierpień 2020)

W Berlinie wszyscy są stąd

32

– mówi MAGDALENA PARYS, pisarka, w rozmowie z Marcinem Wilkiem

– Kiedy myślisz „Magdalena Parys”, to co myślisz najpierw? Pisarka? Kobieta? Mieszkanka Berlina? Mama?  
– W ogóle się nad tym nie zastanawiam. Gdyby nie zadawali mi tego pytania dziennikarze, to najprawdopodobniej bym się tym w ogóle nie zajmowała. 

– Nie chce mi się wierzyć.
– Kwestię definicji samej siebie załatwiłam jako młoda dziewczyna. Byłam wtedy w niemieckiej klasie – niemieckiej, czyli nie takiej, w której były dzieci imigrantów, ale właśnie takiej zwykłej, z rzekomo typowymi dziećmi niemieckimi. Wszystkie moje najbliższe koleżanki były Niemkami i nagle, przyglądając się im, zrozumiałam, że niczym się nie różnimy.

– No, ale jednak się różniłyście. Przyjechałaś do Niemiec z Polski. Byłaś „nie stąd”. 
– Mylisz się, ale to dlatego że nie poznałeś moich koleżanek z klasy. Opowiem ci o nich. Pierwsza chodziła do kościoła protestanckiego. Tak samo, jak ja. Też chodziłam do kościoła, co z tego że innego. Druga była ateistką. Czyli jak mój tata, mieszkający w Polsce. A trzecia? A trzecia, zresztą chyba mi najbliższa, miała ojca Polaka. Czyli zupełnie tak samo, jak ja. Co więcej, od najmłodszych lat interesowała się polityką, czyli tym, co ja. Razem chodziłyśmy na badmintona, czytałyśmy również „Bravo”. No i co? I nic. Na tym moje dylematy i zastanawianie się, kim jestem, się zakończyły. Przynajmniej wtedy. Dla mnie ważniejsze jest to, czy jestem u siebie. 

– To zupełnie jak Dagmara, bohaterka twoich książek. W najnowszej, w Księciu, ona wprost się pyta o to, gdzie jest jej miejsce.
– Jej prawo. A może jest trochę nomadką? Poza tym ma poważne powody, bo zastanawia się, czy chce mieszkać w willi, która kojarzy jej się z przeszłością, ojczymem i matką, a ona z nimi nie chce się identyfikować. To są pragmatyczne pytania. Ona pyta o to, gdzie jest jej dobrze, a nie kim jest. 

– To się da tak łatwo rozdzielić?
– Moja bohaterka, bo o nią pytasz teraz, jest bardzo zajęta. Ściga terrorystów, jest w trakcie śledztwa, w którym chodzi o stawkę najwyższą, o przyszłość kraju, w którym mieszka. To samo dotyczy innych bohaterów, komisarza Kowalskiego czy prezydenta berlińskiej policji. Oni też są zajęci. Albo przestraszeni. Tylko jeden szuka swoich korzeni. Lekarz patolog, świetnie mówiący po niemiecku. Niby jest na miejscu, u siebie, a jednocześnie ma mnóstwo kompleksów. Dlatego szuka dla siebie miejsca w skrajnej organizacji. 

– Przyznam, że nie o takie bycie u siebie mi chodziło. 
– Ja wiem, domyślam się. Twoje pytanie ma bardziej luksusowy charakter. Takie luksusowe pytania zadaje się, gdy się leży na plaży nad morzem, grzeje słońce, ponad tobą niezmącone niebo. Albo kiedy się wędruje po lesie dla wypoczynku. Ale zupełnie inne pytania zadaje się, gdy o coś się walczy. Albo gdy Ameryką rządzi Trump. Albo do władzy dochodzi skrajna prawica. 
No i tak doszliśmy do pytań o tożsamość. I o politykę.

– Dobrze, zatem słucham.
– Moment. Zanim zaczniesz mnie pytać, muszę powtórzyć coś za Piotrem Pazińskim (przypis od red.: polski dziennikarz, pisarz, eseista, krytyk literacki i tłumacz). Kiedyś gdzieś przeczytałam, że nienawidzi pytań o tożsamość. Stwierdził, że są straszne czy obskurne, coś takiego. Pamiętam, że zastanawiałam się, dlaczego takie pytania wzbudzały tyle emocji i dlaczego pisarze tak wrogo na nie reagują. Dopiero kiedy zaczęłam jeździć z moimi książkami po świecie, zrozumiałam, o co chodzi. Nagle musiałam się wszędzie tłumaczyć, kim jestem, Polką czy Niemką, niemiecką Polką czy polską Niemką. Opowiadać siebie.

– Może dlatego, że odpowiadając na takie pytania, na ogół nie można użyć własnych słów, trzeba się wpisać w jakieś kategorie.
– A może też dlatego, że autorzy bywają często przyrównywani do swoich bohaterów. Zauważ, że też to zrobiłeś. I oczywiście musiałeś sięgnąć po Dagmarę. To takie typowe! A może pisarz utożsamia się z wieloma postaciami? A może z żadną? Zestawienie z jedną postacią to za wygodna droga. 

– Zgodzę się z tym, że jako czytelnicy zestawiamy czasem bohaterów z autorami. Zwłaszcza gdy mamy dostęp do autorów.
– Tyle że ja to ja, a Dagmara to Dagmara. 
W jednej z gazet francuskich ukazała się recenzja Magika. Tytuł sugerował, że Magdalena Parys dotarła do archiwów, w których nikt wcześniej nie był. Tyle że dotarła tam Dagmara, nie Magdalena! Wkurzyłam się, bo nic z tych rzeczy opisanych nie zrobiłam. Ktoś dopisał sobie całą historię. Takie porównywanie zawęża mnie jako pisarza i jako człowieka. Nie daje mi przyzwolenia na wykreowanie następnej postaci czy tematu. 
Poza tym trzeba być mistrzem świata, trzeba mieć dystans, wiele lat na karku i ogromną dojrzałość, żeby napisać powieść, w której mówi „ja”. Przeważnie, gdy jesteśmy zbyt blisko bohaterów, takie pisanie się nie udaje. Nie ma w nim refleksji, nie ma filtru. Najlepiej, gdy staje się trochę z boku. Świetnie wychodziło to Konwickiemu, ciekawe jest to też u Gombrowicza. 

– Ja bym powiedział, że u niego jest sporo kreacji innego rodzaju. Ale zostawmy to. Mam jeszcze jedno pytanie, które może cię twórczo zdenerwować. I znowu odbiję od Księcia. Dotykasz w nim spraw przeszłości, ale jednocześnie wyczytać tam można prognozę przyszłości. 
– Bo to, o czym pisałam, to świat apokalipsy. Przy czym wolałabym nie być wróżką. Żadną miarą nie przypisuję sobie takiego prawa.
Każda książka to dla mnie zamknięty temat, a zarazem wyjście poza pewien krąg, przekroczenie granicy. Zauważ, że gdy pisałam Tunel, zgłębiałam historię Berlina, a po napisaniu jej, nie chciałam do niej wracać. Wyszłam więc z Berlina. W Magiku pisałam o podzielonej Europie. Już byłam trochę dalej. A teraz, w Księciu, jestem w faszyzmie we Włoszech i w Niemczech. To opowieść o przeszłości, ale – no właśnie – także o możliwej przyszłości. Kończę właśnie redakcję i powiem ci, że na razie mam dość polityki i historii w ogóle.

– Powtórzę się, ale: nie chce mi się wierzyć.
– To uwierz, bo ja doszłam do ściany. Nie wiem, co mogłabym...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy