Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

20 lipca 2022

NR 8 (Sierpień 2022)

Uczony i jego cień

0 316

Cień Jana Christiana Andersena jest bajką o marnym końcu porządnego człowieka i niebywałej karierze jego podłego cienia. Jak to możliwe, żeby człowiek skończył na szafocie, a jego cień w tym samym czasie zasiadł na tronie? Przecież w bajkach to dobro jest nagradzane dostatkiem i zaszczytami, a zło spotyka kara. Czy w życiu jest inaczej? A jeśli nawet jest inaczej, to można spotkać człowieka, który nie rzuca cienia w południe, na równiku, gdy słońce stoi prostopadle nad jego głową. Chociaż i wtedy można zobaczyć niewielki cień u stóp człowieka. Gdyby człowiek na równiku, w południe położył się na szklanym stole – pod stołem znalazłby się jego cień powtarzający wiernie sylwetkę leżącego. Ale cień bez człowieka?

Porządny bohater bajki Andersena był badaczem rzetelnie publikującym wyniki swoich prac, które nie interesowały nikogo. Klepał więc biedę. W przeszłości zainteresował się piękną dziewczyną, jaśniejącą – jak sądził – emitowanym światłem, na balkonie domu po przeciwnej stronie ulicy. Chciał wiedzieć, jak naukowiec, coś więcej o niej i jej emanacji. Dom z balkonem nie miał bramy ani nawet drzwi. Kiedy jednej nocy wpatrywał się w balkon, siedząc w oknie swojego pokoju, z lampą zapaloną za plecami, dostrzegł na balkonie swój cień. Wysłał go więc jak sondę badawczą do mieszkania dziewczyny. Co nim kierowało? Obowiązek badacza, który powinien wyjaśnić tajemnicę emanacji światła? Fascynacja urodą dziewczyny i popęd płciowy? A może determinacja poznawcza w wyniku sublimacji nieakceptowanych moralnie fantazji seksualnych? Nie zastanawiał się. Cień posłusznie wszedł do środka i zniknął na lata. Badacz, nie rzucając cienia, który zresztą odrósł z czasem – może dlatego, że badacz przeniósł się na północ, gdzie cienie są dłuższe, i cierpiąc niedostatek, ogłaszał swoje prace. Zapadał też na zdrowiu.

POLECAMY

Jego sytuację odmienił powrót cienia, tym razem Pana Cienia. Opływał w dostatki, nabrał ciała. Miał wszystko, czego zapragnął, z wyjątkiem brody i żony. Nie miał też cienia. 

Opowiedział, jak z pomieszczenia, do którego wszedł z balkonu, ustalił, że świetlista dziewczyna to Poezja, a jej mieszkanie pełne jest wiedzy o świecie. Kiedy wrócił do zleceniodawcy, nie zastał go. Jeśli wierzyć Cieniowi, zabawił w domu Poezji i wiedzy długo. Rozpoczął więc samodzielne życie. Kiedy się wyemancypował? Nie wracając od razu? Dopiero wtedy, gdy nie zastanie człowieka, którego cieniem był dotychczas? Wyemancypowany wykorzystał swoje umiejętności wspinania się po ścianach i wpełzania do cudzych mieszkań. Poznawał skrywane przez podglądanych ludzi sprawy, a ponieważ ludziom zależało na trzymaniu ich w cieniu, spełniali wszystkie jego życzenia. Dostawał pieniądze, ordery, nagrody, tytuły i stanowiska. Miał władzę. Nie tylko w bajkach szantaż jest skutecznym sposobem zdobywania i utrzymywania władzy. A przecież jest to postępowanie powszechnie uważane za niemoralne, złe. 

Cień, widać, nie miał haka na swojego człowieka, bo skłonił go do przyjęcia posady cienia Pana Cienia ofertą pokrycia jego kosztów utrzymania, podróży i leczenia. Badacz zatem towarzyszył Cieniowi jako jego cień, zawsze stając po jego przeciwnej stronie niż ta, z której biło źródło światła. Do czasu, aż w uzdrowisku, w którym Cień spodziewał się wyhodować brodę, nie spotkali księżniczki. Pan Cień oczarował ją inteligencją i wdziękiem do tego stopnia, że zdecydowała się poślubić go i koronować wraz z sobą. Tego było za wiele uczciwemu badaczowi. Postanowił ujawnić księżniczce prawdziwą naturę Cienia udającego człowieka. Nie dopuścić łajdaka do tronu. Kierując się zasadami czystej gry, bo je szanował,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy