Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

2 września 2019

NR 9 (Wrzesień 2019)

Tęczowa korona, czyli metafora

133

Szerzy się, a może powraca, niebezpieczna skłonność do odczytywania tekstów dosłownie. 

Teksty przeważnie niosą w sobie wiele znaczeń. Musimy dokonać wyboru, znaleźć to znaczenie, które jest nam aktualnie potrzebne – w zależności od tego, z kim toczymy rozmowę, jaki nas absorbuje wewnętrzny dialog, jaką wygłaszamy przemowę. Znaczeń jest wiele. Niektóre można odczytać dopiero wtedy, gdy spłynie wzburzona fala albo wiatr zmieni kierunek.

POLECAMY

Uczepić się jednego znaczenia, nie daj Boże tego literalnego, to ogromny błąd. Często popełniany, gdy mamy do czynienia z poematem docierającym z przeszłości. Rozgniewany prorok wyśpiewuje, co gniew mu podpowiada. Czy mamy to brać dosłownie?! Język używany przez poetów ma odrębne prawa. Nie jest łatwo czytać poezję z uszanowaniem jej istoty. Dotyczy to także czytania Pisma Świętego. W naszej interpretacji trzeba odnajdywać ten pokład znaczenia, który decyduje o rozumieniu przekazu we właściwym sensie, z uwzględnieniem koniecznych kontekstów.

***

Zdolność rozpoznawania metafor – cała ta gra odnajdywania podobieństw i rejestrowania różnic – to nadrzędne narzędzie radzenia sobie z rzeczywistością. Jego brak, zanik umiejętności operowania metaforami, sprawia, że człowiek jest zubożony. Metafory odgrywają wielką rolę w porozumieniu międzyludzkim, szczególnie gdy chodzi o porozumienie w kwestiach wiary. W tej domenie ubóstwo języka szkodzi, bo sprawia, że nasila się pokusa literalizmu: ciasnej, ubogiej i w gruncie rzeczy błędnej interpretacji, przez którą nie przenika duchowy teologiczny sens tekstów.

***

Nie dziwi mnie, ale głębok...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy