Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

24 listopada 2015

Syrakuzy Iwaszkiewicza

42

Podróż jest jak „położenie dłoni na dwóch skrzydłach rzeczywistosści”: na tym, co wozimy wszędzie ze sobą jako nasz świat wewnętrzny, i na tym, co odkrywa przed nami droga. Potem wystarczy patrzeć, „jak się te dwie rzeczywistości przeplatają”.

Panny z Wilka – tajemnicze opowiadanie Iwaszkiewicza o śmierci i życiu – przeczytałam pierwszy raz wiele lat temu, w tym samym mniej więcej czasie, kiedy obejrzałam film Wajdy. Jednak co było najpierw, a co potem, tego już nie pamiętam – obraz i tekst zrosły się we mnie tak ściśle, że jedno bez drugiego nie istnieje: pięć kobiet z Wilka i ta szósta, nieżywa, noszą twarze Anny Seniuk, Mai Komorowskiej, Stanisławy Celińskiej, Krystyny Zachwatowicz i Christine Pascal, jak antyczne maski. Zapamiętałam natomiast tajemniczą inskrypcję, która kończyła tekst Iwaszkiewicza wtedy przeze mnie czytany: „Syrakuzy, kwiecień 1932”.

Syrakuzy... Dlaczego? To słowo zapadło we mnie, choć z pozoru o nim zapomniałam. Wypłynęło dopiero niedawno – w pensjonacie na przedmieściach Taorminy. Na horyzoncie dymiła Etna – to mitologiczny olbrzym Tyfon, przerażający syn Gai i Tartara, wzdychał ciężko spod góry, którą przywalił go Zeus; pragnął uwolnienia. W cytrynowym gaju na wyciągnięcie ręki dokazywały rozćwierkane wróble, kosy i jaskółki. Płynęła, szemrząc, słoniowoszara rzeka Alkantara. Elżbieta miała ze sobą Iwaszkiewicza Książkę o Sycylii – egzemplarz profesora Rysia Przybylskiego, wydanie pierwsze z 1956 roku, z jego notatkami – i w ciepły dzień czerwcowy nad Morzem Jońskim czytała mi z niej o Syrakuzach. O Syrakuzach, czyli o Pannach z Wilka i Karolu Szymanowskim.
Osobliwa jest ta książka Dziadziusia (tak czule nazywa Iwaszkiewicza profesor Przybylski) – nieśpieszna i jak stare serce pojemna. Pełna sztuki greckiej, kwiatów Południa, muzyki Szymanowskiego, smutku i miłości; jest w niej również zaskakująco wiele Polski. Obejmuje wszystkie podróże Iwaszkiewicza na Sycylię od lat 30. do 50., dotykając nieraz po wielekroć tych samych miejsc – jak fala, która głaszcze morski brzeg. Pisana w kilku podejściach, sztukowana fragmentami listów, wierszy i notatek, a wszystko zrobione tak, że nie widać szwów – warstwy wspomnień i uczuć stapiają się tu w całość, której formę stanowi sam ogromny, przestronny Iwaszkiewicz.

***

Na Sycylię przywiódł go Szymanowski – „dziwny, wielki artysta” i daleki krewny, przed którym ostrzegały Jarosława ciotki, obawiając się uwiedzenia. To Szymanowski w czasie pierwszej wojny światowej opowiadał zasłuchanemu w „Maski”, „Mity” i „Metopy” kuzynowi z Kalnika urzekające historie o dalekiej wyspie, która oczarowała młodego Iwaszkiewicza na równi z Karolem i jego muzyką. Do Syrakuz przyjechał więc śladem dawnego kochanka i mentora, a właściwie przyjechał tu do niego, Sycylia jest bowiem dla Iwaszkiewicza wyspą Szymanowskiego, jego drugim domem i duchową własnością. Tutaj umieścił Szymanowski (wraz z Iwaszkiewiczem jako autorem libretta) nie tylko akcję „Króla Rogera”, ale też całą drugą część powieści Efebos, którą przed śmiercią powierzył Iwaszkiewiczowi i która spłonęła we wrześniu 1939 roku. „Przyznam się, że podczas pisania całej tej książki czułem obecność Szymanowskiego przy sobie” – wyznaje
Iwaszkiewicz.

W Syrakuzach był Iwaszkiewicz tylko raz – tamtego kwietnia, o którym wspomina w Pannach. Jednak wskutek pomieszania czasów przeżywania i czasów pisania, które stanowi o wyjątkowości Książki o Sycylii, powstaje wrażenie, jakby Iwaszkiewicz był w Syrakuzach krótko po śmierci Szymanowskiego, a więc nie w kwietniu 1932 roku, tylko pięć lat później. Jakby przyjechał tam odprawić po nim żałobę. Jak to możliwe? Chyba wiem, jak to się stało. To wciąż opłakujący Karola dojrzały Iwaszkiewicz, który pracował nad rozdziałem o Syrakuzach dopiero w latach 40. lub nawet 50. – z całkiem innej już perspektywy – dokonał tego emocjonalnego przesunięcia w głębokich warstwach tekstu. Zaczarował czas – w taki sam sposób, w jaki greckie bóstwa zaczarowały czas na Sycylii, układając go warstwami i lepiąc z niego jeden miodny plaster.

***

Przepis na piękny poranek: zerwij z drzewa dojrzałą cytrynę, wyciśnij z niej sok, pij z wodą i miodem eukaliptusowym. Jedziemy do Syrakuz. Droga prowadzi obok targu rybnego w Katanii, la pescheria, gdzie można zjeść ostrygi i rybę z rusztu, a także kupić ser, oliwki i figi. Te ostatnie sprzedaje chłopiec najwyżej dwudziestoletni. Miękkim ruchem otwiera jedną i podaje ją na opalonej, nagiej dłoni.

W Syrakuzach Iwaszkiewic...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy