Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

21 kwietnia 2022

NR 5 (Maj 2022)

Stara krew

0 352

Mnie i modzie zazwyczaj było nie po drodze. Kiedy rządziło gładkie lico, u mnie królował wąs, obecnie, gdy nawet podrostki pielęgnują brody, ja cenię sobie policzki zdecydowanie gołe. Podobnie jest z ubraniami, dietą, wystrojem wnętrz. Dlatego też, gdy królowało własnych przodków z przepastnych archiwów odkopywanie, ja chlubiłem się posiadaniem (nieposiadaniem?) antenatów w ciemnych odmętach dziejów głęboko pochowanych. Teraz, gdy restaurowanie genealogicznej roślinności przebrzmiało, wybrałem się do placówki oferującej kompleksowe zbadanie przeszłości do siedemnastu pokoleń wstecz w celu zlecenia analizy historycznej moich familijnych gałęzi. Nadmienię, iż ojca swego i matkę naturalnie znam, lecz o dalszych przodkach wiedzę posiadam nader skromną, rodzice bowiem nieskorzy byli do opowieści o praszczurach, skąd ta powściągliwość wydało się dość szybko. 
Już po kilku tygodniach otrzymałem pierwsze akta, z których niezbicie wynikało, iż dziadek mój ze strony matki był złodziejem, dziad zaś ze strony ojca zniesławił się podwójnym morderstwem dokonanym z zimną krwią. Brata jego, skazanego na katorgę za defraudację publicznego grosza, na zesłaniu poddano wyrokowi śmierci po napadzie na konwój z carskim złotem. To był jednak czubek góry przestępczej. Moi ascendenci byli bowiem kolejno: koniokradem, stręczycielem, złodziejem zwłok, rozbójnikiem, lichwiarzem, grabarzem, katem. W liniach żeńskich zaś figurowały: kleptomanka, paserka, stręczycielka, rozbójniczka, dzieciobójczyni i znowuż stręczycielka. Przez kilka dni nie wychodziłem z domu i tępo wpatrywałem się w winylową tapetę w kolorze butelkowej zieleni. Wówczas spłynęły kolejne opracowania, z których niezbicie wy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy