Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

20 lipca 2022

NR 8 (Sierpień 2022)

Siedem lat w niebycie

0 449

Długo wahałem się, czy im powiedzieć. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale ta sytuacja trwała kilka lat. Tak, tak – nie miesięcy, nie tygodni. Lat. A dokładnie siedem. Nawet kiedy piszę te słowa, płonę ze wstydu. Niepotrzebnie, ale płonę. Siedem lat bicia się z myślami, siedem lat wewnętrznego rozdarcia, siedem lat koszmaru podejmowania decyzji. Oczywiście nie zaprzątało mnie to przez cały czas, źle było z rana, gdy odpalałem komputer, a porozrzucane po ekranie foldery zaczynały krzyczeć. Szybko klikałem przeglądarkę i, sami wiecie, wsiąkałem. Drugi raz źle było pod koniec roboty, kiedy wynurzałem się z odmętów. Spoglądałem na kolegów i koleżanki pochylonych pilnie nad ekranami i nieraz miałem ochotę im to wykrzyczeć. 

Coś mnie jednak powstrzymywało. Lęk? Wstyd? Lenistwo? Chyba wszystko naraz. I tak przez siedem lat. Tylko że zacząłem się budzić w nocy. Zlany potem, zdyszany, ze świadomością, że coś przegapiłem, straciłem, że coś zawaliłem. To było po pięciu latach. Jeszcze dwa zbierałem się na odwagę, żeby im powiedzieć. Coraz gorzej ze mną było, mało spałem, nie jadłem, nikłem w oczach. Nie tylko ja, więc jakoś nie rzucało się to w oczy, ale i tak byłem przerażony. Kiedy zjechałem do 47 kilogramów i byłem po trzeciej nieprzespanej z rzędu nocy, podjąłem decyzję. Powiem im. Teraz albo nigdy. 

POLECAMY

Ubrałem się w najlepszą koszulę, najlepszy garnitur, wypastowałem buty, wyszorowałem paznokcie. Chciałem to powiedzieć od razu po wejściu do firmy, ale nie dałem rady. Większość już pracowała, chyłkiem przemknąłem do swojego boksu, odpaliłem komputer, ikonki n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy