Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

19 maja 2022

NR 6 (Czerwiec 2022)

Remonciara

0 483

Na pewno macie, mieliście lub będziecie mieli takiego sąsiada. Sąsiada remonciarza. Człowieka w szale niekończącego się udoskonalania własnego mieszkania. Raczej w godzinach popołudniowych, z ostatnim wierceniem tuż przed ciszą nocną, w weekendy raczej od rana, raczej odkąd pamiętacie, raczej mu tego nie zapomnicie. Na korytarzu, co prawda, przepisowe „dzień dobry”, lecz w wyobraźni mord. Mord, który w wymyślności przybiera na sile, gdy próbujecie po pracy zrelaksować się we własnych czterech ścianach, a zza jednej z owych ścian szur-szur, stuk-puk, wrrrr, wrrrr, ziu-ziu!
Mam takiego sąsiada, właściwie sąsiadkę. Remonciarę, która prócz hałasu wprowadza do mojego życia dodatkowy dyskomfort w postaci wyrzutów w oczach żony, która od czasu do czasu przenosi spojrzenie ze mnie na obluzowane szafki czy cieknący kran. A ja przecież powinienem mieć prawo po pracy odpocząć, a nie nadal pracować? I prawo, owszem, mam, ale możliwości – nie.
Moja remonciara jest bowiem niezwykle zawzięta, do tego potrafi obsługiwać ogromną liczbę urządzeń. Podejrzewam, że części z nich nigdy nie widziałem na oczy, w związku z czym nadałem im własne nazwy. Słyszę więc: wiertarko-skrobarkę, piłę kulistą, zasysacz podtynkowy, pług do parkietu oraz udar mózgowy (tego nienawidzę w szczególności, wbija się w głowę i nie wychodzi, nawet gdy rzeczywisty udar przestaje działać). Moja remonciara potrafi też jednocześnie wiercić, stukać młotkiem i piłować. Nie wiem, jak przez chwilę myślałem, że zaprasza kogoś „na remoncik”, ale nie, żona potwierdza – nikt jej nie odwiedza. Osobną kategorią są szurania. Szurania meblem wagi ciężkiej i średniej, szurania dywanowe i krzesło-stołowe oraz drobne „szurki” wagi piórkowej.
Wyt...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy