Pusty talerzyk

Style życia

Kiedy to piszę, wiem, że święta się skończyły. Odpoczywam lub pracuję i pewnie już nie pamiętam, że jeszcze niedawno wszystko to się wydarzyło, jak zawsze, na końcówce roku. Święta.
W święta bardzo mi żal umierających drzew i że to dzieje się w obwieszeniu ozdobami, w kolorowych lampkach, w ciepłych, suchych domach. Najgorzej dla nich. I potem te hałdy ich suchych kikutów wystawianych do śmieci. Nie cieszą mnie wcale też drzewa kupowane w donicach, bo bardzo często są one wykopywane z plantacji, bez ogromnej części korzeni, wciskane w pojemnik. Cała ich masa jest poranionych, ciężko takie drzewo się potem w ziemi przyjmuje, kiedy jego połowa musi się goić. Tyle zwykle jest biegania ze świętami, że mało kto ma czas, by patrzeć na to, na co w zasadzie nigdy nie patrzy – na korzenie. O plastikowych choinkach zza drugiego końca świata nie mam nawet ochoty pisać. 
A może inaczej za rok? Proszę, kupujcie drzewka w doniczkach, w których żyły od kilku lat, zauważycie, że korzenie zaplotły się tam we wzory, jakie znacie od rośli...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy