Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

22 czerwca 2022

NR 7 (Lipiec 2022)

Przygoda na działce

0 393

Długi weekend. Wypoczywałem w hamaku, kontemplując stemple, którymi podparłem słaniającą się altankę, gdy przy płocie pojawił się sąsiad. Zdecydowanie przypalony szaszłyk w jego dłoni wskazywał, iż przybyszem był z ogródka, w którym odbywał się całopalny grill, czyli wydarzenie, na które najmocniej kręciła nosem moja partnerka, gdy zasygnalizowałem chęć nabycia rodowskiej posiadłości. Będziesz się wędził w smrodzie grilla i disco polo, wieszczyła, przysięgając, że jej noga nie postanie w krainie starych pierdzieli. Bez urazy, cytuję tylko jej słowa. 

Wizja mniej więcej własnego kawałka ziemi w granicach administracyjnych miasta była na tyle kusząca, że zdecydowałem się na zakup. Z całym dobrodziejstwem inwentarza, tamtego dnia – w postaci odzianego jedynie w przyciasne shorty brzuchacza, który wymachując mięsnym szpikulcem, coś do mnie mówił. Nie zrozumiałem ani słowa. Pijany – pomyślałem. Przyjrzałem mu się, ale szczerze mówiąc, wyglądał na zupełnie trzeźwego. Jeszcze raz zaterkotał ni to po portugalsku, ni to po węgiersku z dodatkowymi znakami stukającymi. Obcokrajowiec, przyszło mi do głowy, ale wtedy z owego węglodrzewnym dymem spowitego ogródka wyszedł facet, z którym zdarzyło mi się zamienić parę niezbyt przyjemnych słów odnośnie do moich mleczy bezczelnie wysiewających się na jego nieskazitelnym trawniku. Ów facet zaterkotał równie dziwnie co ten przy płocie. Ponieważ nie odpowiadałem, szaszłykowiec zaterkotał dosadniej, potem machnął szaszłykiem i sobie poszedł. 
 

POLECAMY

Może to ze mną było coś nie tak? Tylko że ja tego dnia od rana popijałem wyłącznie ziółka z własnego zielnika. Trochę zaniepokojony zadzwoniłem do partnerki. Gdy usłyszałem jej iberyjsko-ug...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy