Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

2 grudnia 2019

NR 12 (Grudzień 2019)

Perełka

Totalitarne skłonności rosną dziś jak na drożdżach. Ciasto już rośnie. I – niestety – to my mamy obowiązek je popsuć.

„Perełka kłamie” – zauważyła starsza kobieta, zanim nachyliłem się w celu pogłaskania rozradowanej światem seterki. Kłamstwem nie była psia radość, lecz skowyt, jaki z siebie wydała suczka. Otóż – tak niektóre rasy miewają – zwykle cierpiała na zapalenie uszu. Dotknięcie uszu równało się bólowi. A ponieważ wszystko wskazywało na to, że moja ręka zetknie się z jej uchem, ból poczuła z wyprzedzeniem, czemu zresztą dała rozpaczliwy wyraz. A w takim razie pozwoliłem sobie pogłaskać pieska, skoro już odcierpiał. Perełka piesku było na imię.

Słodki seter zmienił sekwencję zdarzeń, tyle że nikogo nie ołgał, lecz prędzej ostrzegał o tym, co się stanie. Perełka, wolno chyba tak stwierdzić, przejawiła zrozumiały niepokój przed przyszłością. A jeśli nawet psy się martwią, to i ludzie powinni, prawda?

I tak właśnie jest. Opowiem na człowieczym przykładzie.

Kristiana Lupy „Capri – wyspa uciekinierów” to kolejne, monumentalne, prawie sześciogodzinne (z dwiema przerwami, uff!) dzieło teatralne. Punktem wyjścia inscenizacji jest przypowieść o Adamie i Ewie, nagich jak stworzono, i niewidocznych z balkonu, gdzie siedziałem za pierwszym razem (był też drugi raz na parterze). 

Punktem wyjścia numer dwa jest postać Curzio Malapartego, z matki Włocha, z ojca Niemca, który uwierzył w faszyzm we włoskim wariancie, potem jednak nabrał dystansu do Benito Mussoliniego, czego wyrazem stał się pamflet Zamach stanu (1931). W 1933 roku został aresztowany i zesłany niczym Bonaparte n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy