Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem reporterki

12 stycznia 2022

NR 2 (Luty 2022)

Ostatnia szarża ułana

0 239

Jeśli trajektorię życia porównamy do leja prowadzącego do czarnej dziury (porównanie nie moje, uprzedzam), to znajduję się w punkcie, kiedy nie mam wątpliwości, że dziura istnieje i nie ma szans, by uczepić się krawędzi. 
Zgadzam się, trochę późno na tę konstatację, długo krążyłam po szerokich obwodach leja i tej dziury nie było widać. Snułam więc dalekosiężne plany. 
„Ewa, kurczę, możesz zostać kosmonautką, twój los jest w twoich rękach, masz czas, jeszcze nic straconego”.
Albo: „Teraz zajmujesz się akurat pisaniem, które jest żmudne i męczące, ale gdybyś chciała zostać maklerem giełdowym, to przecież możesz nauczyć się mnożyć i wkroczyć na Wall Street, nie ma przeszkód”.
„Brakuje ci do pierwszego? To chwilowe, jak się naprawdę sprężysz, to kupisz sobie dom w Hamptons obok Paula McCartney’a i będziecie chodzić na sąsiedzkie pikniki”. 
(Oczywiście przesadzam, ale nie za bardzo. Oczywiście powinnam widywać się z terapeutą. Tak, od pewnego czasu widuję jednego).
Na razie, myślałam, dobrze się zapowiadam. Zaraz dorosnę i rozkwitnę.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy zorientowałam się, że nie tylko jestem po czterdziestce, ale i przed pięćdziesiątką. Gdziekolwiek się ruszę, jestem najstarsza. Aktorką 25-lecia w konkursie Telewizji Polskiej ma szansę zostać artystka młodsza ode mnie o dekadę. 
Zdziwienie, powiedzmy, to jest eufemizm. Ogarnęło mnie przerażenie, że to właśnie późne lato mojego życia, sedno, że właśnie odcinam kupony, zaliczam kulminację.
I wszystko wskazuje, że nie będę kosmonautką, bankierką, rezydentką Montauk, nie p...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy