Nie przestawajcie podróżować!

Style życia

Kiedy pada hasło „podróż w głąb siebie”, pewnie przychodzi Ci na myśl wspaniała podróż, podczas której ma się nieograniczony czas na poszukiwanie wewnętrznej siły, która wzmacnia w człowieku poczucie szczęścia. Może to sztuka umiejętności harmonijnego życia? Może opowieść o odzyskaniu mocy sprawczej i świadomym kreowaniu wokół siebie przychylniejszej rzeczywistości? Ta podróż jest procesem – trwa. Dla jednych jest bardziej świadoma, dla innych mniej. Dobra wiadomość jest taka, że można ją odbyć blisko, bez drogich biletów i wspaniałej scenerii. Na własnej kanapie. Wydarza się wszędzie. Nawet w zatłoczonym autobusie. Nie ma w tym jakiegoś specjalnego sacrum. W zasadzie potrzebujemy do tego tylko: czasu, ciekawości i dostępu do swojej wrażliwości.

POLECAMY

Problem w tym, że wielu z nas ma ciekawość i wrażliwość głęboko „zamurowaną”. Nie pozwalamy sobie czuć delikatnych pokładów w sobie. Nie dziwię się temu. Dziś świat jest trudny. Ludzie mówią, że przestali słuchać, a nawet czuć. Nie chcą przetwarzać informacji ze świata, ale zdarza się, że nagle płaczą, współczują i trudno jest im pozbierać się emocjonalnie. Łzy leją się, jakby stali nad studnią bez dna. Może właśnie nieświadomie taką podróż odbywają…

Podróż zastępcza do świata innych

Wielu z nas woli odcinać się od tego, co w nas delikatne, czułe, ciche. Biegniemy przez życie bez uwagi, unikamy bycia „tu i teraz”, nie słysząc własnych myśli. Czy zdarzyło Wam się kiedyś włączyć serial na którejś z platform, by odbyć podróż w głąb świata bohaterów opowieści, byleby tylko przestać się martwić? Byleby tylko odciąć sobie dostęp do tego, co w danej chwili zaprząta umysł? Czy trwało to sześć odcinków bez przerwy?… Wszyscy dziś mamy swoje sposoby na to, by uciekać od siebie samych. Wybieramy się w zastępcze podróże, byle nie myśleć o sobie. Pokonujemy nieswoje problemy, tropimy psychopatów, chodzimy do łóżka z przystojniakami, zamiast zrobić trzy oddechy i zastanowić się: „Co tak naprawdę czuję teraz?”.

Podróż zaczyna się od ciekawości

W zasadzie podróżowanie w głąb siebie zaczyna się już we wczesnych latach życia. Od dziecięcej ciekawości. Dziś jako dorośli odbywamy tę wędrówkę, kiedy pytamy siebie: „Dlaczego się tak czuję?”, „Dlaczego płaczę?” albo „Dlaczego jestem zły?”. Taka wycieczka może być czasem bardziej ekscytująca niż weekend w romantycznym Paryżu.

Owszem, może się okazać mniej komfortowa. Bo nagle odkrywasz, że złość, którą wyładowałeś po powrocie z pracy na syna, tak naprawdę powinna być skierowana na szefa w pracy. Albo że płaczesz nie z powodu rozjechanego na ulicy kota, ale dlatego, że czujesz się do bólu samotna. Jednak my, ludzie w zasadzie nie mamy wyjścia. Jeśli chcemy żyć pełnią – musimy czasem zaryzykować i wybierać wewnętrzne podróże w głąb swoich emocji. Bez nich będziemy żyć jak dzieci we mgle.

Podróż w obronie siebie

„Odwaga i wrażliwość, to w zasadzie to samo” – powiedziała Brené Brown, amerykańska psycholożka. Ona nie widzi „odwagi” i „wrażliwości” na przeciwnych biegunach. Bo wrażliwość nie jest naszą słabością, bez niej zwyczajnie nie moglibyśmy określić, czy w ogóle jesteśmy odważni… Chodzi o to, że osoba zintegrowana wewnętrznie potrafi asymilować w sobie różne stany psychiczne. Bo czy nie potrzebujemy dziś odwagi i wrażliwości, by pozwolić sobie na odczuwanie? Czy nie potrzebujemy odwagi, by zmierzyć się z decyzją o odejściu z pracy, w której trwa mobbing? Czy nie potrzebujemy naszej wrażliwości, żeby oddzielić od siebie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy