Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

19 lutego 2021

NR 3 (Marzec 2021)

MY – razem czy osobno

126

We, the poeple OF THE United States…
[My, naród Stanów Zjednoczonych…]

Zacytowany jako motto początek Konstytucji Stanów Zjednoczonych być może staje się niezupełnie aktualny po 6 stycznia 2020 roku. W zamierzeniu ojców amerykańskiej demokracji miał być sygnałem jedności ludu (bardziej ludu niż narodu) Stanów Zjednoczonych. Tymczasem na początku kadencji 46. Prezydenta coś pękło i postulowane bycie razem zaczęto kwestionować. Piszę to bez odpowiedniej perspektywy, więc wypada mi konkludować tylko niebezpiecznym słowem: zobaczymy. Zobaczymy, czy pęknięcie na my zwolennicy i my przeciwnicy Donalda Trumpa uda się zszyć.

Zaimek my jest dziwny. Po pierwsze – można go odczytać jako formę liczby mnogiej od zaimka ja. Ale w słownikach występuje on jako oddzielne hasło wyposażone we własne znaczenie. W semantyce pojawia się oczywiście – minimalna, ale jednak – wielość: my, czyli co najmniej ja i ty. Zacznijmy więc od tego przejścia od ja do my. Taka minimalna wartość my bywa uprzywilejowana w języku. Ograniczam się do języków słowiańskich, w których ongiś używana była liczba podwójna – obok pojedynczej i mnogiej. Liczenie dwójkowe znają wszyscy adepci informatyki i bitów. Jest coś magicznego w parzystości. Także w świecie natury. Oto refleksja Platona na temat par ludzkich:

„A jeśli kiedy taki czy jakikolwiek inny człowiek przypadkiem znajdzie swą drugą połowę, wtedy nagle dziwny na nich czar jakiś pada, dziwnie jedno drugiemu zaczyna być miłe, bliskie, kochane, tak że nawet na krótki czas nie chcą się rozdzielać od siebie1”.
Oczywiście dotyczy to nie tylko człowieka, ale też np. przysłowiowych par łabędzich. Wszakże tylko pary ludzkie są skłonne zamienić – przynajmniej w wielu sytuacjach – zaimek ja na my. Bardzo to interesujący społecznie i antropologicznie proces i jego konsekwencje.

POLECAMY

Zaimek my pozostaje jednak w opozycji nie tylko wobec ja. Każde zjawisko komunikacyjne wymaga przecież obecności – przynajmniej ukrytej – co najmniej dwojga partnerów. Ja rozmawiam z tobą, czyli my rozmawiamy ze sobą. Zamiast rozmawiać, możemy kłócić się, rozumieć się, mówić do ciebie, kontaktować się ze sobą i tak dalej. W każdym jednak typie kontaktu pojawiać się będzie zaimek my (choć czasem z pominięciem go i zastąpieniem przez równokształtną z nim końcówką czasownika, np. myśmy rozmawiali//rozmawial...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy