Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

20 października 2021

NR 11 (Listopad 2021)

Lekcja anatomii

0 42

Właśnie rozpoczął się rok akademicki, więc dla mnie, uczącej botaniki na pierwszym roku studiów, zawsze jest to spotkanie całkiem z nowymi, bardzo młodymi ludźmi, świeżo po ukończeniu szkoły średniej. Na pierwszych zajęciach pytam studentów, ile razy do tej pory mieli do czynienia z mikroskopem. Niemal wszyscy mówią, że raz lub dwa razy w życiu, niektórzy nigdy, pojedyncze osoby kilka razy. Już mnie to nie dziwi, ale coraz bardziej smuci. Smuci mnie uczenie przyrody w ławkach, z książki. Bez doświadczania niczego poza teorią, wbijaną nudno, pod presją. Przecież to najlepsza z możliwych metod, aby oduczyć człowieka tego, z czym się urodził: ciekawości świata.
Dlatego pierwszą godzinę studiowania botaniki uczę, jak obsługuje się mikroskop. Każdy ma tu swój i własne przy nim skupienie. Kolejną godzinę uspokajam wszystkich, że mają pełne prawo niczego tam nie widzieć, że komórki i tkanki mogą układać się im w chaotyczne coś, nic więcej, by dali sobie czas i dużo patrzyli, by chodzili po sali ćwiczeniowej, zerkając w mikroskopy koleżanek i kolegów, doświadczając przez to, że także w środku każdy żywy organizm jest nieco inny. I nie chcę, aby w sali było przesadnie cicho, kiedy oni studiują, badają, kiedy zmagają się z misterium roślin. Studenci powoli zaczynają wchodzić w ten układ, współtworzyć ćwiczenia; wiedzą, że to, czego się uczą jest bardzo ważne, więc i oni sami są szalenie ważni. Na początku obawiają się też zadawać pytania. Wolą pozostać w niewiedzy lub błędzie niż zapytać. Wyciągam więc z nich te pytania, by swoje wątpliwości uznawali za coś najlepszego na świecie, bo to właśnie dowód na to, że poszukują. Na początku idzie ciężko. Potem lepiej, a na koniec, kiedy idziemy wiosną do parku, a ja mówię im o reakcjach drzew, widzą je też w środku i rozumieją jak to się wszystko zamyka w pięknej formie drzewa.
Piszę o tym, bo ja ze szkołą w Polsce jestem na bakier. Nie lubię jej. Nie podoba mi się też, co z nauczycielami robi system, że ich rozlicza z sukcesów i porażek. Nie podoba mi się współzawodnictwo wśród dzieci, powinna być wszak praca zespołowa. Nie podoba mi się, aby testem sprawdzać zrozumienie lektur. Właściwie to nic mi się w szkole nie podoba.
Marzę więc sobie o zupełnie innych lekcjach przyrody – bliskiej doświadczania i żywego z nią kontaktu. Można spróbować zainteresować anatomią roślin np. przez ugotowanie zupy war...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy