„Czy mogę zostać surferem w Kalifornii?” – spytał młodszy syn i to pytanie było jak gałąź, która jakimś cudem znalazła się między szprychami roweru, którym niedawno jechałam, spiesząc się na spotkanie. Zbierałam się z chodnika szczęśliwa, że bez wstrząsu mózgu.
„Z zawodu, mamo” – dodał.
POLECAMY
Podnosząc się powoli, szukałam w myślach jutubera lub tiktokera, który mógł stać za tą szaloną inspiracją. Właściwie tiktokera nie szukałam, nie odbyłam bowiem żadnej podróży do tej galaktyki i, szczerze mówiąc, boję się wejść do rakiety. Namierzyłabym go i nieodwracalnie zablokowała jego kanał.
Nie chciałam od razu podcinać synowi skrzydeł, łamać niekupionej przecież deski, odradzać farbowanie końcówki grzywki na jasny blond i truć o szkodliwości opalania, wiadomo, w Kalifornii przed słońcem nie uciekniesz. Powtarzam przecież, że trzeba...