Z drugiej strony coraz więcej ludzi z niewzruszoną pewnością wypowiada się na tematy, na które nie mają wiedzy i praktycznego doświadczenia. Coraz częściej widuję kursy zwane „konferencjami”, gdzie w zasadzie niczego ważnego odbiorcy się nie dowiadują. Mówcy z kolei nie mają żadnej sensownej, merytorycznej wiedzy do zaoferowania. Tymczasem jedni i drudzy mogą mieć całkowicie odmienne wrażenie obu zakresów i uważać, że są ekspertami, niestety przechodzącymi do działania. Ekspertami dającymi złote rady rozwiązania złożonych problemów. Na przykład, „uleczenia PTSD w trzech krokach” czy „złota zasada uzdrowienia związku”. Co łączy przedstawione obrazy? Potrzeba kontroli, że jeżeli wykonam określone działania, to uniknę konkretnej sytuacji. Paradoksem jest jednak to, że często nie mamy kontroli, a zachowujemy się i działamy tak, jakbyśmy faktycznie ją mieli.
Kostki w naszym życiu
Z jednej strony łatwo spotkać sytuację „eksperckości laika” w rozmowie z lekarzami opowiadającymi o spotkaniach z pacjentami, którzy nierzadko przychodzą do lekarza z własnymi diagnozami i poszukują ich potwierdzenia, np. w postaci skierowania na skomplikowane, najdroższe badania. Potwierdzają to liczne badania z zakresu psychologii podejmowania decyzji pokazujące, że lekarz kierujący pacjenta na kosztowną diagnostykę jest uważany za lepszego fachowca niż ten, który tego nie robi i wysyła na tańsze badania lub – co najgorsze dla jego oceny – w ogóle nie kieruje, uznając decyzję za uzasadnioną dla zdrowia pacjenta i budżetu państwa.
Inną częścią narracji może być intuicja poparta obserwacjami świata codziennego, w której w ostatnich latach znajdziemy – jak to nazwał w rozmowie ze mną redaktor Grzegorz Jankowski z Polsatu – „ludowych ekspertów”. Byli oni szczególnie widoczni podczas pandemii COVID-19, kiedy twierdzili, że wprowadzane szczepionki nie przeszły należytych dla zdrowia pacjentów badań i z pewnością wystąpią masowe zachorowania poszczepienne. Już na marginesie naszych rozważań kusi, aby zapytać, jak się miewa ocena własnych kompetencji w dziedzinie medycyny i wakcynologii, skoro prorokowane przez nich zdarzenie nigdy nie miało miejsca mimo milionów corocznie szczepionych osób. Możemy mieć zatem wrażenie, że wszyscy się na wszystkim znają, a wiedza jest efektem kompromisu.
Z drugiej strony poczucie „eksperckości” napotkać możemy w coraz częstszym wypowiadaniu się o psychologii, rodząc nową dziedzinę pop-psychologii, a wręcz patopsychologii (tez szkodliwych dla zdrowia fizycznego i psychicznego). Czasem psychologowie/psychoterapeuci, ale nie tylko mają wrażenie, że są ekspertami, wypowiadając się w powyżej wspomnianych aspektach. Rekomendują działania, które nie niosą poprawy zdrowia i pomocy (Lowen, terapia holdingu), a nierzadko są wręcz szkodliwe (np. terapie konwersyjne).
Pojawia się pytanie: dlaczego mamy potrzebę kontroli?
Kluczowym wyjaśnieniem jest subiektywne poczucie, że nie jesteśmy pionkiem na szachownicy, a ważnym pionem i do tego szachmistrzem planującym kolejne posunięcia. Najdziwniejsze jest jednak to, że mamy takie poczucie wtedy, kiedy kompletnie nie mo...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.