Magdalena: Zastanawiam się, czy naprawdę dziś wszystko musi być „marką osobistą” i mieć tak zwany wizerunek? Osoby, pary, firmy, małe działalności gospodarcze, rezydencje, kawiarnie; nawet dzieci i zwierzaki posiadają konta na Instagramie czy Tik-Toku. Ba, związki mają swoje rytuały, stworzone często pod „social media”. Randki są szalone, zaręczyny i śluby filmowe, a wszystko podobno „autentyczne”. Obowiązkowo „jakieś”, czyli indywidualne, wyróżniające się. Czuję jakiś rodzaj niezgody na to.
Robert: Mam wrażenie, że coraz więcej obszarów życia zaczynamy traktować jak element własnej marki. Dom, praca, związek, nawet życie prywatne stają się częścią tego, jak pokazujemy siebie innym. A związek coraz częściej też musi mieć swoją oprawę. Randka nie może być już po prostu udanym spotkaniem. Powinna jeszcze dobrze wyglądać na zdjęciu, być czymś, co warto pokazać innym. I wtedy łatwo pomylić przeżywanie relacji z jej prezentowaniem. Zastanówmy się, ile z tego życia naprawdę przeżywamy, a ile już produkujemy i reżyserujemy pod kątem mediów społecznościowych?
Magdalena: Właśnie, coraz więcej osób wybiera kierunek wyjazdu, miejsce randki i zamieszkania, a nawet stylizację głównie pod wizerunek w social mediach, choć nie tylko przecież tam…
Robert: Pojawiają się reklamy typu „wnętrze instagramowe”. Ale nie chciałbym postawić tezy: prawdziwe życie kontra fałszywy Instagram. Wolałbym zapytać, po co to robimy? Jaką funkcję ma dla nas takie pokazywanie siebie i swojego życia?
Magdalena: Istnieją różne badania, m.in. te opublikowane w „Personality and Social Psychology Bulletin”, które wykazują, że osoby, które stale boją się utraty partnera lub odrzucenia mają silniejszą potrzebę manifestowania związku.
Robert: Są też inne, pokazujące, że publiczne prezentowanie zwią...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.