Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

18 maja 2021

NR 6 (Czerwiec 2021)

I ty możesz być takim szewczykiem

42

Szewczyk smokobójca pojawił się już w jednym z moich felietonów i to przyrównywany do Apolla. Jest i inny szewczyk, który w bajce Marcina Brykczyńskiego Smak smoka, napisanej w 2005 r., uratował ludność pewnego królestwa z opresji. W tej krainie mieszkańcy cierpieli biedę, bo wszystkie ich dochody pochłaniały podatki. Król ściągał je na zaspokajanie mieszkającego w lesie smoka. Ten zaś miał nieposkromiony apetyt. Trzeba go było, twierdził monarcha, karmić królewnami. Co najmniej jedną rocznie.

Poddani cierpieli, ale płacili. Sądzili, że władcy trzeba wierzyć. 

Płacili do czasu, aż pewien szewczyk udał się do lasu, żeby bliżej poznać smoka, przyczynę cierpień narodu. Zastał go w desperacji. Łagodne stworzenie ze łzami w oczach użalało się na swoją podłą sytuację. On, jarosz, musiał żywić się mięsiwem i królewnami. Odkrywszy tę prawdę o smoku, szewczyk, bez przelewu niczyjej krwi, uwolnił lud od ciężarów. Na dodatek, jak to w bajkach bywa, poślubił królewnę.

POLECAMY

Lecz kto widział smoka wegetarianina? Po prawdzie, nikt smoka nie widział, ale każdy wie, jaki smok jest. Nawet król to wie. I każdy poddany, z wyjątkiem sceptycznego szewczyka, który doszedł do prawdy o smoku na drodze empirycznej eksploracji. 

W tym bajkowym państwie (a dzieje się tak zapewne w każdym realnym państwie) kłopoty rozwiązywano, podnosząc podatki. Uzasadnienia, jakie przedstawiał monarcha, były niezgodne z prawdą. Król może nie musiał przedstawiać żadnych uzasadnień, nie był władcą kadencyjnym. Nie zabiegał o głosy wyborców, ale może z miłości własnej chciał się cieszyć opinią zbawcy narodu. Oczywiście zbawcy od smoka.

Bajka nie wyjaśnia – trzeba dochodzić samemu – czy król oparł się na stereotypowej wizji smoka, czy wiedział o jego upodobaniach g...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy