Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

2 czerwca 2019

NR 6 (Czerwiec 2019)

Dziad i Baba

142

Jedni sięgają po to, co niemożliwe, i próbują z miłości stać się jednością. Inni, w tym Polacy, przekonują siebie nawzajem, że już to niemożliwe osiągnęli.

Dziad i Baba to popularna pieśń Moniuszki, znajdziemy ją w Śpiewniku domowym wydanym w 1843 roku.

POLECAMY

W zamierzeniu kompozytora miała być powszechnie śpiewana. I była, a może nawet nadal jest, chociaż popularne dziś śpiewy są zgoła inne. Stanisław Moniuszko skomponował muzykę tej pieśni do wierszowanej bajki Józefa Ignacego Kraszewskiego o kochających się staruszkach. Ich wzruszająca miłość trwała długo, aż stali się jednością. Obawiali się rozdzielenia, nieuchronnego wobec zbliżającej się śmierci. Ani Baba, ani

Dziad nie chcieli zostać sami. „Modlili się szczerze” – pisze Kraszewski – „żeby Bożym rozkazem, kiedy śmierć ich zabierze, wzięła oboje razem”. Kiedy jednak śmierć puka do drzwi, żadne nie chce umierać, jedno wypycha drugie. Wymodlona wspólna śmierć nie jest tym, czego chcą.

Prawie dwadzieścia lat później (w 1859 roku) Richard Wagner skomponował operę, której libretto zostało oparte na arturiańskiej opowieści o miłości Tristana i Izoldy. Ich miłość jest zupełnie odmienna od miłości

Dziada i Baby. Arturiańscy kochankowie gorąco pragną śmierci, z innych jednak powodów niż kochankowie Kraszewskiego i Moniuszki. Nie osiągnęli jedności w miłości i tylko śmierć może im dać możliwość takiej jedni. 

W książce Blaski i cienie pracy mózgu wybitny brytyjski neurofizjolog i twórca neuroestetyki Semir Zeki dostrzega w libretcie opery, ba, nawet w muzyce Wagnera obecność idei powtarzającej się od Platona i obecnej w wielu kulturach – idei niemożliwej do realizacji potrzeby jedności dwojga kochających się ludzi. Osiągnięcie tej jedności wymagałoby bowiem utraty odrębnej jaźni, co stać się może jedynie przez śmierć. Zeki nazywa takie potrzeby „pojęciami syntetycznymi” tworzonymi przez ludzki mózg. Powstają w umysłach, obok pojęć dziedziczonych. Także i te, choć syntetyzowane w oparciu o doświadczenie indywidualne, mają zbliżone wzory. Jeśli nasz mózg tworzy w różnych kulturach ten sam wzór dążenia do, niemożliwego w życiu, zjednoczenia dwóch osób w całość, dlaczego w naszej kulturze nie powstały, a w każdym razie nie są powszechnie znane historie miłości takiej jak miłość Tristana i Izoldy czy Petrarki i Laury, które wyrażają tę uniwersalną ideę? 

Czyżby Polacy mieli aż tak odmienne mózgi? I tworzą one inne ideały? A może przyczyn należy szukać w innych sposobach stawiania czoła trudnościom związanym z sięganiem po niemożliwe? Można, jak Dziad i Baba, przekonywać się,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy