Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

29 marca 2022

NR 4 (Kwiecień 2022)

Cyfrowe łączności

0 562

Kiedy zauważam coś, co wydaje mi się niezwykłe, a może być to łapa muchy albo grudka lodu, która jest zmrożonym spoiwem między dwoma listkami, albo oczy ślimaka – to często mam tak, że od razu chcę to pokazać innym. I nie mam wtedy wątpliwości, że jest to warte ich czasu. Bo co to za radość przeżywana w pojedynkę?
Zupełnie inaczej wygląda to w nauce. Naukowcy piszą dla siebie. Sami recenzujemy swoje pisania. Sami sobie swoje opowiadamy na konferencjach i seminariach. Nie trzeba chyba podkreślać, że w botanice przedmiotem badań jest czyste piękno stworzenia. Zamykamy je. 
Potem stajemy się profesorami, potem umieramy, cała pasja została wykorzystana tylko dla nas, było jej oczywiście coraz mniej. Niby ciężko jest wyrwać się z tego zaklętego kręgu, wyrwać na chwilę i wrócić uczoną, ciężko jest zdradzać, że język konkretu jest tylko jednym z wielu, jakim można opisywać świat. Chciałoby się mówić o tych detalach życia poza metodyką badań, a jednak wciąż tworzących złożoność życia. Chciałoby się rwać, choć na chwilę statystykę i skupić się na jednym tylko przypadku, który z miejsca odrzuca nauka, bo przecież jest tylko jeden.
Dlatego mam malutki profil na Facebooku, gdzie pokazuję drobinki własnych wzruszeń. Tak, wzruszeń, nie liczb.
Łażę w nocy po Wołominie, przyglądam się jego ciemnym kątom i gadam z ludźmi. Widzę cienie, jakie są niewidoczne za dnia, bo świecą latarnie. Tu kałuża, tam szczelina w chodniku, gdzie wyrasta gwiazdnica, kot czeka, aż go minę w spokoju, ciekną przycięte konary. Czasem wydaje mi się to tak niebywałe, jak to, że po nocy jest dzień. Tylko żeby był nowy dzień, musi być porządna noc, więc właśnie dlatego czasem po nocy łażę. I w jej środku wyślę coś do ludzi, na ten mój kanał fejsbukowy, a potem zaraz okazuje się, że oni tak jak ja, nie śpią, a nawet że mnie opieprzają, że gdzie ja o tej porze, albo sami pokazują swoje ujęcia, właśnie z tej chwili. I ktoś im odpowie, tamten czy tamta zada pytanie, i już potem oni sobie gadają, jakąś boczną gałęzią, nawet umawiają się na piwo, a ja nocą łażę dalej. 
Albo mój ogródek i niebo nad nim. Spieszę się to niebo oglądać, bo m...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy