Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

19 lutego 2021

NR 3 (Marzec 2021)

Brzuch wieloryba

0 181

Od lat pracuję nocami, latem krócej, zimą dłużej. Najbardziej lubię te spokojne godziny, kiedy nikt nie dzwoni, nie esemesuje, nie pisze na mesendżerze, a w głowie pojawiają się zupełnie inne pomysły niż za dnia, nasyłane przez nadchodzący sen. Kładę się więc późno lub, patrząc z innej perspektywy, wcześnie – o drugiej, trzeciej, czasem czwartej nad ranem. 

Nasze warszawskie mieszkanie jest nie tylko mniejsze od tego stypendialnego, ale i zwinięte jak motek, zwarte. To natomiast, w którym myślę – choć powstało mniej więcej w tym samym czasie i podobnie jak tamto wychodzi na dziedziniec i ulicę – jest rozciągnięte, rozwłóczone w przestrzeni. Jak to zazwyczaj w kamienicach, gdzie państwo wchodzili klatką paradną, a służące – kuchenną. Teraz kuchnia i łazienka są więc na końcu długiego korytarza i żeby o tej drugiej czy trzeciej w nocy trafić od biurka do łazienki i z powrotem do sypialni, trzeba się sporo nachodzić – po ciemku (bo przecież już prawie zasypiałem nad klawiaturą i nie chcę się wybudzić).

Tak właśnie którejś nocy, po trzech kwartałach od wprowadzenia się na drugie piętro kamienicy w Charlottenburgu i na kwartał przed wyprowadzką, wlokąc się do łóżka ze smakiem pasty do zębów w ustach, nieoczekiwanie zrozumiałem, że oswoiłem to mieszkanie. Że moje ciało zna jego kształty i załamania. Moja ręka nieomylnie znajduje włączniki światła, nawet jeśli w tym czasie patrzę w inną stronę. Rytm moich kroków omija drewniane progi między pokojami, a zwłaszcza pewien wystający gwóźdź, o który zahaczyłem dwa razy i mąż wbił go w deskę solidnie hantlą (ale w pamięci mojego ciała ten gwóźdź nadal złowrogo wystaje). Moje golenie pamiętają, jak po ciemku obejść łóżko i otworzyć lub zamknąć okno sypialni, nie uderzając boleśnie w brzeg łóżka. Moje lewe biodro nauczyło się, jak przechodząc przez pokój, nie zawadzić o kredens, a prawe – jak nie zawadzić o stół. 

POLECAMY

Takich mieszkań miałem w życiu dotychczas tylko cztery: dwa...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy