Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

10 marca 2020

NR 3 (Marzec 2020)

Bomby D

Popkultura z ambicjami (nieobrażania inteligencji odbiorcy) bywa ekranem, na którym wyświetlają się najbardziej aktualne wspólnotowe lęki.

Teoretycznie prostsze zdaje się napisanie książki albo sztuki teatralnej niż nakręcenie serialu czy filmu, mimo to sztuki wizualne reagują szybciej i – rzecz oczywista – wyraźniej. Wypada również zauważyć, że sam zamysł poszanowania inteligencji odbiorcy ulega ciągłemu poszerzaniu, to znaczy – pomysły, które dziesięć lat temu uznalibyśmy za, oględnie mówiąc, wybrakowane, dziś bywają traktowane serio. 
Niedawno Donald Trump ogłosił swój rodzinny biznes plan dla Bliskiego Wschodu. Oczywiście to plan brutalnie pokojowy i bez dronów, rakiet ni czołgów, chociaż od szczypty przemocy polityczno-psychologicznej uciec nie sposób. Zaletą planu jest bezsprzecznie to, że jego opracowaniem zajął się zięć prezydenta, wspierany wiedzą kumpli-project managerów, a wiadomo, że najtrwalsze ustalenia powstają w rodzinie i koleżeństwie. No to może się uda, prawda? Jeśli zięć utrzyma się na stanowisku zięcia…

Popatrzmy na ofertę Trump&Family USA Corp. Powstaje państwo Palestyna ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej. Równocześnie Jerozolima pozostaje niepodzielona i pod jurysdykcją Izraela. Palestyna składałaby się z Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy. Terytoria te łączyłyby się siecią dróg i – legalnych! – tuneli. Za kwestie bezpieczeństwa na Zachodnim Brzegu i w Dolinie Jordanu odpowiadałby Izrael. To trochę tak, jakby za bezpieczeństwo Podlasia odpowiadała Białoruś, zaś we Wrocławiu stróżowała niemiecka Polizei. Jakiegoś sensu w tym pewnie się człowiek doskrobie. Na przykład nie trzeba wydawać kasy na policję – sąsiedzi odwaliliby robotę za nas. Plan trumpowo-amerykański zakła...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy