Dołącz do czytelników
Brak wyników

Podróże

14 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

Autostopem przez Narnię

63

Na drogach wiodących przez lapońską tajgę można spotkać życzliwych ludzi, stada reniferów i baśniowe stworzenia.

Samolot łagodnie opada na pas prowizorycznego lotniska w Turku, w południowo-zachodniej Finlandii. Słońce wisi nisko nad lasem otaczającym drewniane baraki portu lotniczego. Jest początek czerwca, więc minie jeszcze sporo czasu, zanim zupełnie się schowa. W sam raz, żeby znaleźć polanę na nocleg. W Finlandii, podobnie jak w Norwegii i Szwecji, można swobodnie korzystać z natury – wędrować lasami, pływać w jeziorach, rozbijać namioty na jedną noc w dowolnym miejscu, pod warunkiem że zachowamy odpowiednią odległość od zabudowań. 

Nasze plecaki – mój oraz Ady, czyli towarzyszki mojej autostopowej podróży do Laponii – wyładowane są po brzegi ekwipunkiem i prowiantem. Idzie się ciężko, mimo że las, w którym chcemy znaleźć schronienie na noc, oddalony jest tylko o kilkanaście minut drogi. Gdy widzę, że od strony lotniskowego parkingu nadjeżdża samochód, z lenistwa wystawiam uniesiony w górę kciuk. Ku naszemu zaskoczeniu auto się zatrzymuje, a kierująca nim Marika chętnie zgadza się zabrać nas kilka kilometrów na północ od Turku. Czy będzie tam las, w którym można rozbić namiot? Obawy okazały się bezpodstawne – od tej pory jedynym nie-lasem na naszej drodze będą nieliczne miejscowości, jeziora, torfowiska i śródleśne łąki.

W Dolinie Muminków

Marika jest po trzydziestce, mieszka na obrzeżach miasta, nad samym morzem, pracuje jako nauczycielka. Dowiadujemy się o tym, gdy zaprasza nas do swojego kolorowego drewnianego dom-
ku i zachęca, byśmy u niej przenocowały. Nasza gospodyni jest rozmowna i tryska energią. Jeśli inni nauczyciele w Finlandii są podobni do niej, to nic dziwnego, że fińscy uczniowie prezentują najwyższy poziom w międzynarodowych testach wiedzy. Z pewnością pomaga im również to, że tamtejszy system edukacji należy do najlepszych na świecie. Zawód nauczyciela jest w Finlandii bardzo prestiżowy, relacje między nauczycielem a uczniem oparte są na partnerstwie, rzadkością jest zadawanie prac domowych lub odpytywanie.

Przed zapadnięciem zmroku idziemy jeszcze na spacer po nabrzeżu. Jest zupełnie inne niż po naszej stronie Bałtyku. U wejścia do Zatoki Botnic­kiej brzeg budują wystające z morza skały, a las schodzi niemal do samej wody. Mimo że nieopodal migoczą światła Turku, dawnej stolicy Finlandii, rozpoznajemy krajobraz przypominający opisywaną przez Tove Jansson Dolinę Muminków. Pisząc i ilustrując książki o rodzinie przyjaznych trolli, autorka znajdowała natchnienie na malutkiej szkierowej wysepce Klovharu, leżącej na wschód od Helsinek, gdzie przez ponad trzydzieści lat spędzała lato w drewnianej chatce. Muminki mają w Finlandii status bohaterów narodowych. Towarzyszą Finom na każdym kroku – od muminkowych kubków na kawę, którą Finowie piją litrami, przez znaczki pocztowe, po postacie namalowane na fasadach domów.

Jak zbudować igloo

Kolejny dzień wita nas strugami zimnego deszczu. Gorszej pogody na autostopową podróż nie mogłybyśmy sobie wyobrazić. Pocieszając się, że przynajmniej nie będzie już gorzej, ruszamy w drogę. Na kartonie piszemy „Pohjoinen” – czyli Północ, stajemy na poboczu drogi i wystawiamy kciuki. Choć po chwili wyglądamy, jakbyśmy zażyły w ubraniach kąpieli w pobliskim jeziorze, z charakterystycznym mechanicznym sapnięciem zatrzymuje się przy nas olbrzymi tir. Z pojazdu wyskakuje niewysoki, krępy człowiek z kozią bródką i zaprasza nas do środka. Martti jedzie do samego Oulu, miasta leżącego ponad 600 kilometrów na północ, niemal na samym końcu Zatoki Botnickiej. Martti jeździ tirem, bo to całkiem dobrze płatna praca, jednak jego pasją jest hodowla pitbulli. Ma ich w domu cztery i, co ciekawe, najlepiej z psami dogaduje się jego półtoraroczna córeczka. Podczas rozmowy dowiadujemy się, że czeka nas bardzo nudna droga. Bierzemy sobie zatem za punkt honoru zabawić Marttiego opowieściami z podróży, lecz po godzinie i nas dopada klątwa nużącej drogi – jedziemy w milczeniu w strugach deszczu, pustą prostą drogą, przez piękny, ale monotonny las iglasty. W krajobrazie nie zmienia się zupełnie nic, jakbyśmy wpadli w pętlę czasoprzestrzenną. W końcu docieramy do Oulu. W opustoszałym nocą mieście wita nas blade słońce dnia polarnego.

Zatrzymujemy się u znajomych z Polski, którzy pracują w Oulu jako programiści. Podczas późnej kolacji chwalą się aktywnościami, które zimą w czasie wolnym organizuje dla nich pracodawca. Są to kąpiele w przerębli, szkolenia z budowania igloo oraz wyścigi sportowymi samochodami po zamarzniętych wodach Zatoki Botnickiej. Mówią, że to sposób na uodpornienie się – by nie popaść w szaleństwo, gdy nadchodzi noc polarna i miasto pogrąży się w mroku. 

W bajkowej krainie

W Laponii ludzie cenią sobie życzliwą ciszę.

 

Następnego ranka znów jesteśmy w drodze. Chcemy dotrzeć na wschodnią ścianę Finlandii. Tym razem zabiera nas swoim malutkim autkiem Outi, młoda dziennikarka. Po drodze kilka razy zatrzymujemy się, by przepuścić przechodzące przez szeroką jezdnię stada reniferów. Outi żali się nam, że choć skończyła w Helsinkach studia dziennikarskie i odbyła staże w czołowych fińskich magazynach, pracę w zawodzie udało jej się znaleźć jedynie w niewielkim Kuusamo. A tam nigdy nic się nie dzieje – najważniejsza sprawa, jaką Outi zajmowała się w ostatnich tygodniach, to renifery wyjadające kwiaty na cmentarzu. Kiedy docieramy na miejsce, zaczynamy rozumieć, co Outi miała na myśli, mówiąc, że w Kuusamo skończyła się historia. Schludne kolorowe domki, ulice tak czyste, jakby ktoś je właśnie wysprzątał, brak ludzi – widok przywodzi na myśl filmową inscenizację bezludnego utopijnego miasteczka. Taka rzeczywistość pewnie nie jest zbyt interesująca dla reporterki... 

Na kolejną podwózkę czekamy kilka godzin, gdyż nie dość, że ruch samochodowy w okolicy jest nieznaczny, to jeszcze...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy