Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

17 września 2020

NR 8 (Październik 2020)

Albo… albo, czyli skazani na wybór

38

"Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,
Bez światłocienia…
Tęskno mi Panie."

C.K. Norwid
 

Ten esej nie będzie dotyczył tęsknoty. O niej napisano już tomy i trudno byłoby zaproponować coś nowego. Wydobądźmy z hymnu Norwidowego raczej kategorię wyboru. Wybór taki może być ściśle powiązany z pytaniem rozstrzygnięcia, rozpoczynanym od partykuły czy. Na każde takie pytanie mogę wszak odpowiedzieć najkrócej, jak można: TAK albo NIE. Norwid domaga się, by między jedną a drugą odpowiedzią nie było – jak powiada – światłocienia. To zresztą zasada ewangeliczna: niech mowa wasza będzie tak – tak; nie – nie. Chrystus swoim uczniom nakazywał nieco metaforycznie, aby byli gorącymi lub zimnymi; ale nie letnimi. Taką radykalną postawę nazywa się w literaturze poświęconej etyce manicheizmem. W klasycznej logice zaś przesądza się, że każde zdanie (oznajmujące) może być albo prawdziwe albo fałszywe, tertium non datur: trzeciej możliwości nie ma. 

POLECAMY

Spójnik albo jest więc sygnałem wyboru: wybieraj między TAK i NIE. Wybierać mogę między zdaniami, wskazując prawdziwe, np. Mikołaj Kopernik był Polakiem vs. Mikołaj Kopernik nie był Polakiem. Zgodnie z tymi zasadami klasycznej, zwłaszcza dwuwartościowej, logiki tylko jedno z tych zdań może być prawdziwe. Więc albo – albo. Co prawda respondent może odpowiedzieć na różne sposoby, w szczególności nie wiem. Ale rygoryści tacy jak Norwid domagają się odpowiedzi bez światłocienia. Może więc jednak warto dokonywać wyboru radykalnego, ostrzejszego, zdecydowanego, czyli opartego na spójniku albo, a zwłaszcza na jego wersji wzmocnionej, z powtórzeniem: albo… albo. 

Zacznijmy od polskiego tytułu ogromnego dzieła – ni to powieści, ni traktatu filozoficznego – autorstwa pisarza i filozofa: Sørena Kierkegaarda Enten-Eller, czyli w polskim tłumaczeniu Jarosława Iwaszkiewicza właśnie 
Albo-albo. Tym razem chodzi o tzw. wartości życiowe, a dokładniej – o wybór modelu, czyli drogi życiowej między niefrasobliwym stylem artysty a zgodnym z etyką społeczną stylem obywatela w społeczeństwie. Wybór radykalny, ostry, przeklęty czasem przez ludzi zmuszonych do dokonywania go, czyli ten oparty na mocnym albo – albo. Na marginesie, jedynie zauważmy, że dzieło S. Kierkegaarda tkwi swoimi myślowymi korzeniami w filozofii egzystencjalistów, którzy uznali, że skazanie jednostki ludzkiej na wieczne dokonywanie różnorakich wyborów jest egzystencjalnym właśnie przekleństwem.

Jednak chyba najsłynniejszy w świecie cytat z użyciem albo to początek monologu Hamleta: „Być albo nie być. Oto jest pytanie”. Tylko z pozoru albo łączy wyrazy. Ale co to za wyraz: być? Przecież zawiera się w nim pytanie o ciężar całej egzystencji, o istnienie w świecie! Monolog ten doczekał się bardzo wielu interpretacji i odnotowany jest w rozlicznych antologiach sentencji, aforyzmów i skrzydlatych słów. To oczywiście Szekspir, a nie egzystencjalizm. Odnotujmy jednak jeszcze i drugą odmianę – interpunkcyjną lub deklamacyjną – tego wersetu: Być albo nie. Być! Oto jest pytanie. Alternatywa zostaje rozstrzygnięta: Być. Pytanie jednak pozostaje. Pojawia się ono jednak dopiero po rozstrzygnięciu alternatywy. Jak być? Jak egzystować w świecie między skrytobójcami?

Inny powszechnie znany jest konflikt zwany tragicznym, czyli – najprościej mówiąc – nierozwiązywalny. Oto znowu konflikt między wartościami: nakazem boskim a prawem ludzkim, poli...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy