Jest późny wieczór. Właśnie skończyłaś czytać artykuł o lęku. Wzdychasz. Po raz pierwszy odnosisz wrażenie, jakby temat dotyczył Ciebie.
Nie musiało wydarzyć się nic dramatycznego. Wystarczyła codzienność: za dużo informacji, za mało czasu, praca, dom, rachunki, niepewność jutra. Do tego nagłówki o kolejnych kryzysach i telefon, który od rana podsuwał coś nowego do sprawdzenia. Trudno się dziwić, że układ nerwowy zaczął protestować. Nie miał okazji, żeby choć przez chwilę odetchnąć.