Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

20 października 2021

NR 11 (Listopad 2021)

Z dzieciakami w centrum

0 39

Przez chwilę łudzę się, że ogólnodostępny plac zabaw da mi chwilę wytchnienia. Mówię im: żadnych wrzasków, przepychanek, zabierania innym zabawek, nie jesteście u siebie, ale oni swoje. Krzykiem zwołuję naradę, bo chcę, żeby o ich sprawach rozmawiać także z nimi. Nie chcę was od razu karać, ale zdaje się, że mnie zmuszacie, smyki. Nie będzie w domu bajek ani tableta. Na to najmłodszy, Leonardo, odpowiada, że mogę sobie bajki wsadzić w dupę. Przy ludziach to mówi, na cały głos, a ma cztery lata. Skąd taki język, skąd agresja, czy to wpływ starszego rodzeństwa? Nie mam czasu na głębszy namysł, trzeba działać. 
Zabieram Leosia na zewnątrz i apeluję do jego dobrego serduszka, żebyśmy nawzajem się szanowali, ale widzę, że nie słucha, patrzy przez szybę, co robi reszta. Ja się tu wspinam na wyżyny translacji z ludzkiego na dziecięcy, a on ma to faktycznie głęboko w poważaniu! Mówię więc, że jest absolutny zakaz używania takich słów przy ludziach, absolutny! I już muszę lecieć do środka, bo krew leje się z nosa jakiegoś chłopca. Obok stoi Bruno i ryczy na całego z transformersem chłopaka w łapie.  Coś ty narobił, mało macie zabawek w domu?! Zmuszam Bruna do przeprosin, dopiero kiedy mówię, że go nie puszczę na noc do kolegi (jeszcze nie zdecydowaliśmy, czy to dobry pomysł), wydusza z siebie nędzne: „praszm”. Dobra, mówię, idziemy na lody. Za późno gryzę się w język, nie powinni dostawać słodyczy po takich akcjach, ale słowo się rzekło, a konsekwencja to podstawa. 
I wtedy na chwilę, na jedną piękną chwilę, po tym jak trzy razy zmienią zdanie co do smaków, po...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy