Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

26 sierpnia 2020

NR 7 (Wrzesień 2020)

O szkodliwości słowa „oczywiście”

49

Strasznie to pesząca rzecz mówić wśród naukowców, kiedy naukowcem się nie jest – trzeba nadrabiać dobrą miną, żeby odwrócić uwagę od braku kompetencji. Zaproszony przez Radę Języka Polskiego na obchody Dnia Języka Ojczystego miałem mówić z innymi panelistami o wykluczeniu – ale nie jestem przecież ani językoznawcą, ani socjologiem, a jedynie pisarzem, który zajmuje się językiem w zupełnie inny, nienaukowy sposób. Pomyślałem sobie jednak o nazwie tego święta: Dzień Języka Ojczystego. Czyli czego? Oczywiście: polszczyzny. I kultury polskiej z jej znaczeniami, z językiem symboli. Skoro tak, to postanowiłem odwracać uwagę strojem i założyłem pas kontuszowy – na złocistą stronę. Bo oczywiście wszyscyśmy czytali Trylogię, Paska i Kitowicza i oczywiście wiemy, że to strona świąteczna. Jesteśmy w Polsce, jesteśmy Polakami, naszym językiem jest oczywiście polski. Tak mówili nasi ojcowie. Czy może matki?  Przegląd hasła „Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego” w różnych wersjach językowych Wikipedii pokazuje, że najczęściej mamy linię żeńską (mother language, langue maternelle, mateřský jazyk, anadil, Muttersprache), czasem neutralną (pодной язык, pідна мова), z rzadka – język ojczysty (sermonis patrii, gepatra lingvo). Moja babcia została spłodzona w Cesarstwie Rosyjskim, w Kijowie, a urodziła się w Warszawie w dopiero co oswobodzonej Polsce. Jej ojciec był Rosjaninem (i nie komplikujmy już, że pochodzącym od Kozaków i Niemców Bałtyckich), matka Polką (powiedzmy) – jaki był zatem jej język ojczysty, a jaki był jej mother language? Możemy się z tego śmiać, ale w kresowych mieszanych rodzinach inny element tożsamości był nieraz dziedziczony z płcią: matki wychowywały swoje córki we własnej religii, a ojcowie synów – w swojej. Czemu z językiem miałoby być inaczej? Babcia przez całe życie mówiła po polsku. A czy znała rosyjski? Też. Ale ojciec kazał jej uczyć się go od matki, która, choć Polka, mówiła „czysto”, a jego akcent był „skażony”. Czym? Ano tymi miejscowymi Kozakami. Jego ojczysty rosyjski był „gorszy” przez to, jak mówił jego ojciec i ojciec ojca. Jasne, wiemy, że etymologia rozchodzi się często z sensami: miednica nie musi być z miedzi, bielizna nie musi być biała, a język ojczysty może być językiem ojczyzny, nie ojca. Co by jednak było, gdyby mojej prababci nie udało się przedrzeć do Warszawy i urodziłaby córeczkę w krótkotrwałej Ukraińskiej Republice Ludowej? Czy językiem ojczystym mojej babci stałby się ukraiński? A była przecież i tak w sytuacji wygodnej – w domu mówiła językiem państwowym. Jaki był język ojczysty Pesacha Starka, który, zanim poszedł do szkoły, nauczył się po polsku jednego słowa: „jestem”, żeby odpowiedzieć, kiedy nauczyciel wyczyta go z listy? Po wielu latach jako Julian Stryjkowski został jednym z mistrzów polszczyzny swojego pokolenia. 

POLECAMY

*

Wszelkie wykluczenie, nie tylko w języku, zaczyna się od „oczywiście”. Od niekwestionowania własnego doświadczenia, które uważamy za naturalne i obowiązujące wszystkich wokół. We wspólnocie, do której należę, do której należymy wszyscy, są ludzie, dla których polszczyzna nie jest językiem ojczystym lub też jest nim w zupełnie inny sposób – bo w domu mówią w innym języku jako dzieci imigrantów czy osiadłej od wieków mniejszości. Albo niby po polsku, a...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy