Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

26 sierpnia 2020

NR 7 (Wrzesień 2020)

O szkodliwości słowa „oczywiście”

0 322

Strasznie to pesząca rzecz mówić wśród naukowców, kiedy naukowcem się nie jest – trzeba nadrabiać dobrą miną, żeby odwrócić uwagę od braku kompetencji. Zaproszony przez Radę Języka Polskiego na obchody Dnia Języka Ojczystego miałem mówić z innymi panelistami o wykluczeniu – ale nie jestem przecież ani językoznawcą, ani socjologiem, a jedynie pisarzem, który zajmuje się językiem w zupełnie inny, nienaukowy sposób. Pomyślałem sobie jednak o nazwie tego święta: Dzień Języka Ojczystego. Czyli czego? Oczywiście: polszczyzny. I kultury polskiej z jej znaczeniami, z językiem symboli. Skoro tak, to postanowiłem odwracać uwagę strojem i założyłem pas kontuszowy – na złocistą stronę. Bo oczywiście wszyscyśmy czytali Trylogię, Paska i Kitowicza i oczywiście wiemy, że to strona świąteczna. Jesteśmy w Polsce, jesteśmy Polakami, naszym językiem jest oczywiście polski. Tak mówili nasi ojcowie. Czy może matki?  Przegląd hasła „Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego” w różnych wersjach językowych Wikipedii pokazuje, że najczęściej mamy linię żeńską (mother language, langue maternelle, mateřský jazyk, anadil, Muttersprache), czasem neutralną (pодной язык, pідна мова), z rzadka – język ojczysty (sermonis patrii, gepatra lingvo). Moja babcia została spłodzona w Cesarstwie Rosyjskim, w Kijowie, a urodziła się w Warszawie w dopiero co oswobodzonej Polsce. Jej ojciec był Rosjaninem (i nie komplikujmy już, że pochodzącym od Kozaków i Niemców Bałtyckich), matka Polką (powiedzmy) – jaki był zatem jej język ojczysty, a jaki był jej mother language? Możemy się z tego śmiać, ale w kresowych mieszanych rodzinach inny element tożsamości był nieraz dziedziczony z płcią: matki wychowywały swoje córki we własnej religii, a ojcowie synów – w swojej. Czemu z językiem miałoby być inaczej? Babcia przez całe życie mówiła po polsku. A czy znała rosyjski? Też. Ale ojciec kazał jej uczyć się go od matki, która, choć Polka, mówiła „czysto”, a jego akcent był „skażony”. Czym? Ano tymi miejscowymi Kozakami. Jego ojczysty rosyjski był „gorszy” przez to, jak mówił jego ojciec i ojciec ojca. Jasne, wiemy, że etymologia rozchodzi się często z sensami: miednica nie musi być z miedzi, bielizna nie musi być biała, a język ojczysty może być językiem ojczyzny, nie ojca. Co by jednak było, gdyby mojej prababci nie udało się przedrzeć do Warszawy i urodziłaby córeczkę w krótkotrwałej Ukraińskiej Republice Ludowej? Czy językiem ojczystym mojej babci stałby się ukraiński? A była przecież i tak w sytuacji wygodnej – w domu mówiła językiem państwowym. Jaki był język ojczysty Pesacha Starka, który, zanim poszedł do szkoły, nauczył się po polsku jednego słowa: „jestem”, żeby odpowiedzieć, kiedy nauczyciel wyczyta go z listy? Po wielu latach jako Julian Stryjkowski został jednym z mistrzów polszczyzny swojego pokolenia. 

*

Wszelkie wykluczenie, nie tylko w języku, zaczyna się od „oczywiście”. Od niekwestionowania własnego doświadczenia, które uważamy za naturalne i obowiązujące wszystkich wokół. We wspólnocie, do której należę, do której należymy wszyscy, są ludzie, dla których polszczyzna nie jest językiem ojczystym lub też jest nim w zupełnie inny sposób – bo w domu mówią w innym języku jako dzieci imigrantów czy osiadłej od wieków mniejszości. Albo niby po polsku, ale gwarą, i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy