Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

27 sierpnia 2020

NR 7 (Wrzesień 2020)

Kto nie widzi wieloryba?

38

Prócz tłumaczeń Baśni z tysiąca i jednej nocy istnieje także szczególna ich polska wersja. Podobno Bolesław Leśmian zamyślał spolszczenie całego zbioru. Napisał jednak na nowo, po polsku, tylko historię Sindbada Żeglarza. W pierwszej przygodzie Sindbad podczas ciszy morskiej trafia razem z żeglarzami z załogi statku na niecodzienną i dziwną wyspę. Nie było na niej słodkiej wody ani niczego do jedzenia. Nie było nawet drewna. Wszystko to żeglarze przytaszczyli ze statku, żeby urządzić sobie na wyspie ognisko i zjeść coś ciepłego. (Leśmian, znany ze słowotwórstwa nie użył skopiowanych z angielskiego słów „piknik” ani „grill”). Niczego jednak nie zjedli, bo wyspa okazała się być wielorybem, który przypiekany na grzbiecie obudził się i zanurzył w morzu. Nic w tym zaskakującego, że przypiekana ryba budzi się ze snu, jeśli spała, i szuka ochłody. Zastanawia jednak to, że ani Sindbad, ani żeglarze nie rozpoznali wieloryba i wzięli go za wyspę. Mimo iż zauważyli elastyczność gruntu, tryskającą z niego przy nacięciu czerwoną ciecz, a nawet (przyłożywszy do podłoża ucho) słyszeli takie odgłosy, jakie wydaje bijące serce. Czemu nie rozpoznali wieloryba? Najprostszą odpowiedzią jest ta, że nigdy wcześniej wieloryba nie widzieli ani nikt im nigdy o wielorybie nie mówił. Nie można rozpoznać czegoś, o czym się nic nie wie. Można jednak rozpoznać coś, o czym się wie, chociaż to coś nie istnieje. Albo inaczej – istnieje tylko w opowieści. Jak krasnoludki. Albo w świecie medialnym – jak fałszywe informacje. Czy nawet w naukach medycznych – jak konceptualizacje chorób. W psychiatrii taki był los nerwic. Istniały i były rozpoznawane do czasu zmiany koncepcji zaburzeń psychicznych. Jednak wieloryb był, a żeglarze rozpoznali w nim wyspę. Bardzo c...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy