Wiesław Łukaszewski Personalia

Nie żegnam się z Andrzejem

Każdy z nas, kto spotkał się z Andrzejem Szmajke – przy pracy czy przy zabawie, w sporze czy przy spożyciu wie, że Andrzej to KTOŚ. To nie byle kto.

Dla wielu z nas Andrzej jest, tak jak zawsze, miarą sprawności umysłu. Jak wzorzec metra. Trzeba być nieczułym, aby nie doznać mieszaniny wstydu i zazdrości w konfrontacji z mądrością Andrzeja, z jego błyskotliwą inteligencją i przenikliwością. On – jak pewien detektyw – od zawsze widział z za rogu. Każdy by chciał.

Z pozoru szorstki, niecierpliwy, w istocie delikatny i nieśmiały. Roztargniony do granic możliwości i bezbłędnie pamiętający rzeczy ważne. Bałaganiarz o perfekcyjnie poukładanej głowie. Umiejący przekonywać i dający się (zazwyczaj) przekonać. Poważny człowiek tryskający humorem. Zasadniczy uczestnik dysput i urzekający uczestnik biesiad. Można tak długo..
No i polszczyzna Andrzeja – lekko manieryczna, lekko stylizowana na staropolszczyznę. Trochę Sienkiewiczowska , a trochę Gombrowiczowska, trochę jak z Babla, a trochę jak z Bułhakowa.

Każdy z nas, kto pobył z Andrzejem, wie, że jest on i będzie z nami, że jest i będzie w nas. Otoczony szacunkiem i miłością. Mało kto tak bardzo na to zasługuje.

Wstecz

comments powered by Disqus