CEZARY W. DOMAŃSKI

Żółte tramwaje

Swój miesięczny pobyt w stolicy Portugalii opisała w pamiętniku, którego fragmenty zamieściła w książce „Living in the Shadow of the Freud Family”, wydanej sześćdziesiąt pięć lat później. Opisując swoje pierwsze wrażenia z nowego miejsca Sophie Freud wspominała:

 

Kiedy przyjechaliśmy do Lizbony byłam pełna entuzjazmu, wydawało mi się, że to najpiękniejsze miasto na świecie (…) Dziwnie przypomina ona Paryż. Stacja wygląda jak Gare St Lazare, ale tylko w środku. Z zewnątrz wygląda jak zniekształcony wenecki Palazzo z pretensjami (...) Najbardziej elegancką ulicą w Lizbonie jest Rua Garette z naprawdę bardzo pięknymi sklepami. (...) Najpiękniejszym budynkiem w Lizbonie był Klasztor Hieronimitów (...) Już z zewnątrz, z licznymi poszczerbionymi wieżami wygląda on bardziej jak fantazja wykonana z cukru niż z kamienia (s. 283, 286).

 

Z Lizboną najbardziej chyba kojarzą się jednak żółte tramwaje, pnące się wolno po stromych i wąskich uliczkach. Linia 28E jest wręcz legendarna. Czterdziestominutowa podróż tym tramwajem z Martim Moniz do Campo Ourique uważana jest za jedną z głównych atrakcji turystycznych. Po drodze mija się liczne zabytki oraz doskonałe punkty widokowe. Ci, którzy dojadą do końca trasy stoją nieco bezradnie czekając na następny wóz, chociaż kilkadziesiąt metrów od pętli znajduje się miejsce warte uwagi. To zabytkowy cmentarz Cemitério dos Prazeres. Mało kto decyduje się jednak na przechadzkę po tym lizbońskim Campo Santo. W przeciwieństwie do Paryża, do którego Sophie Freud porównywała Lizbonę, gdzie jednym z żelaznych punktów zwiedzania miasta jest cmentarz Père Lachaise, jego lizboński odpowiednik nie zajmuje tak eksponowanego miejsca w drukowanych przewodnikach. A jest to elegancka nekropolia portugalskiej elity. Założony w 1833 roku służył pierwotnie jako miejsce wiecznego spoczynku dla obywateli zachodniej części stolicy, w której znajdowało się najwięcej rezydencji ludzi bogatych. Ma to odbicie w architekturze cmentarza, w której przeważają duże grobowe kaplice, przez co sprawia on wrażenie prawdziwego miasta umarłych. Do wnętrza niektórych z nich zajrzeć można przez szyby w drzwiach; chroniące je zasłony są często odsłonięte. Zdarzają się grobowce, którymi nikt się już nie opiekuje, a wtedy obraz jest doprawdy przygnębiający. Na Cemitério dos Prazeres znajdują się liczne groby polityków, pisarzy, artystów i uczonych. To tu znaleźli miejsce spoczynku twórcy hymnu narodowego Portugalii: muzyk Alfredo Keil i autor słów Lopes de Mendonça. Znajduje się tutaj też największy w Europie, a może i na świecie, nowożytny grobowiec zbudowany dla jednej rodziny. W tak zwanym „Jazigo Palmela”, mauzoleum założonym dla Pedro de Sousy Holsteina spoczywa 200 osób…

Przelatujące nad Cemitério dos Prazeres samoloty przywołują dumających nad kondycją ludzką do rzeczywistości. Jest tyle ciekawych i weselszych miejsc w stolicy Portugalii. Tramwajem 28E można wrócić do centrum i wysiąść choćby przy Miradouro Sta. Luzia, skąd rozpościera się piękny widok na Alfamę i rzekę Tag…

 

Do żółtych tramwajów podobne są trzy lizbońskie… windy czy raczej kolejki. Są to Ascensor da Bica, Ascensor da Glória i Ascensor do Lavra. Choć ich zadaniem jest ułatwiać mieszkańcom poruszanie się po bardzo stromych uliczkach, stanowią głównie atrakcję turystyczną. Poprzez swoje podobieństwo do tramwajów są często z nimi mylone. Przed tygodniem ukazał się w jednym z polskich dzienników artykuł o tramwajach ilustrowany dużym zdjęciem takiej właśnie kolejki…

 

Jest jeszcze jedno podobieństwo między Lizboną, a Paryżem, o którym Sophie Freud nie wspomina: oba miasta mają w swym herbie żaglowiec. To piękny symbol, zwłaszcza jeśli prowadzą go dobre wiatry…

 

CWD

CEZARY W. DOMAŃSKI

Dr hab. CEZARY W. DOMAŃSKI jest profesorem nadzwyczajnym, dyrektorem Instytutu Psychologii oraz kierownikiem Zakładu Psychologii Ogólnej UMCS w Lublinie. Jest także członkiem Rady Naukowej Instytutu Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Zajmuje się historią psychologii oraz psychologią twórczości.

Wstecz

comments powered by Disqus