Marek Binder Wieści

Oderwane echo

Katharine Thakkar z Michigan State University dokononała przeglądu aktualnego stanu badań na temat hipotezy genezy schizofrenii, która upatruje jej przyczyn w zaburzeniach dotyczących integracji pomiędzy aktywnością ruchową a percepcją.

Schizofrenia jest jedną z najczęstszych, a jednocześnie najbardziej tajemniczych chorób psychicznych. Pomimo wielu lat badań nadal nie mamy pełnej wiedzy o jej mechanizmach neuronalnych, a także nie wiemy, jaką rolę w jej powstawaniu mają czynniki wrodzone, a jaką środowiskowe. W artykule opublikowanym w czasopiśmie „Trends in Cognitive Sciences” Katharine Thakkar z Michigan State University oraz jej współpracownicy Vaibhav Diwadkar i Martin Rolfs dokonują przeglądu aktualnego stanu badań na temat hipotezy genezy schizofrenii, która upatruje jej przyczyn w zaburzeniach dotyczących integracji pomiędzy aktywnością ruchową a percepcją.

Koncepcja ta odwołuje się do zjawiska „wyładowania następczego” (corollary discharge). Jest to mechanizm neuronalny, w którym mózg informuje sam siebie o tym, jakie ruchy zamierza wykonać, tak aby nasza percepcja nie była zakłócona przez naszą własną aktywność. Na przykład sygnał nerwowy o wykonaniu sakkady (tj. skokowego ruchu gałki ocznej) skierowany do ośrodków sterujących mięśniami gałek ocznych jest poprzedzony przez serię impulsów trafiających do obszarów analizy wzrokowej i przestrzennej. Dzięki temu ruchy gałek ocznych lub głowy nie doprowadzają do niestabilności w naszym polu widzenia.

Bardzo łatwo sprawdzić to samemu: spróbuj przeczytać napis na kartce, a jednocześnie poruszaj nią, używając własnych rąk – czytanie jest utrudnione, a jednak możliwe. A teraz poproś kogoś, aby poruszał kartką, a sam spróbuj odczytać jej zawartość – teraz czytanie staje się prawie niemożliwe. Różnica bierze się stąd, że w drugiej sytuacji mózg nie potrafi przewidzieć kierunku ani prędkości przesuwania się kartki. Wyładowania następcze tworzą coś w rodzaju kopii czy „echa” aktywności, które jest monitorowane przez systemy percepcyjne mózgu. Na tym rola wyładowań następczych nie kończy się – jeśli przewidywania oparte na ich treści są zgodne z rzeczywistymi zmianami w tym, co dociera do naszych zmysłów, to w naszej świadomości pojawia się poczucie sprawstwa. To znaczy mamy intuicję, że zmiany te są wywołane przez nas samych.

Gdyby tak nie było, to mielibyśmy poczucie, że jakiś zewnętrzny czynnik ingeruje w nasze działania.
Co ma to wspólnego z psychozą? Otóż jeden z głównych objawów schizofrenii dotyczy właśnie zaburzonego poczucia sprawstwa. Załóżmy – i tak się powszechnie robi – że mowa wewnętrzna jest rodzajem zinternalizowanej wypowiedzi werbalnej.

Osoba zdrowa potrafi bez większych problemów odróżnić, czy głos, który słyszy w głowie, pochodzi ze źródła zewnętrznego, czy też powstał w jej własnym umyśle. W tym drugim przypadku opiera się na intuicji, że to ona jest „sprawcą” tego głosu. W schizofrenii ten mechanizm ulega rozchwianiu – pacjenci swój wewnętrzny głos odbierają jako pochodzący od jakiejś obcej osoby. Treści tych halucynacji mogą mieć na przykład charakter prześladowczy – „zmawiają się przeciwko tobie!” – a sam pacjent jest przekonany, nie ma nad nimi żadnej kontroli.

Autorzy artykułu bronią hipotezy, że przyczyną zaburzeń w przypisywaniu sprawstwa może być osłabione działanie mechanizmu wyładowań następczych. Prowadzi ono do tego, że pacjent nie jest w stanie przewidzieć percepcyjnych następstw swoich własnych działań i dlatego ich efekty odbiera jako wywołane przez czynniki zewnętrzne. Badania empiryczne wspierają tę hipotezę. Przykładowo u osób zdrowych reakcje kory słuchowej na ich własną mowę są osłabione w porównaniu z dźwiękami mowy dochodzącymi z zewnątrz. Przypuszczalnie dzieje się tak dlatego, że mechanizm wyładowań następczych zmniejsza wrażliwość kory słuchowej.

Jak się okazuje, ten sam mechanizm wyciszania własnych reakcji mózgowych u schizofreników działa słabiej, tzn. ich kora słuchowa reaguje tak samo na mowę wypowiadaną przez siebie, jak i dochodzącą z zewnątrz. W swojej pracy Katharine Thakkar i jej współpracownicy koncentrują się na systemie okoruchowym i wskazują na liczne wyniki badań pokazujące, że „system powiadamiania” o własnych ruchach oczu działa u chorych mniej wydajnie niż u osób zdrowych.


Wstecz