Tomasz Maruszewski

Linia życia

fot. LoveTheWind/istockphoto

Zdawałoby się, że scenariusze naszego życia są z góry określone i podobne do siebie.

„Świat na chwilę wstrzymał oddech” – oznajmiła prezenterka. „Angelina Jolie i Brad Pitt się rozwodzą”. Jak widać, według mediów świat wstrzymuje oddech nie przy wojnach czy klęskach, lecz przy rozstaniach gwiazd. Lepiej rozstaniach niż ślubach, bo zgodnie z efektem negatywności media przedkładają informacje negatywne nad pozytywne. Znacznie mniej osób interesuje się tym, że X zakochał/zakochała się w Y, niż tym, że ich związek się definitywnie rozpadł. Jednak w życiu związki rozpadają się niemal tak samo często, jak powstają. Nie mam na myśli związków sformalizowanych, spośród nich – jak wskazują oficjalne statystyki – rozpada się tylko (aż) co trzeci.

Media wolą negatywne historie, zupełnie inaczej jest w naszych historiach życia. Kiedy zaczęto porównywać takie typowe opowieści w różnych populacjach, okazało się, że ludzie uwzględniają w nich bardzo podobne zdarzenia – narodziny, początek szkoły, naukę w college’u (to akurat jest zrozumiałe, ponieważ znaczną część tych badań przeprowadzono na studentach).

Były wśród nich także wydarzenia, które niejako są „jazdą obowiązkową”, takie jak narodziny i śmierć. Wśród wszystkich wymienianych przez badanych zdarzeń dominowały te o charakterze pozytywnym. Obraz własnego życia kontrastuje zatem z obrazem świata dostarczanym nam przez media. Co więcej, stwierdzono także, że w typowych scenariuszach życia pewne zdarzenia występują w tych samych okresach. Na przykład badania Dorthy Berntsen, Davida Rubina i Tilmanna Habermasa wykazały, że dom rodziców opuszcza się około 20. roku życia. Dane te odnoszą się do Niemiec, Danii i Stanów Zjednoczonych.

Ciekawe, że badani przewidywali długość swojego życia na około 74–75 lat, twierdząc zarazem, że najprawdopodobniej ich rodzice umrą lub umarli w wieku około 50 lat. To kolejny dowód spoglądania na własne życie ze znaczną dozą optymizmu. Pierwsza miłość w relacjach badanych pojawiała się w ich życiu wcześniej aniżeli pierwszy kieliszek alkoholu czy zniesienie „godziny policyjnej”, czyli nakazanej przez rodziców godziny powrotu do domu.

W scenariuszach typowego przebiegu życia przedstawiciele różnych kultur z jednakową częstością wymieniają zdarzenia, które są lokalizowane w mniej więcej tym samym wieku. Zdawałoby się zatem, że scenariusze naszego życia są z góry określone i że istnieją stosunkowo małe różnice w opisach tak własnego życia, jak i życia typowych przedstawicieli zbiorowości, do których należymy.

Skąd zatem biorą się przekonania, że trajektoria życia przebiega u każdego z nas w inny sposób? Częściowej odpowiedzi na to pytanie dostarczyły wyniki badań, prowadzonych przez grupę chińskich psychologów pod kierownictwem Qi Wang. Poprosili oni studentów amerykańskich i chińskich, by wypisali zapamiętane zdarzenia ze swojego życia. Następnie badacze zdarzenia te podzielili na specyficzne (jak obejrzenie Wielkiego Muru Chińskiego czy Wielkiego Kanionu Kolorado) i ogólne (jak wyjazd na wakacje). Okazało się, że w relacjach studentów amerykańskich zdarzenia specyficzne występowały częściej niż w relacjach studentów chińskich.

Ci pierwsi wymieniali też bardziej zróżnicowane zdarzenia niż studenci chińscy. Nie wiemy, czy te relacje wiernie odzwierciedlają przebieg życia ludzi żyjących w różnych kulturach, czy tylko ich sposób myślenia. To przekonanie o różnorodności linii życia bardzo pomaga w świecie, w którym godziny pracy, surfowania po internecie czy imprezowania są tak dokładnie zdefiniowane… Któż chciałby bawić się we wtorek rano?



Tomasz Maruszewski

Tomasz Maruszewski

specjalizuje się w psychologii procesów poznawczych i emocji, autor m.in. książki Pamięć autobiograficzna.

Wstecz