Nażyj się, czyli o kobiecie, która szuka możliwości - z Martą Iwanowską-Polkowską rozmawia Karolina Rogaska

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

Przypomnij sobie, kim byłaś, zanim życie Ci dowaliło i uwierzyłaś, że musi być tylko listą obowiązków. Co lubisz, czego potrzebujesz? Codziennie zadajemy te pytania wszystkim dokoła: dzieciom, partnerowi, współpracownicom. Sobie samym rzadko dajemy przestrzeń na taki wybór i troskę. „Nażywanie” zaczyna się od zauważania siebie.

Karolina Rogaska: Kiedy czytałam Twoją książkę Nażyć się. Jak zacząć nażywać się od dziś, pamiętać o tym jutro i już nigdy o sobie nie zapomnieć, pomyślałam sobie, że wiele rzeczy, które opisujesz, trudno wcielić w życie. Wiążą się bowiem z robieniem czegoś dla siebie, a to z kolei generuje poczucie winy. 
Marta Iwanowska-Polkowska
: Mam starszą o dwadzieścia lat koleżankę. Traktuję ją jak swoją mentorkę. I ta niezwykła kobieta stwierdziła, że dzięki lekturze mojej książki zdała sobie sprawę z tego, jak wciąż dużo jest w niej, w nas, kobietach, poczucia winy. To poczucie winy pojawia się w nas nawykowo, automatycznie, mimo że wykonujemy coraz odważniejszą pracę, by działać pomimo niego, dbać o siebie i kierować uwagę na siebie.

POLECAMY

Przez wieki i wciąż jesteśmy uczone, że powinnyśmy mieć wyrzuty sumienia, kiedy tylko  nie poświęcamy się dla innych. Napisałam tę książkę, by zainspirować kobiety do tego, że można być wsparciem dla innych, ale bez poświęcania się. By pokazać, że gdy dbamy o siebie, to zyskuje na tym cały świat wokół. Nie tylko my. By zadać nam, kobietom pytanie, jakiej jakości wsparcie czy jakiej jakości pomoc będziemy dostarczać innym, jeżeli ciągle będziemy odkładać na bok swoje potrzeby? Podpowiem: to będzie wsparcie czy pomoc „niskiej jakości”, nie takiej, jaką chcemy dawać. Może więc warto zacząć robić coś dla siebie wbrew nawykowemu poczuciu winy?   

Czy idea „nażywania się”, o której piszesz w książce, jest przeciwieństwem takiej postawy?
Dla mnie „nażywanie się” jest przede wszystkim o zauważaniu swoich potrzeb. Tego, że ja jako Marta – a nie tylko jako mama, żona, coach i przedsiębiorczyni  – czegoś potrzebuję. To może być odpoczynek, chęć zadbania o siebie, zrobienie czegoś, co mnie naładuje radością i spokojem. 

„Nażywanie się” to już samo zauważanie tych potrzeb i traktowanie ich poważnie i z szacunkiem. Uznanie „skoro ja to czuję, to wystarczy, to znaczy, że to jest ważne”. Nieumniejszanie samej sobie. 

Do tego „nażyć się”, oznacza również trzymanie się nadziei. To zaufanie, że nawet jeśli w życiu dzieją się rzeczy trudne, to one kiedyś miną, a ja mam wciąż szansę na dobre życie. Bo każda z nas ciągle ma wpływ, jak zareaguje na to, co trudne. 

„Nażywanie się” to zaproszenie do czucia, przeżycia swojego życia i szukania w przeciwnościach okazji do wzrostu, nauczenia się czegoś, poznania siebie, zrozumienia innych. Jednocześnie pozwalając sobie na przeżycie złości, smutku czy strachu lub innych emocji, które towarzyszą życiu. „Nażywanie się” nie jest ani pudrowaniem, ani lukrowaniem rzeczywistości. To nie podejście typu „sky is the limit” lub „możesz wszystko”. Osobiście nie ufam takim hasłom. Bliżej mi do myślenia, że w życiu nieraz poczujemy limit cierpliwości, sił, wsparcia, limit sukcesów i prostych rozwiązań, ale niezależnie od tego możemy się nażyć.  

To Ci pomaga?
Taka perspektywa sprawia, że łatwiej mi jest w trudnych momentach i szybciej się po nich zbieram. Obok tego co trudne świadomie robię sobie miejsce na czucie, na spokój i ostatecznie na radość też. Na szukanie tego, co mnie ożywia. 

Jak znaleźć coś, co sprawia, że czujemy się „nażyte”? Społeczeństwo narzuca nam tyle ról, że może być trudno rozpoznać, która potrzeba jest rzeczywiście nasza, a która wykreowana zewnętrznie. 
Może banalnie to zabrzmi, ale nie ma innej drogi, jak skupienie się na sobie. Myślę, że jako kobiety powinnyśmy pozwalać sobie na zatrzymanie się w codziennym pędzie. Wtedy będziemy mieć szansę sprawdzić, czego potrzebuje nasze ciało, głowa, jakie emocje w sobie mamy, a za jakimi tęsknimy, o czym marzymy. 

To zatrzymanie może być trudne, dlatego potrzebujemy czasem wsparcia, które otrzymamy na warsztatach, sesjach coachingowych czy kręgach kobiet. W trakcie prowadzenia takich zajęć proszę kobiety, żeby przypomniały sobie takie momenty, kiedy czuły się żywe, kiedy zaspokaj...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy