Ambiwalencja

- (łac. ambo – oba + valens, valentis – mocny) – jednoczesne żywienie przeciwstawnych lub mieszanych uczuć do tej samej osoby, rzeczy lub idei – na przykład kusi nas oferta nowej pracy i zarazem obawiamy się, że sobie nie poradzimy; czujemy miłość do rodzica połączoną ze złością na niego; z radością planujemy ślub, a jednocześnie wpadamy w panikę, że stracimy dotychczasową wolność; partner w równym stopniu budzi naszą czułość i drażni nas z powodu swych nawyków. I chcielibyśmy, i boimy się. Ktoś lub coś i pociąga nas, i w tym samym stopniu odpycha.

Na tym polega jeden z trzech typów konfliktu, jakie opisał w swojej teorii pola niemiecko-amerykański psycholog Kurt Lewin. Pierwszy konflikt dążenie – dążenie to klasyczny dylemat osiołka, któremu w dwa żłoby dano i owies, i siano, ale jeść może tylko z jednego żłobu. Cele są równie pożądane i wykluczają się. Konflikt rozwiązuje się samoistnie po wyborze którejkolwiek opcji – cokolwiek osiołek zacznie jeść, będzie mu prawdopodobnie smakowało. Drugi konflikt unikanie – unikanie to inaczej wybór mniejszego zła. Sytuacja jest trudniejsza, bo wybrane zło rośnie w siłę, staje się bardziej przykre. Stąd ochota w takiej sytuacji, by odmówić wyboru, opuścić pole działania konfliktu – jeśli to możliwe. Trzeci konflikt dążenie – unikanie jest najtrudniejszy i rodzi ambiwalencję. Jak zakładał Lewin, dążymy do tego, co jest źródłem nagród, unikamy zaś tego, co jest źródłem kar. Problem w tym, że w naszym tzw. polu psychologicznym jednocześnie działa wiele sił przyciągających i wiele odpychających, musimy więc wybierać, której z wielu kar uniknąć, do której z wielu nagród dążyć. Co więcej, zdarza się, że ten sam cel lub osoba z taką samą siłą przyciąga nas i odpycha.

Co się wtedy dzieje? Konsekwencje takiego konfliktu opisują amerykańscy psychologowie John Dollard i Neal Miller na przykładzie niezdecydowanego narzeczonego. Jeśli chce poślubić wybrankę, a zarazem obawia się ślubu, to w miarę zbliżania się do celu, czyli wyznaczonej daty uroczystości, rosną obie tendencje – zarówno dążenia, jak i unikania. Siła unikania rośnie jednak szybciej niż siła dążenia i w którymś momencie zaczyna górować nad dążeniem. Ślub, który wcześniej bardziej pociągał, teraz zaczyna bardziej przerażać. Narzeczony pod byle pretekstem próbuje wycofać się, uciec z tej sytuacji. Ale gdy to zrobi, przełoży datę ślubu – z dalszej perspektywy ślub będzie znów bardziej pociągał niż odpychał.

Konsekwencją takiej dynamiki i ambiwalencji jest oscylacja zachowań – to zbliżamy się, to oddalamy, i tak w koło. Co można zrobić? Nadać jednej z tendencji wyższą rangę (co ważniejsze: związek z kimś czy niepohamowana swoboda?), można zreinterpretować sytuację, pomniejszyć znaczenie celu wzbudzającego ambiwalencję (przecież jest nam dobrze, po co nam ślub), uciec z sytuacji (np. złamać nogę) albo szukać trzeciego wyjścia. Wszyscy doświadczamy czasem ambiwalencji. Jej nasilenie w stopniu uniemożliwiającym działanie może być objawem zaburzenia, np. dezintegracji psychicznej, która ma miejsce w psychozach.

Przejdź do słownika

comments powered by Disqus