Infrahumanizacja

to skłonność do tego, by znacznie słabiej dostrzegać cechy swoiście ludzkie w członkach grup obcych w porównaniu z grupą własną. Termin wprowadził Jacques-Philippe Leyens z Uniwersytetu Katolickiego z Louvain, który ze swoim zespołem badał to zjawisko. Dowiódł, że o ile dehumanizacja polega na jawnym wykluczaniu obcych, to infrahumanizacja opiera się na subtelnych i zapewne nieświadomych mechanizmach. Co jest cechą swoiście ludzką? Na przykład emocje wtórne, takie jak nostalgia, współczucie, zakłopotanie, które są pochodnymi emocji pierwotnych, a ich przeżywanie wynika z ram kulturowych i indywidualnych doświadczeń.

Okazuje się, że „swoim” przypisujemy silniejsze niż „obcym” przeżywanie emocji wtórnych. Nie dotyczy to natomiast emocji pierwotnych – strachu czy gniewu – które przeżywają nie tylko ludzie, ale i zwierzęta. Zgodnie z tą tendencją, „swoich” widzimy jako ludzi w pełnym wymiarze, a „obcych” już tylko w niepełnym.  Co ciekawe, infrahumanizacja pojawia się nie tylko w stosunku do grup, z którymi jesteśmy w konflikcie, ale dotyczy członków każdej grupy innej niż włas­na. Mirosław Kofta i Monika Mirosławska wykazali, że infrahumanizacja ujawnia się też w minimalnej sytuacji grupowej, tj. takiej, gdy obce sobie osoby zostaną podzielone na grupy w oparciu o przypadkowe kryterium. Badania dotyczyły rzekomo związku osobowości z preferencjami estetycznymi.

Uczestnicy oglądali obrazy malarzy (Knutha i Kalarusa) i wskazywali ten, który bardziej im się podoba. W ten sposób podzielono ich na zwolenników Knutha bądź Kalarusa. Jedna z tych grup była dla nich grupą własną, obejmującą zwolenników malarza, którego sami wybrali. Druga zaś była grupą obcą – byli to zwolennicy innego malarza. Badani odgadywali, jak często osoby należące do tej samej co oni grupy albo ci z grupy obcej przeżywają różne emocje. Okazało się, że własnej grupie przypisywali większą skłonność do przeżywania emocji wtórnych, czyli specyficznie ludzkich – niezależnie od ich znaku. Natomiast w przypisywaniu emocji pierwotnych różnice nie ujawniły się.


Michał Bilewicz, Roland Imhoff i Marek Drogosz pokazali, że tendencyjne skłonności w percepcji rozciągają się także na postrzeganie zwierząt. Z wyjątkiem gatunków niejadalnych w naszej kulturze, np. psów. Wegetarianie przypisują zwierzętom więcej emocji wtórnych i cech specyficznie ludzkich, natomiast mięsożercy bardziej je dehumanizują. Dzięki takiej percepcji zmniejszają się moralne opory przed zabijaniem zwierząt i ich zjadaniem.


Przejdź do słownika

comments powered by Disqus