Prozopagnozja

– zwana jest też ślepotą twarzy. Termin wprowadził w 1947 roku niemiecki neurolog Joachim Brodamer. Oznacza on zaburzenie neurologiczne polegające na niemożności rozpoznania twarzy widzianych już osób, nawet tych bliskich i dobrze znanych. Przypadek taki opisuje neurolog Oliver Sacks w książce Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem. Chory nie rozpoznaje twarzy, a zarazem nie ma kłopotów ze wzrokiem ani z zapamiętywaniem innych faktów. Jeden z farmerów opisywany przez Ritę Carter w Tajemniczym świecie umysłu po urazie mózgu zupełnie utracił zdolność rozpoznawania ludzi, ale bez wahania potrafił nazwać każdą ze swoich 36 owiec. Osoba z prozopagnozją rozróżnia zwykle poszczególne części twarzy, ale ich kształt i położenie u wszystkich ludzi wydają się jej jednakowe. Co ciekawe, nie rozpoznając bliskich, reaguje na nich emocjonalnie, o czym świadczy przyspieszone tętno – a zatem rozpoznaje ich na poziomie utajonym.

Zapamiętanie i rozpoznawanie twarzy jest tak ważne w życiu społecznym, że nasze mózgi wyposażone są w specjalny korowy system ich identyfikacji. Biegnie on od kory wzrokowej do kory przedczołowej, przechodzi przez obszar kluczowy dla rozpoznania twarzy – powierzchnię przyśrodkową na styku płata potylicznego i zakrętu hipokampa. Po drodze informacja o twarzy trafia do jądra migdałowatego, gdzie zyskuje znaczenie emocjonalne. Zależnie od tego, gdzie zlokalizowany jest uraz, prozopagnozja może być bardziej lub mniej nasilona.

Nowsze badania (publikowane w „American Journal of Medical Genetics” z czerwca 2006 roku) sugerują, że choroba może być dziedziczna. Wywołuje ją mutacja w jednym tylko genie; zdarza się, że choroba dotyka wielu osób w rodzinie. Szacuje się, że na prozopagnozję może cierpieć nawet do 2 proc. populacji ludzkiej.
Nawet niewielki stopień prozopagnozji może nam utrudniać życie. Chorzy wypracowują różne strategie, by sobie z tym poradzić. Na przykład rozpoznają ludzi w oparciu o ich charakterystyczne cechy (głos, ubranie, kolor włosów itp.). Unikają też sytuacji, które mogłyby ich narazić na kłopoty – tłocznych miejsc lub zajęć wymagających kontaktu z wieloma osobami.

Przejdź do słownika

comments powered by Disqus