Anita Piotrowska/km Komunikaty

„Carol” - konkurs!

Dla wielbicieli dobrego kina mamy aż 50 podwójnych zaproszeń na film „Carol”, którego „Charaktery” są patronem. Zwycięzcy będą mogli uczestniczyć w dowolnym pokazie filmu w warszawskim kinie Muranów.

Czy w Nowym Jorku lat 50. dojrzała kobieta z „towarzystwa”, w dodatku żona i matka, mogła się związać z młodziutką sprzedawczynią? Rożnica społeczna czy różnica wieku nie były w tym przypadku aż tak istotne jak seksualne przekroczenie. Szczególnie dla tytułowej Carol, dla której stawką jest utrata prawa do opieki nad dzieckiem.

Reżyser Todd Haynes w swobodnej adaptacji powieści Patricii Highsmith (opartej ponoć na jej osobistych doświadczeniach) w sposób wyrafinowany odtwarza atmosferę zakazanego romansu. Zwłaszcza w pierwszych scenach, kiedy wszystko jeszcze wisi w powietrzu – pośród głębokich spojrzeń, delikatnych muśnięć, ostrożnie wypowiadanych słów. Z fetyszystyczną zmysłowością kamera punktuje swym spojrzeniem detale kobiecego stroju: te wszystkie futra, skórzane rękawiczki, miniaturowe torebeczki. Obserwuje bohaterki zza szyb, zamyka w ciasnych, często podzielonych kadrach – jakby chciała podkreślić ich ograniczenie poprzez sztywne społeczne ramy, przypisanie do określonych ról, niemożność wyartykułowania potrzeb. W tej grze, choć od początku nierównej, nie może być zwycięzcy – każda z uczestniczek jest ofiarą swojej namiętności, zakładniczką pewnego porządku.

Cate Blanchett w roli Carol, przypominająca hollywoodzką femme fatale, tworzy postać tak samo bezbronną jak subtelna Therese, grana przez Rooney Marę, wyraźnie ucharakteryzowaną na kruchą Audrey Hepburn. Z rozmaitych inspiracji filmowych, fotograficznych, malarskich czy modowych tworzy Haynes podwójny portret kobiety próbującej realizować swoje aspiracje i tęsknoty. Jak na ironię rozkwit romansu między Carol i Therese przypada na okres wokół świąt Bożego Narodzenia: zakupowej gorączki, konsumpcji, domowego ciepełka. W tle pojawiają się bliscy bohaterek. Choć stoją na drodze do ich szczęścia, nie są ani trochę demonizowani. Oni również są w tej historii ofiarami. Dlatego rozkoszując się stylowością filmu „Carol”, warto zobaczyć w tym coś więcej niż tylko estetyczny naddatek. Być może w ten właśnie sposób twórcy próbują przezwyciężyć duszność i fatalizm sportretowanego na ekranie świata. Pragną pokazać w całej krasie jego „aksamitną” opresyjność.

Dla 50 pierwszych osób, które wyślą wiadomość na adres katarzyna.moskal@charaktery.com.pl, podając w niej swoje imię i nazwisko, mamy podwójne zaproszenia na film.  W seansie będzie można uczestniczyć w dniach 4 - 31 marca, po uprzedniej rezerwacji i okazaniu w kasie kina dowodu tożsamości. W temacie wiadomości należy wpisać słowo „film”.

Zobacz zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=eWul6dMj9ik


Wstecz

comments powered by Disqus