Wieści

Jaka przyszłość psychologii?

Zapis debaty przypominamy tuż przed kolejną uroczystością finałową Nagrody ustanowionej przez „Charaktery” dla najlepszych polskich książek psychologicznych. W tym roku przyznamy Teofrasty już po raz siódmy. Wielka gala odbędzie się w czwartek 15 października w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Poza Nagrodą dla najlepszej psychologicznej książki naukowej i najlepszej psychologicznej książki popularnonaukowej przyznamy również wyróżnienie w kategorii najpopularniejsza książka wybrana w internetowym głosowaniu czytelników. Więcej informacji o Nagrodzie Teofrasta na http://www.nagrodateofrasta.eu

W debacie wzięło udział pięciu luminarzy polskiej psychologii – profesorowie: Jan Strelau, Stanisław Mika, Janusz Grzelak, Tomasz Maruszewski i Andrzej Eliasz. Wszyscy oni mają niebagatelny wkład w rozwój i krzewienie tej nauki. Profesorowie oceniali kondycję współczesnej polskiej psychologii, starali się nakreślić wizję jej rozwoju, zastanawiali się nad wyzwaniami, które przed nią stoją. Oto skrócony zapis wystąpień profesorów (w kolejności, w jakiej zabierali głos).

Prof. Jan Strelau: To zupełnie nieprawdopodobne, jaki postęp psychologia zrobiła przez dwie ostatnie dekady, zarówno w zakresie badań naukowych, jak i praktyki psychologicznej. Można mówić wręcz o rewolucji. Choćby dlatego predykcja, czyli wizja tego, jak psychologia będzie się dalej rozwijała, jest niezwykle trudna. Myślę, że tak naprawdę możemy przewidywać, co się stanie w psychologii
w ciągu najwyżej najbliższych trzech, może pięciu lat.
Moją dyscypliną jest psychologia różnic indywidualnych, w szczególności badania nad temperamentem. Nie wyobrażam sobie zrozumienia tej problematyki bez znajomości genetyki – zarówno genetyki zachowania, jak i molekularnej. Podobnie potrzebna jest znajomość metod neuroobrazowania mózgu. Dotąd w większości naszych badań opieraliśmy się na opisie zjawisk psychologicznych, korelując je z różnymi innymi parametrami psychofizjologicznymi itd. Dzisiaj sięgamy w głąb mózgu w poszukiwaniu podstaw inteligencji, myślenia, rozumowania. Jeszcze ich nie znamy, ale jesteśmy bliscy ich odkrycia.
Nie wyobrażam sobie uprawiania nauki bez przekazywania swojej wiedzy światu, nagłaśniania uzyskanych wyników. Psycholog, który ogranicza się do języka polskiego, jest badaczem regionalnym. Jeżeli chcemy coś znaczyć, jeżeli chcemy, żeby nasze badania wniosły wkład do nauki, to jesteśmy zobowiązani publikować w najlepszych czasopismach psychologicznych.
Jestem nieco zaniepokojony poziomem dydaktyki w zakresie psychologii. Zagrożenie wiąże się z tym, że wiele uczelni niepublicznych oferuje studia psychologiczne. Często zajęcia dydaktyczne, w tym wykłady, prowadzą niepsychologowie lub nauczyciele akademiccy, którzy od kilkudziesięciu lat nie uprawiają badań naukowych.
Przed psychologami praktykami stoi wyzwanie i konieczność, by coraz skuteczniej pomagać ludziom w sytuacji różnych kataklizmów, tragedii. Wierzę, że psychologia będzie miała swój wkład w poprawę dobrostanu człowieka.

Prof. Stanisław Mika: Wydaje mi się, że psychologia w Polsce przynajmniej w części stała się już elementem życia codziennego. Wystarczy spojrzeć na informacje w gazetach: ktoś coś utracił, przeżył jakiś dramat. I okazuje się, że te osoby są pod opieką psychologów. Pojawia się pytanie, jak takich psychologów nazwać – doradcami czy po prostu psychologami? Sądzę, że taki masowy rozwój psychologii doprowadzi do tego, że większość wykształconych ludzi będzie potrzebować doradztwa psychologów. Uważam, że jest to zjawisko pozytywne. Ale jest też druga strona medalu. Wielu psychologów i wiele publikacji psychologicznych rodzi.... pewne niebezpieczeństwo. Zadam Państwu pytanie: Czy jesteście w stanie przeczytać wszystkie publikacje, które choćby w przybliżeniu was interesują? Mnie się to nie udaje. A jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że trzeba wchodzić w inne dyscypliny i uczyć się nowych rzeczy...
Kiedyś Amerykanie zrobili fajną rzecz – przegląd prac doktorskich napisanych w USA w ciągu jednego roku. Niestety, pomysł okazał się zbyt trudny w realizacji i po jakimś czasie upadł. Wydaje mi się, że warto wrócić do takiego usprawnienia w Polsce: dzisiaj dzięki komputerom powinno to być łatwiejsze. Zrealizowanie tego pomysłu pomogłoby w rozwiązaniu problemu bardzo istotnego: wyników badań psychologicznych jest wiele, ale nikt ich nie scala, nie syntetyzuje. A wydaje mi się, że jest to konieczne, inaczej bowiem rozwój psychologii będzie w jakimś stopniu ułomny.

Prof. Janusz Grzelak: Psychologia jest w gronie dziedzin nauki, które przeżywają ostatnio bujny rozwój, m.in. poprzez wchodzenie w interdyscyplinarne obszary badań. To wręcz nie do pomyślenia, jeśli pamięta się kondycję tej nauki w Polsce z czasów, gdy sam byłem jeszcze studentem. To był przełom lat 50. i 60., psycholog nie liczył się wtedy w ogóle, mało kto wiedział, kto to jest psycholog. Ludziom wydawało się, że tylko dziwacy mogli się pasjonować taką dziedziną badań… Zresztą, czy to naprawdę były badania? To była filozofia, a nie nauka; takie przynajmniej było potoczne mniemanie. Kiedy miałem zaliczyć swój staż z psychiatrii, to okazało się, że moja rola sprowadzała się do „przynieść, podać i pozamiatać”.
Tymczasem w ciągu ostatnich dwóch pokoleń stało się coś niezwykle istotnego: wiedza psychologiczna przeniknęła do świadomości społecznej, stała się jej elementem. Zwiększyło się zapotrzebowanie na nią, także na psychologiczne ekspertyzy. Ludzie czytają, chcą wiedzieć więcej o psychologii – ogromna jest w tym zasługa „Charakterów”, a także Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Okazuje się, że nie ma dnia, bym w radiu albo w telewizji nie usłyszał lub nie zobaczył psychologa mówiącego o czymś ważnym. To – w moim przekonaniu – wprowadziło nową jakość roli społecznej psychologa w Polsce.
Gromadzona przez całe lata wiedza psychologiczna o procesach społecznych ostatnio szybko się rozrasta. Coraz więcej wiadomo na przykład na temat wpływu technologii na umysł ludzki. Może jeszcze nie ma systematycznej wiedzy o tym, jak technologia zmienia jakość życia społecznego, jak zmienia procesy poznawcze, ale już wiemy, że jej wpływ jest istotny. Mamy już wystarczającą liczbę danych mówiących, że tak się dzieje, nie potrafimy jednak wykładać o tym w sposób spójny. Myślę, że to jedno z wyzwań, jakie stoją przed psychologią.

Prof. Tomasz Maruszewski
: Po przekroczeniu pewnej bariery wieku ludzie zatapiają się w przeszłości, żyją tylko nią i przestają myśleć o przyszłości. Dobrze ilustruje to historia opisana przez wybitnego biologa Roberta Sapolsky’ego. Zauważył on, że jego świeżo przyjęty asystent administracyjny zachowuje się w pracy w sposób nieznośny: zamiast, jak wszyscy naukowcy wokół, słuchać ze swego discmana Boba Marleya – to było parę ładnych lat temu – on słuchał na przemian kantat Bacha, symfonii Beethovena i jakiejś bardzo współczesnej muzyki rozrywkowej... Sapolsky nie mógł zrozumieć, dlaczego ten młody człowiek wybiera tak zróżnicowane bodźce. Stało się to dla niego punktem wyjścia do serii badań. Wykazał w nich, że w którymś momencie życia stajemy się konserwatywni i próbujemy myśleć o świecie w kategoriach zastanych, od dawna istniejących, a przyszłość jawi się nam jako kontynuacja tego, co już było. Z tego też względu moje przewidywania dotyczące przyszłości psychologii mogą się okazać nietrafne.
Zdając sobie sprawę z tego ograniczenia, przedstawię tylko jedną, ale za to dość rozbudowaną przepowiednię. Jeden z głównych nurtów współczesnych badań ludzkiej psychiki związany jest z metodami pozwalającymi analizować funkcjonowanie mózgu. Przyznam, że odkrycia neurobiologów są dla mnie bardzo prowokujące intelektualnie. Otóż wiemy na przykład, że istnieją w naszym mózgu pojedyncze komórki, które reagują na specyficzny rodzaj bodźców. Wiadomo też, że ludzie potrafią sterować pojedynczymi komórkami w swoim hipokampie. Kiedy poprosimy ich, by pomyśleli o dobrze znanej osobie, aktywizują neurony związane z tą osobą. Są to zupełnie inne neurony niż te, które aktywizowane są przez myśli dotyczące innej znanej osoby. Na ekranie monitora mogą widzieć, w jakich okolicach mózgu pojawia się pobudzenie. A zatem z jednej strony potrafimy sterować własnym mózgiem, a z drugiej – jesteśmy tylko obserwatorem, przedmiotem działania neuronów, które generują coś, na co nie mamy wpływu, bo przecież jakieś inne neurony kazały nam wyobrazić sobie tę a nie inną osobę.
Gdy oglądam doniesienia z takich badań, gdy widzę ludzi, którym do mózgów wszczepiono elektrody i z głowy wystaje im wiązka drucików, to zaczynam się zastanawiać nad tym, co czyni nas podmiotem. Czy wykorzystanie całej tej aparatury do czytania i analizowania sygnałów mózgowych zbliży nas do odpowiedzi na pytanie, jak działa i czym jest to, co jeden z najbardziej znanych badaczy świadomości na świecie – Christof Koch – nazwał interfejsem pomiędzy psychiką i mózgiem.
Dziś jesteśmy w jakiś sposób zapętleni. Z jednej strony potrafimy w niewielkim zakresie rejestrować ludzkie myśli i wiemy, jakie neurony za to odpowiadają. Ale nadal nie wiemy, w jaki sposób, jakim językiem te neurony porozumiewają się między sobą. Odszyfrowanie tego języka jest wielkim wyzwaniem, przed którym stoi psychologia. Sądzę, że w jakimś momencie ten problem zostanie rozwiązany, choć moja wyobraźnia dziś tego nie ogarnia. Ona podsuwa mi na razie tylko obraz człowieka, którego skomplikowane myśli naukowcy odszyfrowują dzięki elektrodom w jego mózgu. W moim obrazie z głowy tego człowieka wystaje wiązka przewodów grubsza aniżeli Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Andrzej Eliasz: Wypowiadanie się na temat perspektyw psychologii nie jest łatwe. Prognozy na ogół się nie udają. Wolałbym powiedzieć raczej o wyzwaniach, wobec których staje psychologia – tych wewnętrznych i tych zewnętrznych. Wyzwania zewnętrzne sprowadziłbym przede wszystkim do trzech problemów: obciążenia stymulacją, relacji między światem wirtualnym a rzeczywistym oraz do globalizacji.
Kwestia pierwsza: przeciążenie stymulacją. Tempo życia staje się ogromne, siła bodźców fizycznych i emocjonalnych na nas działających jest coraz większa. Reklama musi być coraz bardziej inwazyjna – po to, by zwrócić naszą uwagę, odnieść jakikolwiek efekt. Wielość wyborów, wobec jakich stajemy, jest ogromna. Na dodatek mamy do czynienia z wielką zmiennością sytuacji, przedmiotów i ludzi wokół siebie. Dawniej ludzie byli zakorzenieni w świecie społecznym i fizycznym. Dziś są wykorzenieni zarówno ze świata fizycznego, jak i społecznego, ponieważ bardzo często zmieniają swoje środowisko, miejsce zamieszkania, a także otaczające ich przedmioty; dawniej pewne przedmioty przechodziły z pokolenia na pokolenie. To wszystko bardzo nas obciąża. Mimo to wymaga się od nas inicjatywy, twórczości, ekspansywności, asertywności i wielu innych podobnych zachowań. Te wymagania pozostają w ostrej sprzeczności z przeciążeniem. Człowiek, żeby był twórczy, musi być wolny od lęków, obaw, napięć. Psychologia staje więc wobec wielkiego wyzwania: jak pogodzić te sprzeczne tendencje? Jak ułatwić ludziom radzenie sobie w coraz trudniejszym świecie?
Druga sprawa to relacja między światem wirtualnym a światem rzeczywistym. Coraz trudniej pogodzić istnienie w świecie wirtualnym i realnym. Młodzi ludzie często dłużej i częściej przebywają w świecie wirtualnym niż realnym, a przecież żyjemy w świecie realnym, w nim m.in. musimy się komunikować. W efekcie zmienia się styl porozumiewania się, a także używanego języka, zmienia się sam język, jego struktura. Zmienia się charakter komunikatów, a także zmienia się wrażliwość na nie. Innymi słowy – zmierzamy do radykalnych zmian kultury i ta zmiana także stawia przed psychologami kolosalne wyzwania.
Trzeci problem dotyczy globalizacji. Ona wiąże się z przebywaniem razem ludzi różnych kultur, którzy się porozumiewają, współpracują itd. Wiemy, że narzucanie tolerancji wobec innych jest złudne. Do niedawna wydawało się, że świat podąża w kierunku tolerancji i tylko kwestią czasu jest, by wszyscy w Europie i na świecie zaczęli naśladować na przykład Holendrów. Dziś wiemy, że ta odgórnie narzucona tolerancja wobec innych nie sprawdza się. Psychologowie muszą podpowiedzieć, w jaki sposób osiągnąć stan, w którym ludzie różnych kultur będą dobrze – bez żadnych zewnętrznych przymusów – porozumiewać się.
Przeciążenie stymulacją związane z oczekiwaniami, że ludzie będą twórczy i bardzo energiczni, również konieczność przebywania w świecie realnym i wirtualnym, a także bycia zakorzenionym we własnej kulturze oraz rozumienia i akceptowania ludzi innych kultur może tworzyć „ludzi wykluczonych” nie ze względów ekonomicznych, ale psychicznych. Psychologia musi wesprzeć ludzi, którzy tylko z powodu małej odporności psychicznej, unikając nadmiernej stymulacji, wycofują się z wielu aktywności, mimo że pod względem intelektualnym i sprawnościowym byliby do tej aktywności dobrze przygotowani. Ludzie we współczesnym świecie muszą umieć korzystać z możliwości, jakie daje świat wirtualny. Jeśli tego nie potrafią – są wykluczani z ważnych sfer aktywności, np. ludzie starsi. Z kolei pełne „zanurzenie się” w świecie wirtualnym, dotyczące np. wielu młodych ludzi, może im utrudniać działanie w świecie realnym. To samo dotyczy pogodzenia wymagań własnej kultury z presją wynikającą z globalizacji. Sprostanie wyzwaniom, wobec jakich staje człowiek współczesny, powinna ułatwić psychologia.
Oprócz tych trzech głównych wyzwań zewnętrznych stojących przed psychologią, mamy jeszcze wyzwania wewnątrz psychologii, które dotyczą niedostatków teorii i rozwoju nowych metod badawczych (np. neuro­obrazowania mózgu). 

Nagroda Teofrasta:

Nagroda Teofrasta 2013 LOGO male

Patron honorowy:
pan_1






Partner:

Male logo BCC - pionuw

swe logo

 

urzad marszalkowski 2015 bialyleipalogoquad


Patron medialny:

trojka

kultura logolubie-czytacTP-Winieta-105-OK

TVP kultura 2015 170x







Foto: Krzysztof Plebankiewicz


Wstecz

comments powered by Disqus