Wieści

O lataniu spontanicznym

Latanie można zdefiniować jako unoszenie się nad ziemią. Tradycyjnie dzielimy je na latanie spontaniczne i wspomagane. W opracowaniu tym zajmiemy się tylko tym pierwszym rodzajem latania. W obszernej literaturze dotyczącej latania, aż do pięćdziesiątych lat naszego stulecia wymienia się trzy rodzaje latania człowieka, lecz już w najnowszych źródłach zostają one wzbogacone o powstały współcześnie typ lotu „Rakieta” (omówiony na końcu tego opracowania).

Umiejętność latania związana jest ściśle z historią i prehistorią człowieka. Świadczy o tym wiele dowodów archeologicznych, a zwłaszcza tablice z Ur-Hannon, które przysporzyły awiologii bezcennych dokumentów (por. C.C. Sundial, The New Look on the Begining of Mediterranean Civilisation, Oxford, 1987). Istnieje także bogata literatura historyczna na ten temat (por. monografia H. Latacs i B. Murphy „Flying”, London, 1979 oraz S. Boxer, Flying in the Midlle Ages, N.Y., 1975).

W sensie psychologicznym umiejętność czy zdolność latania jest gatunkowi ludzkiemu wrodzona i praktycznie nie wymaga ćwiczenia (patrz badania B. Kaniewsky, która dowiodła, że dzieci wychowywane w warunkach silnej deprywacji uczuciowej i sensorycznej oraz poddane dramatycznym traumom w dzieciństwie, i tak zbierają się do lotu, kiedy przychodzi na nie czas). Instynkt* latania dochodzi do głosu w różnych okresach życia u poszczególnych jednostek, w zależności od szerokości geograficznej, odżywiania i pewnych czynników rasowych. E. Thu-Gabner stwierdziła, że istnieje wprost proporcjonalna zależność między stopniem szerokości geograficznej a opóźnianiem się pierwszych startów, podobnie zauważono szybszą inicjację awialną u Hindusów i niektórych plemion w Sudanie, zwłaszcza Urhe i Bhutu. Larson, badając ludzi po doświadczeniu obozów przymusowej pracy w Korei Północnej, opisała syndrom „obciętych skrzydeł” u jednostek znajdujących się w dramatycznie złych warunkach życiowych. Prace badaczek amerykańskich (Kolber, Thider i Kudjo, 1986) stwierdzają większą częstotliwość oraz zasięg lotów u kobiet (jednakże Scott i Whales zarzucają tym badaniom błędy metodologiczne w doborze próby – powyższe wnioski mogą dotyczyć tylko wykształconych Amerykanek, rozwiedzionych, z jednym dzieckiem).

Dawna historia latania jest wielokrotnie i bezpowrotnie wymieszana z legendami i podaniami. Dlatego źródła mówią najczęściej o lataniu osób znanych, głównie władców lub świętych. Pierwszy obszerny opis latania, i to latania zbiorowego, pochodzi z babilońskiego eposu o Unruku, gdzie heros Unruk lotem ślizgowym przeprawia swoje wojska przez Tygrys i Eufrat na zgubę potworowi Myamlakowi. Święte księgi wielkich religii wielokrotnie opisują różnego rodzaju latanie. Najbardziej chyba znany i cytowany przykład: Mojżesz – „I stanął Mojżesz przed górą Arrarat i rozpostarł ręce, a potem wzniósł się do góry i kołując niczym orzeł zbliżał się do nieba, aż zniknął w chmurach chroniących przed śmiertelnym okiem oblicze Pana” (Księga Rodzaju, 32, 15).

Święta Maria Magdalena powinna być uznana za rekordzistkę latania, bowiem według apokryficznej Ewangelii Longina latała  aż 76 tysięcy razy. Odbyła też lot długodystansowy z Camargii do Orleanu. Wielkim awiomanem był Franciszek z Asyżu (ok. 1181-1226). Wielokrotnie latał on modląc się, i w pewien sposób musiał pewnie identyfikować się z ptakami, skoro prawił do nich kazania. Podobno unosił się tak wysoko, że obserwatorzy tracili go z oczu. Latali także czołowi myśliciele średniowiecza. O lotach Tomasza z Akwinu (zm. 1274) krążą legendy i anegdoty (patrz: Lenka Gajos, „Jak sem lata Akwinata”, Praha, 1990). Miłośnikiem latania byli: Stefan, król węgierski (zm. 1038), święty Władysław (zm. 1095), święta Elżbieta (zm. 1231, za cud uważa się, że latała ze swoim psem), nasz król Łokietek, który słynął z osiąganych ogromnych szybkości, co – niestety – prawdopodobnie przyczyniło się do jego śmierci w wyniku zapalenia płuc. Latali prawie wszyscy papieże, należało to bowiem od zawsze, mówiąc współczesnym językiem, do image’u głowy Kościoła.

Warto w tym miejscu wspomnieć o papieżu Idzim III (panował od grudnia 1211 do lutego 1212), który wydał bullę określającą latanie jako szerzenie herezji, z powodu której w Combray obwołano antypapieża i najprawdopodobniej przyczyniono się do usunięcia siłą papieża Idziego. Historia zna wiele przykładów konfliktów wynikłych z powodu latania. Najbardziej znanym i znamiennym w skutki był zatarg pomiędzy awiofilami i awiofobami w parlamencie angielskim w XVII wieku. Podobnie w czasie Rewolucji Francuskiej istniała bardzo silna partia avioleurów, z której wywodził się de Sinbac, autor słynnego powiedzenia na szafocie: „Głowa nie jest potrzebna do latania, lata się wolną duszą”. Z XVII wieku pochodzi też historia latającego zakonu Sióstr od Czterech Archaniołów. Zakon ten, pierwotnie zlokalizowany w okolicach Gdańska, był systematycznie wypędzany przez posuwające się na południe wojska szwedzkie. Siostry przenosiły się na nowe miejsca pięknym, wysokim lotem, co zostało uwiecznione na obrazie Pergottiego. Na czas przelotu zakonnic ustawał ponoć ostrzał artyleryjski. Zakon w końcu osiadł w Kurozwękach, w Małopolsce.

Z badań wynika, że latanie jest zdecydowanie bardziej preferowane w kulturach nietechnologicznych. Wszyscy znamy niezwykłą pracę Ruth Benedict o plemieniu Indian Bororo („Indianie Bororo są papugami ara”, Czytelnik, 1979). Autorka klarownie dowodzi, że umiejętność latania przerosła wszelkie możliwe sfery życia Indian i znajduje wyraz w ich mitologii, rytuałach, sztuce i codziennym życiu.

W naszej kulturze latanie staje się rzadsze niż kiedyś. Zjawisko to z pewnością wiąże się z jednej strony z pokusami łatwiejszego latania wspomaganego, z drugiej zaś – z niszczącym tempem życia i wszechobecnym stresem, który psycholog Andy Littlebowl nazywa „niemożnością rozwinięcia skrzydeł”.
W toku refleksji nad ludzkim lataniem wyodrębniono cztery typy lotów (czwarty typ, zwany Rakietą, pojawił się w latach pięćdziesiątych bieżącego stulecia). W porządku onto- i filogenetycznym można je przedstawić następująco:

1. typ „Buty Siedmiomilowe”
2. typ „Ptak”
3. typ „Szybowiec”
4. typ „Rakieta”

Ad. 1.
Ta romantyczna nazwa wywodzi się od popularnej bajki o niezwykłych butach, które po założeniu dają możliwość robienia długodystansowych kroków, z zaakcentowaniem odbicia od ziemi. Ten sposób poruszania się przeżywamy często w snach, pokonując ogromne przestrzenie wielkimi powolnymi susami. Długość kroku nie podlega żadnemu konkretnemu prawu fizycznemu i, wydaje się, zależy tylko od woli skaczącego i warunków zewnętrznych (np. ukształtowania terenu). Ten typ lotu, tak niegdyś popularny, obecnie prawie nie występuje. Czasami w chwilach zamyślenia lub utraty kontroli pod wpływem środków zmieniających świadomość – występuje jako akt mimowolny. To wielka szkoda, że „Buty Siedmiomilowe” stają się powoli umiejętnością zapomnianą, mimo wygody stosowania – nie wymagają przecież miejsca na rozpędzenie się i lądowanie. Niektórzy pedagodzy związani z ruchem Przestrzeń Dla Rozwoju postulują uczenie tego typu lotu w szkołach. Spektakularnym obrazem „Butów Siedmiomilowych” w kinie jest scena z „Przeminęło z wiatrem”, kiedy wzburzona kłótnią z kochankiem Scarlett O’Hara oddala się kasztanową aleją, nieświadomie stosując ten typ lotu. Jej rytmicznie falująca krynolina stała się już popkulturowym symbolem.

Ad. 2. Drugi typ lotu – „Ptak” – jest chyba najtrudniejszym i wymagającym największej siły fizycznej sposobem latania. Polega na starcie z rozbiegu i unoszeniu się w powietrzu za pomocą regularnych ruchów kończynami górnymi. Ten typ naśladuje lot ptaków – stąd nazwa. Do tej pory uprawiany był głównie przez prymitywne kultury zbieracko-rolnicze, żyjące w ścisłym układzie zależnościowym z przyrodą. Dzisiaj wciąż latają tak Indianie brazylijscy. Piękny, klasyczny lot na dużych wysokościach wiąże się ze swego rodzaju medytacją w ruchu. Ten typ lotu wymaga dużego doświadczenia i sprawności fizycznej i nie poleca się go początkującym amatorom (por. M. Maron, C. Cox, Psychophysiology of Flying, Cambridge, 1976).

Ad. 3. Omawiając trzeci typ lotu, warto już na samym początku przypomnieć najwspanialszy chyba opis lotu szybowcowego w literaturze, a mianowicie fragment z „Nauk Don Juana” C. Castanedy. Lot szybowcowy ma to do siebie, że jest mało energetyczny i w związku z tym powolny. Nadaje się więc do cudownych relaksów w powietrzu, do obcowania z naturą. Na początku lat sześćdziesiątych w Wielkiej Brytanii próbowano lot szybowcowy wprowadzić do szpitali psychiatrycznych jako aktywność terapeutyczną. Niestety, próby te powodowały utratę kontroli nad pacjentami. Zdarzało się, że pacjent wyfruwał i bez opamiętania przemieszczał się w powietrzu na duże odległości, co stanowiło dla niego poważne zagrożenie. Dlatego z tych prób szybko zrezygnowano.
Latanie szybowcowe polega na wystartowaniu z wyżej położonego miejsca (skała, drzewo, dach wysokiego budynku), a następnie manipulowaniu spadaniem za pomocą nieznacznych ruchów tułowia, przy szeroko rozłożonych, raczej nieruchomych rękach. åwicząc, doj­dzie się z czasem do ta­kie wpra­wy, że od­o­wied­nio wy­korzy­stu­jc prą­dy po­wie­trza, bę­dzie się moż­na utrzy­my­wać nad zie­mią dłu­gie go­dzi­ny.
Hi­sto­rycz­nie rzecz bio­rąc, la­ta­nie szy­bow­owe pojawiło się w Europie na przełomie XVI i XVII wieku. Przypuszcza się, że umiejętność ta przywędrowała z Dalekiego Wschodu, gdzie prawdopodobnie była rozpowszechniona dużo wcześniej. Rosnąca dominacja religii o zabarwieniu ascetyzującym spowodowała tam jednak spadek zainteresowania lotami. W Indiach w XIX wieku latanie stało się nawet synonimem rozpasania i życia ponad miarę (por. L. Prison, „L’homme est un dieu tombe”, Paris, 1879).

Ad. 4.
Typ lotu „Rakieta” pojawił się w pierwszych dekadach XIX wieku w przemysłowych miastach Anglii. Początkowo traktowany jako ciekawostka, bardzo szybko stał się synonimem postępu i nowej epoki. Prężna grupa zwolenników i propagatorów tego sposobu latania znajdowała się w Londyńskim Towarzystwie Darwinowskim, które miało wtedy ogromny wpływ na elity intelektualne. Latanie rakietowe stało się przedmiotem badań na prestiżowych uniwersytetach anglosaskich i z czasem wyparło wszystkie inne sposoby latania.

Lot typu „Rakieta” różni się od poprzednich ekonomicznością i szybkością. Polega na wykorzystaniu techniki lotu odrzutowego, jak wskazuje nazwa, z pominięciem, oczywiście, samego napędu odrzutowego. Jego pozytywne strony to: możliwość startowania z miejsca, co wydaje się szczególnie ważne w zatłoczonych miastach, duża szybkość i bardzo precyzyjne kierowanie lotem za pomocą subtelnych ruchów głowy i całego ciała. Cechy te dają możliwość szybkiego przemieszczania się w gęsto zaludnionych metropoliach, wymagają jednakże dość wytrwałych ćwiczeń. Specyfika tego lotu wymaga także specjalnej odzieży chroniącej od negatywnych efektów tarcia powietrza.


Szybkie rozprzestrzenianie się latania rakietowego spowodowało dużą liczbę wypadków. Próbowano w ostatnich latach wprowadzić zasady ruchu, żeby uniknąć tego niebezpieczeństwa, wszelka jednak kodyfikacja natrafiała na silny opór psychologów, którzy obawiają się zatracenia w ten sposób terapeutycznych korzyści z latania. Parlamenty niektórych wysoko rozwiniętych krajów europejskich (Szwajcaria, Dania) w ogóle zakazały latania typu rakietowego, utrzymując, że sprzyja ono wzrostowi różnego rodzaju przestępczości. Znany psychiatra amerykański D. Peck (To fly or not to fly, Columbia University Press, 1990) utrzymuje, że latanie rakietowe jest czystą patologią i ludzi, którzy go używają powinno się poddawać psychoanalizie.

W ogóle w ostatnich latach daje się zauważyć tendencja do zwracania się ku bardziej tradycyjnym sposobom latania. Przodują w nich zwłaszcza ruchy ekologiczne. Ostatnio członkowie jednego z nich, Salads Warrior, skutecznie przeszkodzili w odbyciu się corocznego maratonu lotu rakietowego w Los Angeles. Na zakończenie warto podać kilka najważniejszych wyników badań z wieloletniej historii psycho- i socjoawiologii.

Freud, który reprezentował stanowisko bliskie popędowcom, stwierdził, że potrzeba latania jest w gruncie rzeczy rodzajem sublimacji popędu płciowego. Na podstawie analizy wielu setek przypadków klinicznych, doszedł do wniosku, że wszelkie zaburzenia w tej sferze przenoszą się spektakularnie na zaburzenia latania. Jak wiadomo, lot typu „Siedmiomilowe Buty” przyporządkował on fazie oralnej, lot typu „Ptak” fazie fallicznej, natomiast lot szybowcowy fazie genitalnej. Postfreudyści spierają się do tej pory, jak zaklasyfikować lot rakietowy. Najbardziej przekonująca wydaje się koncepcja Reichmanna (uczeń Fromma), która zalicza lot rakietowy do anankastyczno-merkantylnej fazy w rozwoju osobowości współczesnego człowieka (patrz: E. Reichmann, When man lays eggs, Routledge and Kegan Paul, 1980). Ciekawe jest stanowisko Adlera i jego następców, którzy widzą w lataniu manifestację dążenia do mocy. Wstrząsające i kontrowersyjne etycznie badania przeprowadziła w amerykańskich więzieniach Hannah Barbura (Flying in prisons, WPP, 1984), z których wynika, że sfera latania podlega takim samym prawom w hierarchii więziennej, jak sfera seksualna.

Jung poświęcił lataniu jedną z najważniejszych prac w swoim dorobku, a mianowicie „Psychologię i latanie”, (Sen i KR, 1995). Jung dostrzega przejawy aktywności archetypu Anioła we wszystkich obszarach aktywności psyche człowieka.

W przytoczonej już pracy Marona i Coxa podaje się wiele psychofizjologicznych korelatów latania. Okazuje się, że do latania bardziej podatne są osoby raczej niskoreaktywne (patrz także badania Strelaua) i introwertyczne (Eysenck). Pozytywny związek występuje także w połączeniu z większą aktywnością prawopółkulową. W literaturze psychologicznej opisane są też przypadki niezdolności do latania, tzw. nieloctwa, i najczęściej wiążą się one z poważniejszymi zaburzeniami, takimi jak wrodzone wady genetyczne czy ciężkie urazy mózgu.

Latanie wydaje się być więc nieodłączną zdolnością gatunku homo sapiens, głęboko zakorzenioną w jego psychice, a tym samym w kulturze.
„Korzystajmy z nieba, bowiem nie ma naprawdę powodów, dla których mielibyśmy chodzić tylko po ziemi”, głosi stary napis na gwieździstym sklepieniu katedry w Reims i zapewne ma rację.

Olga Tokarczuk

* Jeżeli chodzi o użyte tutaj słowo „instynkt”, to trzeba nadmienić, że do tej pory nie został rozwiązany spór o naturę latania. Intelektualiści utrzymują, że latanie ma naturę popędową, zaś potrzebowcy – iż jest to „potrzeba”. Patrz: fundamentalna praca Smetany „Latanie”, PIW, 1969.

Foto: Grzegorz Zygadło (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 4.0-3.0-2.5-2.0-1.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0-3.0-2.5-2.0-1.0)], via Wikimedia Commons


Wstecz

comments powered by Disqus