Wieści

Polacy u granic oazy szczęścia

„Diagnoza społeczna” to zakrojone na szeroką skalę cykliczne badania prowadzone pod kierownictwem prof. Czapińskiego od 2000 roku (najnowsza „Diagnoza” jest już ósmą z kolei). Obejmują one min. warunki życia związane z kondycją materialną gospodarstw domowych, dostępem do rynku pracy, świadczeń medycznych, edukacji czy nowoczesnych technologii. Wyniki „Diagnozy” mają pokazywać zarówno aktualny obraz polskiego społeczeństwa, jak również stwarzać możliwość śledzenia zmian, którym podlega ono na przestrzeni lat.

Co mówią o nas rezultaty najnowszej „Diagnozy społecznej”? Otóż dowiadujemy się z niej między innymi, że odsetek Polaków pozytywnie oceniających całe swoje dotychczasowe życie sięgnął w 2015 roku aż 81,2 proc. Jest to najwyższy wynik w historii badań (w 2000 r. wskaźnik ten wynosił 64,6 proc.).

Tegoroczna „Diagnoza” pokazała również, że zmniejszyło się w naszym kraju rozwarstwienie społeczne. Tzw. współczynnik Giniego, za którego pomocą mierzy się poziom rozwarstwienia społecznego spadł w tym roku poniżej średniej unijnej (30,6) i wynosi obecnie 28,48.

Systematycznie obniża się również skala ubóstwa - w 2015 r. odnotowano 3,3 proc. gospodarstw domowych poniżej minimum egzystencji. Dla porównania w 2005 r. było ich 11,5 proc., w 2009 r. - 3,7 proc., w 2013 r. - 5,2 proc.  Z roku na rok zmniejsza się odsetek gospodarstw deklarujących, że ich stałe dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb. W 1993 r. było ich 74 proc., w 2003 r. - 41 proc., zaś w 2015 r. - 19 proc.

Jeszcze większy odsetek Polaków niż tych, którzy pozytywnie oceniają całe swoje dotychczasowe życie, korzystnie ocenia miniony rok. Z „Diagnozy społecznej” wynika, że zadowolonych z ostatnich 12 miesięcy jest aż 84 proc. z nas!

Stanisław Białek: Wyniki Pańskiego badania wydają mi się zaskakujące. Myślę, że nie jestem pod tym względem wyjątkiem. Słyszałem wielu ludzi wypowiadających podobne opinie na ten temat. Dlaczego tak trudno uwierzyć nam w wyniki badania?
Prof. Janusz Czapiński:
- Czujemy się coraz bardziej autorami własnego losu. Polacy od samego początku transformacji ćwiczą skuteczne strategie radzenia sobie i nabierają w tym wprawy. Moje zaskoczenie wynika nie stąd, że ciągle na tej krzywej poprawy dobrostanu psychicznego my się wznosimy, tylko stąd, że nie byłem na to przygotowany. Dałem się zarazić przekazem medialnym. W dyskursie publicznym cały czas dominuje narracja, że nie jest najlepiej w Polsce, że mnożą się zagrożenia, że rośnie liczba osób pokrzywdzonych przez los. Dlatego byłem równie zdziwiony jak prawdopodobnie spore grono Polaków, którzy czytają o wynikach tegorocznej „Diagnozy”. Tylko, że ja nie mogę podważać wiarygodności czegoś, czego jestem autorem (śmiech), więc się już z tym oswoiłem. Może to jest zbyt szumne słowo, ale z dumą patrzę na wykresy, które pokazują, że Polacy ciągle idą do przodu i ciągle się wspinają. Są coraz bardziej zahartowani i coraz pewniejsi siebie, mają coraz wyższą samoocenę, są coraz bardziej zadowoleni ze swoich osiągnięć. Polacy nie zmarnowali minionych 26 lat w nowej rzeczywistości. Potrafili się przystosować - moim zdaniem lepiej - niż większość nowych członków UE. Polacy nawet dystansują już starych członków Unii, nasz dobrostan psychiczny jest niemal o niebo lepszy niż dobrostan Portugalczyków, zwłaszcza Greków, ale także Włochów i Hiszpanów. W tym sensie dobijamy do tej oazy szczęśliwości jaką są kraje skandynawskie.

Wyniki badań i sceptyczny stosunek do nich wielu osób można ująć tak: „Ja uważam, że żyje mi się bardzo dobrze, ale wszystkim dookoła jest bardzo źle” - tylko że tak myśli bardzo wielu Polaków. To jest pewna sprzeczność.
- No tak, ale gdyby polskie stacje telewizyjne nadawały reportaże z udanych żniw to nie zarobiłby, tzn. Polacy zmieniliby kanał tv. Wobec tego eksploatowanie nieszczęść, zła, niesprawiedliwości, to jest jeśli tak można powiedzieć pierwsze przykazanie mediów. A skąd Polacy mają czerpać wiedzę na temat tego jak jest ogólnie, jak jest w kraju? Czerpią tą wiedzę oczywiście z mediów.

Tylko, że to jest specyfika mediów na całym świecie. Bad news is good news.
- To prawda. I wszędzie występuje ta sama prawidłowość. Ludzie zdecydowanie lepiej oceniają własną sytuację niż sytuację ogólną. Bo o sytuacji ogólnej dowiadują się z tych źródeł, które zarabiają na nieszczęściach, a nie na szczęściu.

Czy dostrzegł Pan w wynikach swoich badań jakąś grupę osób lub sferę życia, gdzie jest gorzej niż było.
- Nie. Jeśli chodzi o sfery życia nigdzie nie ma spadku zadowolenia. Albo jest status quo, tak jak w przypadku oceny pracy - jest tyle samo zadowolonych, ile było dwa lata temu. Albo właściwie w pozostałych aspektach jest wzrost zadowolenia. Natomiast oczywiście są takie grupy zawodowe, które nie tylko nie zyskały finansowo, tak jak większość Polaków, ale wręcz straciły. Taką grupą, która najwięcej straciła są prawnicy, ale to wynika z otwarcia tego zawodu. Po prostu wzrosła im konkurencja i przez to spadły dochody.

Czy może Pan z pełnym przekonaniem potwierdzić, że wyniki tych badań są reprezentatywne dla całego społeczeństwa? W jaki sposób badania zostały przeprowadzone?
- Po pierwsze jest to grupa 22 200 respondentów. Więc nie jest to jakieś tysiąc osób uwzględnianych w sondażach, które są w Polsce od czasu do czasu robione.
Po drugie mamy jednak dobry punkt odniesienia, bo to jest ostatni spis powszechny.
I trzeci, moim zdaniem decydujący argument jest taki, że są to badania panelowe, w związku z tym my badamy zmiany w grupie tych samych gospodarstw i osób.
Większość uczestników badania prowadzonego w ramach tegorocznej „Diagnozy” uczestniczyła w poprzednich badaniach.
Wygląda to tak. Pytamy Jana Kowalskiego, który w roku 2013 tak, czy inaczej oceniał wszystko jedno co: finanse rodziny, pracę, małżeństwo, seks. A potem do niego wracamy po dwóch latach. On już nie pamięta co zakreślił poprzednio, dwa lata to jest długi dystans. I obecnie on nam udziela odpowiedzi na te same pytania. W związku z tym, my możemy sprawdzić, czy te odpowiedzi się zmieniły, czy też nie.
Oczywiście to może też zależeć od tego, że akurat Jan Kowalski jest z jakiś przemijających powodów w dniu badania w zupełnie innym nastroju niż był podczas poprzedniego badania. Ale z kolei Zofia Nowakowa odwrotnie - podczas poprzedniego badania mogła być w złym nastroju, a teraz jest w dobrym. W związku z tym wahnięcia związane z jakimiś chwilowymi czynnikami się wyzerowują. To jest główna zaleta tego badania, że jest ono panelowe.
Wiele zadawanych badanym pytań dotyczy bardzo osobistych spraw. Dlatego przyjąłem zasadę, że kwestionariusz indywidualny wypełnia sam respondent, bez obecności ankietera. Forma badania  wyklucza zatem obawy, że badany nie udziela zgodnej z prawdą odpowiedzi, dlatego, że np. się wstydzi, albo stara się odpowiadać w sposób - w jego przekonaniu - zgodny z oczekiwaniami ankietera.

Prof. dr hab. Janusz Czapiński jest psychologiem społecznym. Pracuje na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, jest także prorektorem ds. nauki Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie.

Więcej informacji o „Diagnozie społecznej” i raporty z poprzednich lat na stronie www.diagnoza.com. Opracowanie wyników tegorocznych badań pojawi się wkrótce.

grafika: igor kisselev/shutterstock.com
fot. archiwum własne Janusza Czapińskiego

Wstecz

comments powered by Disqus