Wieści

Główka pracuje?

Programowe okładanie się pięściami po twarzy, najlepiej na tyle precyzyjnie i silnie, żeby pozbawić przeciwnika świadomości, powoduje nieprawdopodobne szkody w ludzkim ciele i umyśle. Każde mocne uderzenie sprawia, że mózg obija się o twarde wewnętrzne ściany czaszki. Praca neuronów ulega ciągłym zakłóceniom. Kolejne grupy komórek co rusz błyskają nieprzewidywalnymi wyładowaniami a potem gasną na zawsze. Liczne i ciągłe, niekoniecznie ciężkie wstrząsy mózgu doprowadzają w końcu do przewlekłego pourazowego uszkodzenia mózgu. Jest to postępująca choroba neurodegeneracyjna, która objawia się zmianami demencyjnymi, zaburzeniami funkcji pamięciowych, uwagowych, językowych, emocjonalnych (z ciężkimi, suicydalnymi postaciami depresji oraz morderczej agresywności) oraz ruchowych (parkinsonizm, zaburzenia równowagi). Czasami mówiąc o tym tragicznym schorzeniu używa się jeszcze terminu „demencja bokserska”.

W skrócie stopniowo zamienia ona inteligentnego, refleksyjnego, komunikatywnego, w pełni świadomego, zrównoważonego i sprawnego człowieka w trzęsące się, bablające, rozchwiane, zdebilałe warzywo. Boks i pokrewne mu sporty walki polegajace na uszkadzaniu mózgu człowieka powinny być zdelegelaizowane jako zbrodnicze i niehumanitarne.
 
Inne sporty, które nie celują w zabijaniu człowieka w człowieku, ale mogą skutkować niebezpiecznymi urazami mózgu, choć nie najmądrzejsze, starają się przynajmniej chronić to, co najcenniejsze (kaski, ochraniacze, zaostrzanie przepisów w hokeju czy zwłaszcza w futbolu amerykańskim).
 
Piłka nożna jest zupełnie niemądra. I potrafi być całkiem niebezpieczna. Urazy głowy bezpośrednio zagrażające życiu nie są wcale znowuż takie rzadkie. Jeśli ktoś się zastanawia czemu czeski bramkarz Petr Cech nosi hełm Gustlika, to niech wie, że zawodnik ten kilka lat temu omal nie umarł po tym jak na boisku został nieprawdopodobnie mocno kopniety w głowę. Kość jego czaszki pękła i została wgnieciona co spowodowało uraz naszyń krwionośnych i tkanki nerwowej. Szybka interwencja chirurgiczna i opieka najlepszych specjalistów w ciągu następnych kilku tygodni uratowały mu życie. Specjalny piankowy hełm chroni naruszoną strukturę czaszki bramkarza do tej pory. Zapewnia też większy komfort psychiczny, bo Petr rozpaczliwie boi się kolejnego podobnego urazu. Też bym się bał.
 
Futbol jest sportem kontaktowym, ciężkie wypadki się zdarzają, jak wszędzie. Być może najgorsze w tej dyspycplinie jest jednak zagrożenie nieco innego typu, o którym mówi się dopiero od kilkunastu lat. Główkowanie.
 
Kiedy odbija się lecący z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę tęgo napompowany skórzany balon głową, głowa może zaboleć. A mózg w środku obija się wtedy o twardą czaszkę. Mimo że siły te nie są tak wielkie jak przy uderzeniu pięścią w rękawicy bokserskiej, to ciagłe, wieloletnie główkowanie może zaskutkować jakąś postacią przewlekłego uszkodzenia mózgu. Hipoteza ta nie jest jeszcze ostatecznie potwierdzona, ale wyniki niektórych, wstępnych i niedoskonałych jeszcze badań nie są różowe.

Okazuje się, że piłkarze amatorzy, grający od małego i główkujący ponad tysiąc razy w roku (czyli przy codziennej grze kilka razy na mecz) wypadają gorzej w testach pamięci werbalnej oraz koordynacji precyzyjnych ruchów niż piłkarze-amatorzy główkujący niewiele. Co więcej, wsród przedstawicieli tej pierwszej grupy zaobserowano nieco niepokojące wzorce pobudzenia w neuronalnej sieci wymiany informacji (w płatach czołowych, skroniowych i potylicznych ich mózgów).

Trzeba zaznaczyć, że inne grupy badawcze nie zaobserowały podobnych różnic (zwłaszcza w grupach zawodowych piłkarzy), ale niepokój i poruszenie w świecie naukowym i medycznym zostały zasiane. Co jeśli jakaś postać "demencji piłkarskiej" może ujawnić się dopiero po latach a zagraża już teraz szczególnie zaangażowanym w grę i pełnym sportowej pasji dzieciom i młodzieży?
 
Dobrze wyszkoleni piłkarze potrafią nie najgorzej zniwelować najbardziej niekorzystne skutki palnięcią własną głową w nadlatującą piłkę (umiejętny wyskok, wyprostowanie postawy oraz przede wszystkim usztywnienie mięsni karku i szyi). Dodatkowo grają najlepszymi piłkami skonstruowanymi z zaawanowanych syntetycznych materiałów (nie są one twardymi, cieżkimi skórzanymi balonami, które nasiąkają wilgocią i nie absorbują odpowiednio energii kinetycznej przy zderzeniu). Jednak i im zdarzają się błędy a zetknięcie się kilka razy w miesiąciu z piłką wykopaną dajmy na to przez bramkarza przeciwnej drużyny z drugiego końca boiska i spadającą z okropnej wysokości na naszą biedną głowę (z prędkością 88 km/h) z pewnością spowoduje lekki, być może przemijający uraz mózgu.
Na podwórku zaś nikt nas dobrze nie nauczy jak chronić swój mózg przed ciężką, przetartą i twardą piłą. A im mniejsza głowa i waga ciała, tym każde uderzenie groźniejsze.
 
Moja rada, kierowana zwłaszcza do rodziców małych podwórkowych piłkarzy, byłaby taka: nie główkowac! Dzieci do co najmniej 10 roku życia, nawet pod opieką wykwalfikowanych trenerów, korzystające z najlepszych piłkarskich akcesoriów, ze względu na małą masę i niezborność koordynacyjną w ogóle nie powinny odbijać piłki głową.

A najmłodsi, pełni werwy i szalonego zaangażowania milusińscy, których tak trudno wakacyjnie upilnować (i wbić im cokolwiek, nomen omen, do głowy) powinni zostać zaopatrzeni w piłki mniejszych rozmiarów wykonane z najlepszych (i niestety zapewne najdroższych) materiałów.

Dr Szczepan Grzybowski jest psychologiem, pracuje na UJ. Zajmuje się neurolingwistyką, w tym zwłaszcza mózgowymi mechanizmami kodowania znaczeń emocjonalnych. Na portalu „Charakterów” prowadzi blog „Mózgowe ranczo”

grafika: thiraphonthongaram/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus