Wieści

Wkuwanie nie działa

Dr Nate Kornell to psycholog z Williams College, który w swojej pracy naukowej skupia się na efektywności uczenia się i opracowywaniu strategii nauki. – Rzadko kiedy studenci czy nauczyciele opracowuje takie naukowo potwierdzone metody – uważa Kornell, i podaje przykłady jak się uczyć. Pierwszy sposób to dystrybucja (distributed practise) polegająca na dzieleniu materiału do opanowania i wyznaczeniu interwałów czasowych na naukę. To przeciwieństwo metody zwanej potocznie zakuwaniem. – Jeśli test, do którego się przygotowujesz wymaga znajomości konkretnych faktów, powtórka dzień przed lub nauka w poprzedzającą go noc może dać niezłe efekty – mówi Kornell.

To metoda wyjątkowo oszczędna w czasie, ale cena za nią jest wysoka – zaraz po teście wiedza znika. – W dwa dni po egzaminie twój umysł to tabula rasa, jakbyś nigdy nie miał notatek w ręce – mówi autor. Jeśli więc uczysz się po to, by faktycznie wiedzę nabywać, to metoda dystrybucji materiału w czasie jest znacznie lepsza – wielokrotne powtarzanie materiału i dodawanie za każdym razem nowych informacji. Badania pokazują bowiem, że taka forma nauki prowadzi do nabycia wiedzy dokładniejszej i bardziej trwałej. Na przykład badania Hailey Sobela z McGill University wykazały, że studenci, którzy uczyli się definicji słów kilkukrotnie w odstępach czasu zapamiętywali trzy razy więcej materiału niż studenci, którzy spędzili tyle samo czasu(!) na nauce, ale tylko raz. Na rynku istnieje sporo aplikacji na smartfony umożliwiających powtarzanie informacji, np. angielskich słówek.

Inny sposób na naukę to mieszanie materiału (interleaving). Jak wyglądają lekcje matematyki, chemii czy fizyki w większości szkół? Nauczyciel rozwiązuje zadanie, a uczniowie w domach robią według tego wzoru następne kilkanaście podobnych zadań. – Najpierw uczymy rozwiązywania zadania, a potem mówimy o problemie, który de facto jest już rozwiązywany – uważa prof. Douglas Rohrer, psycholog z University of South Florida. Jeśli na sprawdzianie będą podobne zadania, to piątka gwarantowana. Ale wiedza z tego żadna nie płynie, bowiem uczniowie nie dochodzą sami do wiedzy dlaczego tak a nie inaczej rozwiązują problem. Według Rohrera prace domowe powinny być miksem zadań odtwórczych (według wzoru) i nowych, nad których rozwiązaniem uczeń musi sam pogłówkować.    

Rohrer zrobił eksperyment, w którym poprosił uczniów by codziennie przez kilka miesięcy rozwiązywali zadania matematyczne z wykresami, a następnie po jakimś czasie zadania na osiach. Drugiej grupie badawczej dał do rozwiązywania te same zadania, ale przemieszane – raz wykresy, raz osie. Po 3 miesiącach sprawdził nabyte umiejętności. Badani z drugiej grupy osiągali średnio wynik 80 proc., a ci z pierwszej grupy - 64 proc. Ale prawdziwa wartość miksowania zadań ukazała się na teście po miesiącu od nauki. Osoby z grupy, w której rozwiązywano zadania na przemian osiągnęły wynik 74 proc., a osoby z pierwszej grupy tylko 42 proc.
Obie przedstawione formy uczenia się mają jedną cechę wspólną – utrudniają naukę. I dzięki temu dają lepsze efekty - uważa Robert Bjork psycholog z University of California.

(marga) na podst. www.scientificamerican.com
foto: Creativa Images/shutterstock.com


Wstecz

comments powered by Disqus