Wieści

Psychologia lepszego życia

Prof. dr hab. Ewa Trzebińska pracuje na Uniwersytecie SWPS, zajmuje się rozwojem i zaburzeniami tożsamości.

Zofia Barczewska: – Kto wprowadził termin „psychologia pozytywna” i co zapoczątkowało ten paradygmat?
Ewa Trzebińska:
– Stało się to prawdopodobnie na przełomie XX i XXI wieku. Miały wtedy miejsce dwa ważne zdarzenia. W 1998 roku Martin Seligman, prezydent American Psychological Association, ogłosił, że dla psychologii XXI wieku jednym z dwóch zasadniczych wyzwań jest zrozumienie i kształtowanie tego, co w człowieku najlepsze, czyli że potrzebna jest reorientacja na psychologię pozytywną. Drugie zdarzenie miało miejsce w 2000 roku, kiedy to dwa czasopisma, „American Psychologist” i „Journal of Social and Clinical Psychology”, niezależnie od siebie poświęciły swoje pierwsze numery w nowym milenium psychologii pozytywnej. Tam ten termin został objaśniony, tam także pojawiły się prace ilustrujące, na czym polega uprawianie psychologii pozytywnej.

– Jaki jest cel psychologii pozytywnej?
– W jednym z tekstów wprowadzających i objaśniających to pojęcie natrafiłam na bardzo proste i bardzo przekonujące określenie celu psychologii pozytywnej: jest nim wyjście naprzeciw ludzkim pragnieniom, by dobrze żyć, czuć się bezpiecznie i w miarę swoich możliwości czynić dobro wokół siebie. Założenie, że ludzie dążą do szczęścia, nakłada na psychologię obowiązek dostarczenia im wiedzy o tym, co przyczynia się do lepszego życia.

– Jaką wizję człowieka proponuje psychologia pozytywna?

– Wizję człowieka dążącego do szczęścia, to znaczy do osobistej pomyślności, do życia w przyjaznym otoczeniu i do bycia wartościowym członkiem społeczności, do której należy; posiadającego właściwości psychiczne, które pomagają mu tak kierować sobą, kontaktować się z ludźmi i rozwiązywać problemy, aby jakość jego życia była wysoka. Człowiek ma być odporny na niebezpieczeństwa i na przeciwności losu, czyli posiadać takie kompetencje, które zabezpieczają go przed załamaniami i porażkami, a także pomagają mu wyjść na prostą po kryzysach i stawać się coraz bardziej kompetentnym życiowo.

– Jakie są te kompetencje?
– Jesteśmy na początku gromadzenia i porządkowania wiedzy o ludzkich kompetencjach, toteż listy korzystnych właściwości – cnót, jak niektórzy mówią – dopiero powstają. Umieszczane są na nich cechy psychiczne, takie jak mądrość, autentyczność i wytrzymałość, oraz cechy emocjonalne, na przykład wdzięczność, nadzieja czy duchowość. Na tych listach znajdują się też sposoby odnoszenia się do ludzi, takie jak bliskość, współczucie, empatia i altruizm, a także sposoby radzenia sobie, na przykład opowiadanie o swoich kłopotach, poszukiwanie sensu życia, humor, dostrzeganie korzystnych stron w porażkach i stratach. Zadaniem pozytywnej psychologii jest teoretyczne wykazanie, jakie są relacje między tymi bardzo różnymi właściwościami, i – co bardzo ważne – empiryczne sprawdzenie, czy rzeczywiście przynoszą one jakieś konkretne korzyści. Powstał tak zwany model kompletnego zdrowia psychicznego, który opiera się na założeniu, że zdrowie psychiczne powinno być opisywane na dwóch ortogonalnych wymiarach: na wymiarze dobrostanu i na wymiarze psychopatologii. Wyróżniono wobec tego cztery obszary, do których można przypisać to, co dzieje się w życiu diagnozowanej osoby: rozwijanie się, cierpienie, zmaganie się i zagubienie. Pierwszy obejmuje funkcjonowanie optymalne, czyli posiadanie pełnego zdrowia psychicznego, trzy pozostałe odnoszą się do określonych rodzajów trudności w ułożeniu sobie satysfakcjonującego życia.

– Czy potrafimy nauczyć się odczuwać szczęście, czy też jest to zdolność wrodzona?
– Wydaje się, że ludzie są biologicznie zaprogramowani do odczuwania szczęścia, ponieważ – jak pokazują badania – w każdych warunkach osiągają pewien poziom zadowolenia z własnego życia. Z drugiej jednak strony to, jak bardzo jesteśmy zadowoleni, zależy w dużej mierze od różnych sukcesów i przyjemności, jakie nam się przytrafiają. Sprzyjających szczęściu umiejętności, dzięki którym udaje nam się osiągać nasze cele i realizować marzenia, nie przynosimy na świat w gotowej postaci i musimy się ich nauczyć.

– A gdyby pokusić się o wskazanie kilku czynników, które czynią człowieka szczęśliwym...
– Jednym z takich ważnych czynników jest nadzieja, różnie zresztą przez badaczy nazywana i występująca prawdopodobnie w różnych postaciach, na przykład jako emocjonalna ufność czy optymistyczny styl myślenia. Wyniki badań niezmiennie pokazują, że w rozmaitych zakresach, a przede wszystkim w obszarze skuteczności własnych działań, nadzieja pomaga w osiągnięciu wysokiej jakości życia. Innym bardzo korzystnym czynnikiem, jak pokazują badania, jest zdolność do przeżywania miłości, to znaczy do głębokiej więzi, serdeczności i bliskości z określonymi osobami. Myślę, że gdyby na podstawie obecnego dorobku psychologii pozytywnej szukać takiej dyspozycji psychicznej, która powinna być rozwijana w wychowaniu, w relacjach międzyludzkich, w różnych formach terapii czy w innych oddziaływaniach doskonalących funkcjonowanie człowieka, to nadzieja i miłość byłyby na pierwszym miejscu. Coraz więcej również jest dowodów na to, że korzystny wpływ na odczuwane przez nas szczęście mają pozytywne emocje. Dlatego dla osiągnięcia szczęścia warto na różne sposoby dbać o to, byśmy my sami i inni ludzie przeżywali jak najwięcej pozytywnych emocji.

– Jak się zmieniają formy psychoterapii w kontekście psychologii pozytywnej?

– W ramach psychologii pozytywnej zaczyna się mówić o różnych subdyscyplinach. Jedną z nich jest również pozytywna psychoterapia, szerzej: pozytywna interwencja psychologiczna. Tradycyjna terapia nastawiona bywa przede wszystkim na naprawianie pewnych niedoskonałości, czy wręcz defektów psychicznych. Natomiast z perspektywy psychologii pozytywnej nacisk w interwencji kładziony jest na to, aby pomóc człowiekowi rozpoznać i rozwijać te własne dyspozycje, które prowadzą bezpośrednio do poprawy jakości życia. Nie oznacza to oczywiście pomijania tego, co nieprawidłowe, ale zajmowanie się słabościami to zaledwie część pracy z klientem. Jest on postrzegany – tak jak wszyscy ludzie – jako ktoś, kto aktywnie dąży do szczęścia, więc rozwiązanie bieżącego problemu czy usunięcie symptomów nie wystarczy, aby mu skutecznie pomóc. Potrzebne jest mu przede wszystkim budowanie zasobu cnót.

– Kładzie się również nacisk na profilaktykę i promocję zdrowia, czyli na to, co dzieje się z człowiekiem, zanim zapadnie na jakąś chorobę.
– W psychologii pozytywnej odżyło pojęcie siły psychicznej i nabrało znaczenia właśnie ze względu na profilaktykę. Kształtowanie u dziecka właściwości, które uznajemy za korzystne, sprawia, że wchodzi ono w życie wyposażone psychicznie do skutecznego radzenia sobie, zbiera korzystne doświadczenia życiowe i jest w dużym stopniu zabezpieczone przed poważnymi kryzysami psychicznymi, gdy pojawią się trudności czy niepowodzenia. Kolejną sprawą, na którą zwraca się uwagę w psychologii pozytywnej, jest zapobieganie nawrotom zaburzeń. Obserwujemy, że coraz większej skuteczności psychiatrycznej i psychologicznej pomocy w zakresie usuwania objawów psychopatologicznych nie towarzyszy większa trwałość tych efektów. Pozytywna interwencja psychologiczna skoncentrowana na budowaniu dyspozycji, które składają się na siłę psychiczną człowieka, ma tę sytuację poprawić. Seligman bardzo mocno podkreśla, że siła psychiczna nie tylko pomaga rozwiązywać problemy, ale jest buforem chroniącym człowieka przed załamaniem, gdy pojawią się przeciwności czy niepowodzenia, które przecież są nieuniknione.

– Twórcami psychologii pozytywnej są Martin Seligman i Mihaly Csikszentmihalyi. Csikszntmihalyi wprowadził pojęcie doświadczenia optymalnego, przepływu. Czym właściwie jest doświadczenie przepływu?
– Doświadczenie przepływu jest to stan głębokiego zaangażowania w to, co się robi. Jest to czerpanie satysfakcji z samego wykonywania pracy, z samego obcowania z tworzonym dziełem czy rozwiązywanym zadaniem. To stan, którego się doświadcza wtedy, kiedy podejmuje się aktywność jedynie dlatego, że po prostu chce się to robić.

– Dlaczego to pojęcie jest użyteczne na gruncie psychologii pozytywnej?
– Dlatego, że opisuje taki sposób działania, który przynosi dużą osobistą satysfakcję, bo doświadczenie przepływu jest bardzo przyjemne i samo w sobie gratyfikujące, a także – jak pokazują badania – daje bardzo dobre rezultaty. Csikszentmihalyi opisał doświadczenie przepływu na podstawie obserwacji tego, jak tworzą artyści. Spodziewał się, co potem zostało potwierdzone empirycznie, że doświadczenie przepływu jest tajemnicą mistrzostwa, że dzieła, które powstają w takim stanie psychicznym, nie tylko dostarczają zadowolenia twórcy, ale też mają na sobie piętno talentu i służą innym.

– Jak się ma psychologia pozytywna w Polsce?

– Ma się dobrze. Jest znana w Polsce i bardzo wielu psychologów identyfikuje się z tą misją psychologii, zgadzają się, że z gromadzonej przez nią wiedzy powinny wynikać wskazówki dotyczące tego, co to znaczy dobrze żyć i co można w tej sprawie zrobić dla siebie i dla innych. W każdym numerze redagowanej przeze mnie „Psychologii Jakości Życia” udaje nam się zamieścić zwykle więcej niż jeden artykuł, który ściśle należy do psychologii pozytywnej. Od ubiegłego roku funkcjonuje Zakład Psychologii Pozytywnej SWPS. Mamy już różne dowody zainteresowania naszą działalnością. Zwracają się do nas ludzie, zwykle młodzi badacze, zainteresowani współpracą z nami. Niedawno zaprosili mnie studenci uczelni o profilu ekonomicznym, abym opowiedziała im o psychologii pozytywnej. Zatem choć nie studiują psychologii, to nie tylko wiedzą o psychologii pozytywnej, ale interesują się nią i chcą dowiedzieć się o niej jeszcze więcej.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kowale własnego szczęścia
foto: Selins/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus