Wieści

Co dalej z ochroną zdrowia psychicznego?

Psychiatrzy z Komisji Reformy Opieki Psychiatrycznej i NPOZP Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego sprzeciwiają się wchłonięciu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego przez Narodowy Program Zdrowia. Zmiana taka może nastąpić wskutek prowadzonych obecnie w parlamencie prac nad Ustawą o zdrowiu publicznym.

- Sprawa leczenia psychiatrycznego jest bardzo ważna ze względu na społeczny aspekt zdrowia psychicznego, które wymaga zupełnie innego podejścia niż inne choroby. Zatem propozycja likwidacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego jest najwyższym stopniem lekceważenia i niesprawiedliwości wobec osób chorujących psychicznie - mówi dr hab. Andrzej Cechnicki, kierownik Katedry Psychiatrii Środowiskowej Collegium Medicum UJ.

Przewodniczący wspomnianej Komisji, prof. Jacek Wciórka zwrócił się niedawno do Marszałek Sejmu z apelem o podjęcie działań, które „mogą wydłużyć refleksję i nie doprowadzić” do wprowadzenia szykowanych zmian. - Likwidacja dotychczasowego usytuowania prawnego NPOZP jest błędem i może spowodować szkody związane z bardzo prawdopodobnym, ostatecznym zaniechaniem systemowej reformy systemu opieki psychiatrycznej. Należy wykreślić zapisy dotyczące likwidacji Programu i przystąpić do konstruowania jego nowej edycji na lata 2016-2020 - przekonuje prof. Wciórka. Psychiatra dodaje zarazem, że jego zdaniem projekt Ustawy o zdrowiu publicznym jest potrzebny i celowy, zaś większość zawartych w nim zapisów nie budzi zasadniczych uwag.

Co to jest NPOZP i w jakim celu powstał?

W 2006 roku specjaliści z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie przekazali Ministerstwu Zdrowia rewolucyjny projekt Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Został on przyjęty przez rząd w grudniu 2010 roku, w związku ze znowelizowaną Ustawą o ochronie zdrowia psychicznego. Realizacja programu miała obejmować lata 2011 – 2015.  Do wykonania poszczególnych zadań w ramach programu zostało zobowiązane ministerstwo zdrowia i inni ministrowie, a także Narodowy Fundusz Zdrowa oraz jednostki samorządu terytorialnego.

Zdaniem Andrzeja Cechnickiego, Program był uznawany za nowoczesny, dostosowany do potrzeb i spełniający wszelkie kryteria opieki realizowanej w innych krajach Unii Europejskiej. Jego opinię podzielają także inni eksperci.

Co obiecywał ten tak oczekiwany przez znaczną część środowiska polskich psychiatrów dokument? Przede wszystkim, Program miał stopniowo wypełniać ogromną lukę w jakości i dostępności usług psychiatrycznych. Dzięki niemu, pacjenci mogli mieć nadzieję, że nie będą już czekać na wizytę w poradni zdrowia psychicznego tygodniami, czy szukać wsparcia wiele kilometrów od własnego miejsca zamieszkania, z powodu przepełnienia placówek istniejących w pobliżu, bądź nawet ich całkowitego braku.

Bezpłatna opieka psychiatryczna, w myśl popularyzowanego przez Światową Organizację Zdrowia hasła: „Nie ma zdrowia bez zdrowia psychicznego” miała być dostępna dla każego.

NPOZP zakładał stopniową rezygnację z psychiatrii dotychczas opierającej się głównie na hospitalizacji. Wielkie, liczące nawet do tysiąca łóżek szpitale psychiatryczne, zwane azylami miały być stopniowo likwidowane bądź przekształcane, na rzecz tworzenia oddziałów psychiatrycznych przy szpitalach ogólnych oraz budowania kompleksowej sieci Centrów Zdrowia Psychicznego. Te wyspecjalizowane ośrodki obejmowałyby niewielkie rejony – liczące maksymalnie 200 tys. osób. Ich podstawą miały być zespoły leczenia środowiskowego pracujące w domu pacjentów, oddziały dzienne i ambulatoria.   

Zamiast umieszczania chorych w anonimowym „molochu”, gdzie, jak wynika z raportu opublikowanego niespełna trzy lata temu przez Najwyższą Izbę Kontroli, pacjentów nie traktuje się podmiotowo, a ich prawa często są łamane przez przeciążony obowiązkami personel, program mógł dać im możliwość pokonania choroby, między innymi poprzez korzystanie ze wsparcia własnego otoczenia. 

Co ze zmianami?


Jak wyglądał stan polskiej psychiatrii u schyłku trwania Programu, jesienią ubiegłego roku? Aż w co drugim polskim powiecie działała tylko jedna poradnia, a w 25 powiatach w Polsce brakowało jakiejkowiek pomocy psychiatrycznej. Oznacza to, że osoby, które potrzebują regularnego, systematycznego wsparcia, opieki muszą szukać z dala od miejsca zamieszkania. Problemem jest także brak miejsc w szpitalach i na oddziałach psychiatrycznych w całej Polsce. Wynika to z tego, iż do szpitali trafiają osoby, które z powodzeniem mogłyby walczyć z chorobą w warunkach środowiskowych. Hospitalizacja stosowana jest nie wtedy, gdy jak zakładał program, pacjent jest w naprawdę ciężkim stanie, ale gdy nie może leczyć się ambulatoryjnie, bo...nie ma gdzie.

- Pierwszy rok realizacji programu był czasem przygotowywania planów, liczenia sił i dyskutowania możliwości, natomiast następne dwa lata to właściwie okres zastoju i braku realizacji, tak jakby ktoś skreślił program z faktycznego planu działania tych instytucji, które miały go realizować - podsumowuje prof. Wciórka.

Co było przyczyną braku realizacji programu?


Na 2015 rok, NFZ przeznaczył na już i tak skrajnie niedofinansowaną pomoc psychiatryczną jedynie 3,23, % całości budżetu - aż o 217 mln mniej, niż w roku poprzednim. Taka suma, z powodzeniem mogłyby zapewnić roczne utrzymywanie ponad ośmiu tysięcy ośrodków takich jak Zielony Dół (o sprawie Zielonego Dołu pisaliśmy na naszych łamach wielokrotnie) - przedsiębiorstw społecznych, gdzie chorzy psychicznie mogliby pracować w bezpiecznych warunkach, w ten sposób zyskując szansę na szybszy powrót do zdrowia.

- Co roku planowano przeznaczać na psychiatrię więcej pieniędzy. W praktyce, zawsze znajdowali się jednak mocniejsi, silniejsi i bardziej potrzebujący - żali się prof. Wciórka.

Eksperci, w oparciu o dane z krajów Unii Europejskiej wskazują, że 5 procent to minimum wymagane, aby potrzeby pacjentów były zaspokajane. Kwoty przeznaczane na psychiatrię bywają znacznie wyższe - w Szwajcarii sięgają aż 12 procent.

Jednym z zadań, które Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego nakładał na NFZ, było coroczne, stopniowe zwiększanie środków przeznaczanych na leczenie psychiatryczne. Gdyby założenia harmonogramu dołączonego do programu były realizowane, NFZ przekazywałoby już na pomoc psychiatryczną blisko 4 % całego budżetu. Przedstawione w postaci procentów, różnice między planowanymi kwotami, a stanem faktycznym może nie szokują, ale kiedy dokonamy obliczeń, uświadomimy sobie, że w przyszłym roku, na opiekę nad chorującymi psychicznie przewidziano aż o 500 mln zł mniej, niż zakładał program!

Dlaczego reforma stoi w miejscu?


Co obok braku dostatecznego finansowania przyczyniło się do zaniechań w realizacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego?
Według Andrzeja Cechnickiego, ponieważ NPOZP zakłada przekształcenie opieki psychiatrycznej w wielkich szpitalach w opiekę środowiskową i zróżnicowaną, to dość oczywiste, że lobby dyrektorskie dużych instytucji było i jest zainteresowane zahamowaniem reformy. Jego zdanie popiera prof. Wciórka.

- Dyrektorzy szpitali - tych dużych, które są wielkimi pracodawcami, założyli stowarzyszenie aby dbać o interesy własnych placówek. Aktywnie przeciwdziałają systemowemu rozwojowi psychiatrii środowiskowej - tłumaczy profesor. - W gruncie rzeczy, szpitale niosą na sobie cały ciężar opieki, bo nie stworzono pola do powstania innych rozwiązań. Co prawda, każda z tych placówek ma w swojej organizacji jakąś cząstkę psychiatrii środowiskowej. Ale żeby opieka środowiskowa oddziaływała sprawnie, musi występować też w formie niezależnej od wielkich instytucji - wyjaśnia.

Inną przyczyną braku realizacji programu może być to, iż jak twierdzi prof. Wciórka, Minister Zdrowia, który miał być centralnym koordynatorem programu, „najwyraźniej, nie podjął tego zadania z odpowiednim poczuciem odpowiedzialności”.

Problem sprzecznych ustaw

Kolejnym hamulcem utrudniającym realizację programu, na który wskazują eksperci, jest bariera prawna. Według byłego ministra zdrowia prof. Marka Balickiego, kluczowe znaczenie dla skutecznego wprowadzania modelu środowiskowego ma tworzenie centrów zdrowia psychicznego łączących w obrębie jednej struktury organizacyjnej opiekę ambulatoryjną, środowiskową, dzienną i stacjonarną. Tymczasem, jak twierdzi Balicki, ustawa o działalności leczniczej z 2011 r., uchwalona już po wejściu w życie NPOZP, w sposób jednoznaczny wyklucza możliwość łączenia opieki ambulatoryjnej i stacjonarnej w ramach jednego przedsiębiorstwa, przez co utrudnia tworzenie centrów.

Jakie jeszcze bariery hamujące reformę wskazują eksperci?

- Najważniejszą przyczyną braku realizacji programu nie jest brak pieniędzy. To raczej kwestia woli działania, wyobraźni i dostrzegania tego, że psychiatria środowiskowa to nie koszt, ale inwestycja w przyszłość, w lepszej jakosci opiekę oraz w zmianę wizerunku psychiatrii w oczach publicznych - podsumowuje prof. Wciórka i dodaje:

- Program padł ofiarą generalnego niezrozumienia potrzeb populacji, która cierpi z powodu problemów psychicznych. Niezrozumienia, a nawet niedostrzegania,  bo to sfera spraw i osób niewidzialnych - takich, których się nie chce widzieć - mówi psychiatra.  - Myślę, że to jest główny powód -  nie przekroczyliśmy pewnej bariery moralno-etycznej, która nakazuje rozwiązywać problemy także tych populacji osób cierpiących, które nie rzucają się w oczy i nie mają za sobą potężnych lobbych.

Katarzyna Moskal, stan
foto: Photographee.eu/shutterstock.com


Wstecz

comments powered by Disqus