Wieści

Romans na miarę XXI wieku

Aziz Asnari to popularny amerykański aktor i komik stand-upowy. Swego czasu, przygotowując się do programu telewizyjnego, zgromadził kilkadziesiąt ludzkich miłosnych historii i... zwrócił uwagę, że zawierają one interesujące wzorce i uniwersalne doświadczenia. Zaintrygowany Ansari zaprosił do współpracy doktora socjologii Erica Klinenberga z New York University. Razem zaprojektowali szeroko zakrojony projekt badawczy, na który złożyło się m.in. setki wywiadów z przeróżnymi ludźmi - pochodzącymi zarówno z małych miejscowości, gdzie trudno poznać kogoś nowego, jak i tymi z wielkich miast, w których ludzie czują się samotni. Komik i naukowiec opracowali również i przeprowadzili w Internecie badania ankietowe, drobiazgowo przanalizowali zebrane dane, poprosili o komentarze badaczy z najznamienitszych uniwersytetów (m.in. Stanford University, John Hopkins University czy Rutgers University). W ten sposób coś, co pierwotnie miało być materiałem do skeczy na temat randkowania, stało się przedmiotem poważnej pracy naukowej. Podanej na dodatek w wyjątkowo zabawny sposób.

A oto kilka poważnych wniosków i rad płynących z badań:
1. Portale randkowe są dobre jeśli od razu przejdziesz do spotkań na żywo. Nigdy w historii ludzkości nie mieliśmy takiego dostępu do potencjalnych partnerów. To ma swoje oczywiste zalety, ale też wady. Można np. wpaść w tryb niekończącego się przeglądania „ofert” i pisania do niezliczonej ilości potencjalnych partnerów. Lepiej rzucić okiem i zaprosić kogoś na spotkanie na żywo niż w nieskończoność przerzucać oferty matrymonialne.

2. Komunikacja za pomocą sms-ów i mediów społecznościowych wyzwala w nas to, co najgorsze - szczególnie w mężczyznach. Brak kontaktu twarzą w twarz powoduje, że ludzie są agresywni, szybciej przekraczają granice (np. w związku z seksem). Taka forma komunikacji prowadzi również do licznych nieporozumień. Na żywo źle zrozumianą kwestie można szybko wyjaśnić, w Internecie już nie. Nie widzisz bowiem mimiki drugiej osoby, brak sygnałów niewerbalnych, tak ważnych w komunikacji – podkreśla Klinenberg.

3. Aplikacja randkowa Tinder jest inna niż wszystkie. Nie posługuje się bowiem algorytmem, z którego zwykle korzystają portale randkowe, łączącego ludzi wedle wypisanych charakterystyk jak  zainteresowania czy wykształcenie. Tinder pokazuje ci zdjęcie osoby, jej imię, wiek, a czasem kilka dodatkowych informacji.  Jeśli ktoś ci się podoba przerzucasz zdjęcia w telefonie na prawo, jeśli nie – na lewo. Jeśli dwie osoby nawzajem „wybiorą” się, wtedy aplikacja pozwala im się skontaktować. Według autorów badań Tinder to odpowiednik staroświeckich metod poznawania się na imprezie czy w szkole.

4. Współcześnie pod niebo zostały wywindowane standardy atrakcyjności. - Kiedy rozmawialiśmy z osobami z poprzedniej generacji pytając czego szukały w partnerze, mówiły, że chciały osobę miłą, „z którą można się dogadać”. Innymi słowy szukały „wystarczająco dobrego partnera”, a nie ideału – tłumaczy Ansari. Dziś młodzi ludzie szukają kogoś idealnego niemal w każdej dziedzinie. Wierzą, że ideał istnieje, trzeba go tylko odnaleźć. I tak mija im wiele lat pełnych goryczy, bo aktualny partner nigdy nie jest tym idealnym.

5. Wolność ma swoją drugą stronę. – Nie tak dawno, jeśli nie byłeś zadowolony z małżeństwa i chciałeś się z niego uwolnić, naprawdę musiałeś uzasadnić tę decyzję znajomym i rodzinie – mówi Klinenberg. – Dziś jeśli nie jesteś zadowolony ze związku, twój partner nie jest już dla ciebie wyzwaniem, twoja osobowość się przy nim nie rozwija, straciłeś zapał etc etc, musisz tłumaczyć się znajomym, po co w tym tkwisz. I to jest ogromna kulturowa różnica, która nastąpiła na przełomie kilku lat – uważa socjolog.

Ansari i Klinenberg zaczęli swoje badania skupiając się na komunikacji za pośrednictwem smartfonów, ale szybko zrozumieli, że dotknęli szerszego problemu. – Współcześnie w rozwoju młodego człowieka pojawił się okres, którego my kiedyś nie przeżywaliśmy – nigdy wcześniej ludzie nie byli tak długo singlami, nie spotykali się z tyloma partnerami, tak często nie zmieniali pracy i tak długo po prostu nie dorastali – mówi Klinenberg. Socjolodzy nazywają ten okres „drugim dojrzewaniem” lub „wyłaniającą się dorosłością”. 

Z jednej strony ta wolność i druga młodość ma swoje plusy - kiedyś dla dziewczyny jedynym sposobem by wyrwać się od rodziców było małżeństwo, dziś czymś naturalnym jest, że dziewczyna samotnie lub z partnerem mieszka lub pomieszkuje poza rodzinnym domem. Ta sama wolność powoduje równocześnie, że młodzi ludzie nie bardzo wiedzą kiedy jest czas na ostateczne decyzje i ostatecznego partnera.

Oprac. (marga) na podstawie Futurity.org
http://www.futurity.org/aziz-ansari-modern-romance-955962/
foto: / shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus