Wieści

To już ostatnie selfie

Badacze zwracają uwagę, że smartfony bardzo ułatwiają robienie zdjęć samemu sobie (choćby przez funkcję odwrócenia aparatu tak, że nie trzeba wyłamywać sobie ręki żeby pstryknąć zdjęcie lub aplikacje nakładające na zdjęcia „upiększające” filtry) i szybkie zamieszczania ich w Internecie. Poza tym rośnie konkurencja. Portale społecznościowe pełne są selfies, w związku z czym odzywa się w nas chęć zrobienia „lepszego” zdjęcia. Nie bez powodu social media zawładnęły naszym życiem – mamy potrzebę kontaktu z innymi, a ten często odbywa się dziś za pośrednictwem obrazów – mówi psycholog Patricia Wallce z John Hopkins University, autorka książki „The Psychology of the Internet”. W społeczeństwie, w którym obrazy stały się ważnym środkiem komunikacji (wyobrażasz sobie esemesa lub rozmowę na Facebooku bez emotikonek?!) selfies szybko zostały zaakceptowane, a nawet pożądane. – Jako społeczeństwo przeszliśmy do nowego typu kultury obrazkowej. Jesteśmy przywiązani do zdjęć ludzi, miejsc, wydarzeń. Chcemy oglądać innych, patrzeć jak wygląda ich życie – uważa dr Anabel Quan-Haase z University of Western Ontario.

Za cenę zdrowia, a nawet życia
Aby zrobić selfie wiele osób gotowych jest na podjęcie dużego ryzyka, które czasem wiąże się nawet ze śmiertelnym zagrożeniem. W takich właśnie sytuacjach przez ostani rok w samej tylko Rosji doszło do około 100 wypadków, w których „autoportreciści” odniesli obrażenia, a co dziesiąty z nich rozstał się z życiem. Tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych wydało niedawno specjalną broszurę, której celem jest zapobieganie niebezpiecznym zdarzeniom, do których dochodzi podczas robienia selfie.

Rosyjskie władze odradzają min. fotografowanie się w towarzystwie dzikich zwierząt, na torach, na krawędziach dachów, z pistoletem przy głowie, lub na liniach wysokiego napięcia. „Kiedy człowiek próbuje sfotografować sam siebie, ma rozproszoną uwagę, traci równowagę, nie patrzy dookoła i nie czuje niebezpieczeństwa” - przestrzegają autorzy informatora „Bezpieczne selfie”.

Natomiast o psychicznych niebezpieczeństwach związanych z robieniem selfie zrobiło się głośno przed rokiem w internecie. Pojawiła się wówczas informacja, że czynność ta została uznana przez amerykańskich psychiatrów za zaburzenie osobowości i z tego powodu wpisana na stosowną listę prowadzoną przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Jego objawem miało być nagłe odczuwanie potrzeby zrobienia zdjęcia i publikowanie ich co najmniej 6 razy dziennie w internecie. Środek na walkę z zaburzeniem stanowić miała specjalna terapia kognitywno-behawioralna pod patronatem Baracka Obamy.

Cała sprawa okazała się oczywiście żartem, wiadomość jako pierwsza pojawiła się bowiem na stronie opisującej rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Mimo tego wielu internautów potraktowało ją zupełnie poważnie.

Dlaczego ryzykują?
Odpowiedzią może być koncepcja porównań społecznych mówiąca, że ludzie mają tendencje do nieświadomego porównywania się z innymi i udowadniania, że ich życie jest ciekawsze – uważa psycholog dr Zlatan Krizan z Iowa State University. - A selfie jest dowodem, że byłeś w danym miejscu i świetnie się tam bawiłeś – wyjaśnia. Jako, że ludzie chwalą się prawie wszystkim, standardy „dobrej zabawy” rosną i selfie też muszą ewoluować. Quan-Haase zwraca uwagę na to, że selfie to obraz tego jak ludzie chcą być postrzegani. Zanim zrobią zdjęcie zastanawiają się czy inni uznają je za godne zainteresowania. Potrzeba zaimponowania może prowadzić do podejmowania ryzyka.

Inną kwestią jest to, że ludzie są gatunkiem, którego przedstawiciele zwracają szczególną uwagę na twarze innych osobników. Badania wykazały, że zdjęcia, na których widnieją oblicza innych osób dostają więcej „lajków” niż krajobrazy czy martwa natura. – Próbujemy zwrócić na siebie uwagę w Internecie, który przecież jest jak worek bez dna. Więc nasze zdjęcia musza być naprawdę dobre, by przyciągać uwagę innych – mówi Quan- Haase.

(marga)
foto: g-stockstudio/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus