Wieści

Dzięki inteligencji wyszliśmy na ludzi

Prof. dr hab. Edward Nęcka jest psychologiem, pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się badaniami procesów poznawczych, inteligencji i twórczości.
Dorota Krzemionka-Brózda:
Zarzut, że nie jesteśmy zbyt inteligentni, rani bardziej niż posądzenie o brak jakiejkolwiek innej cechy. Dlaczego inteligencja jest tak ważna w samoocenie i w ocenie innych ludzi?
Edward Nęcka:
– Można powiedzieć, że dzięki inteligencji staliśmy się ludźmi. Sukces ewolucyjny naszego gatunku dokonał się dzięki inteligencji, a nie dzięki ostrym pazurom bądź rączemu biegowi. Nie odmawiam inteligencji kotom czy antylopom. Ale to nie dzięki niej przystosowały się i zasiedliły określone nisze ekologiczne.

– Czym jest inteligencja?
– Najkrócej mówiąc, jest sprawnością myślenia, przewidywania, dostrzegania związków, abstrakcyjnego rozumowania.

– Czy ludzie inteligentni są lepiej przystosowani?
– Inteligencja zdecydowanie pomaga w przystosowaniu. Oczywiście zależy, jak rozumieć przystosowanie. Można przyjąć kryterium sukcesu ekonomicznego. W Stanach wyliczono, że każdy punkt ilorazu inteligencji wart jest około 186 dolarów. Czyli ktoś, kto ma iloraz inteligencji na przykład 121, zarabia rocznie o 186 dolarów więcej niż ktoś z ilorazem 120. Oczywiście wyzerowano inne zmienne, takie jak środowisko lub wykształcenie.

– Sądzi Pan, że w polskich warunkach ujawniłaby się podobna zależność?
– Sądzę, że tak. Być może inne byłyby kryteria sukcesu, na przykład pozycja społeczna, rodzaj wykonywanej pracy. Inteligencja ma olbrzymie znaczenie dla sukcesu życiowego, również materialnego, dla powodzenia w pracy, awansu zawodowego. W dyskusjach na temat roli inteligencji w życiu społecznym często nie uwzględnia się, że inteligencja jest cechą o dużym zakresie zmienności, od 20 punktów w skali ilorazu inteligencji do 200. A w badaniach zazwyczaj bierze się pod uwagę pracowników firmy, studentów lub osoby, które ukończyły studia, a więc takie, które muszą mieć iloraz inteligencji co najmniej 100. W wąskim obszarze między 110 i 130 nie jesteśmy w stanie uchwycić wpływu inteligencji, ponieważ badamy mało zróżnicowane grono osób.

– Czy testy inteligencji pozwalają przewidywać późniejsze sukcesy uczniów?
– W tym zakresie najlepiej sprawdzają się na poziomie szkoły podstawowej. Potem, im wyższy szczebel edukacji, tym mniejsze jest znaczenie testów inteligencji dla przewidywania sukcesów w nauce. Ostatecznie ta zależność całkiem zanika. Dzieje się tak, ponieważ przechodzenie na kolejne etapy edukacji wymaga coraz wyższego ilorazu inteligencji. Na przykład bardzo rzadko się zdarza, żeby ktoś nie ukończył studiów doktoranckich z powodu zbyt niskiej inteligencji. Jeśli odpada wcześniej, to z zupełnie innych przyczyn. Podobnie jest, jeśli chodzi o wysokie stanowiska. Tylko inteligentni ludzie mogą się na nich znaleźć. Tak więc w grupach, o których mówimy, nie ma sensu badanie zależności między ilorazem inteligencji a osiąganiem sukcesów. U takich osób poziom inteligencji jest podobny, czyli bardzo wysoki, więc cecha ta przestaje być czynnikiem decydującym o sukcesie. Znaczenie zyskują natomiast inne cechy.


– Czy warto badać uczniów pod względem inteligencji, żeby móc przewidzieć ich przyszły rozwój?

– Tu bym się wahał. Czym innym jest wiedzieć, że inteligencja pomaga, a czym innym wykorzystywać testy inteligencji jako kryterium selekcji szkolnej i decyzji administracyjnych. Na pytanie, czy inteligencja pomaga w życiu, odpowiadam zdecydowanie: tak. Ale długo bym się zastanawiał, czy na podstawie inteligencji, a szczególnie testów inteligencji, można promować dzieci i dopuszczać je do dalszych szczebli edukacji.

– Dlaczego?
– Po pierwsze, mówimy o zależnościach statystycznych. Zawsze może się znaleźć osoba, która mimo braku dobrych wyników w testach osiągnie sukces. Po drugie, to jest kwestia rzetelności i trafności narzędzia. Osoba, która uzyskuje niski wynik na przykład w teście Ravena, nie musi być nieinteligentna. Testy mają różną dokładność. To może być kwestia błędu pomiaru albo problem lęku przed oceną, przed egzaminami.

– A przecież egzamin testowy na psychologię zawiera fragmenty, które są zbliżone pod względem wymagań do testów inteligencji...
– To konieczność. Decyzja, by przyjmować na studia na podstawie trudnych egzaminów intelektualnych jest decyzją wymuszoną. Musimy bowiem zastosować jakieś kryterium doboru, gdy dwadzieścia osób kandyduje na jedno miejsce. Przyjmujemy kryterium sprawności myślenia, ponieważ oczekujemy od przyszłych studentów, że będą myśleć i używać intelektu. Co mamy do wyboru, badać osobowość? Na przykład poziomu neurotyzmu czy samooceny? Od razu mielibyśmy procesy. Poza tym testy stosowane podczas rekrutacji nie są tożsame z testami inteligencji.

– Czy inteligencja wiąże się ze specyficznymi właściwościami mózgu?

– Tak. Badania ujawniają, że mózgi osób osiągających wysokie wyniki w testach inteligencji działają szybciej, sprawniej przewodzą impulsy, pracują dokładniej, są bardziej odporne na zakłócenia i energooszczędne. Badano nawet zależność między wielkością mózgu a inteligencją. Istnieje taka zależność, choć słaba.

– Słyszałam, że najbardziej pojemne są mózgi rasy żółtej, najmniej czarnej. Czy takie wyniki nie są wodą na młyn rasistów?
– Jest kilkadziesiąt badań, które to potwierdzają. Choć wynik może nam się nie podobać z powodów etycznych czy społecznych, kilkudziesięciu badaczy nie może się mylić. Stosowano różne miary inteligencji, różne miary pojemności, poprawki na masę ciała – i uzyskiwano wyniki potwierdzające tę tezę, choć w różnym stopniu. Zresztą stwierdzanie istnienia różnic międzyrasowych jeszcze nie jest rasizmem. Byłoby nim dopiero społeczne i ekonomiczne dyskryminowanie ludzi ze względu na rasę.

– Czy z inteligencją wiążą się inne procesy poznawcze?
– Tak. Przede wszystkim pamięć robocza. Chodzi o umiejętność jednoczesnego dokonywania wielu operacji na materiale przechowywanym w pamięci. Wymienia się kilka funkcji pamięci roboczej, na przykład hamowanie, powstrzymanie się od niepożądanych reakcji, odświeżanie jej zawartości. Im wyższy poziom inteligencji, tym więcej takich działań można wykonać. Inteligencja najsilniej związana jest z funkcjami kontrolnymi pamięci. Z inteligencją wiąże się też umiejętność stosowania wydajnych strategii poznawczych, które mogą być sposobem kompensacji niedoborów pamięci roboczej. Spośród dwóch osób o tej samej wydajności pamięci, lepszy wynik może uzyskać ta, która zastosuje równoległe przetwarzanie informacji.

– Czy można kształtować inteligencję?
– Na pewno tak, i to poczynając od życia płodowego. Nie wiem, czy można przyspieszyć rozwój inteligencji, ale na pewno można wiele zepsuć. Głównie poprzez deprywację sensoryczną, zubożenie środowiska, nierozmawianie z dzieckiem. Na szczęście pewne formy upośledzenia, wynikające z zaniedbań środowiskowych i braku zainteresowania dzieckiem, można potem nadrobić.

– Ostatnio pojawiło się wiele nowych odmian inteligencji. Co Pan sądzi o tej modzie na różne rodzaje inteligencji?
– Niepokoi mnie łatwość, z jaką się je wprowadza. Istnieje zasada oszczędności: nie będziesz tworzył bytów ponad konieczną potrzebę. Jednak z drugiej strony dostrzegam, że istnieją specyficzne różnice indywidualne, że ludzie wykazują różną sprawność w radzeniu sobie z problemami społecznymi czy emocjonalnymi. Te różnice wymagają wyjaśnienia. Czy w związku z tym konieczne jest wprowadzenie różnych typów inteligencji, tego już nie wiem. Trzeba by sprawdzić, co się za tym kryje.

– Weźmy dla przykładu modną ostatnio inteligencję emocjonalną. Czy uzasadnione jest tu użycie pojęcia „inteligencja”?
– Na pewno istnieje coś takiego, jak sprawność w zakresie poznawczej obróbki emocji, właściwej ich percepcji, rozumienia, nazywania i kontroli. Jeśli mówimy o regulacji emocji, to też od strony poznawczej: wiedza o nich i o tym, do czego mogą doprowadzić, pozwala nam je kontrolować. To jest czynność intelektualna i w tym sensie zasługuje na miano inteligencji. Z kolei empatia jako bezpośrednia wrażliwość na emocje nie jest już chyba składnikiem inteligencji, bo o ile mi wiadomo, nie towarzyszy jej żadna specyficzna operacja intelektualna.

– A może jest to ta sama inteligencja, tylko stosowana do różnych problemów, w tym przypadku emocjonalnych...
–  Guilford zakładał, że zmienia się materiał – nazwał go behawioralnym. Dziś powiedzielibyśmy, że to problemy związane z innymi ludźmi, ale procesy i ich wyniki są takie same. Zatem według tego autora nie ma sensu mówienie o osobnej inteligencji społecznej czy emocjonalnej, bo to wciąż ta sama inteligencja. A to, że dzięki niej przetwarzamy materiał symboliczny lub emocjonalny, nie ma znaczenia. Natomiast jest sens używania pojęcia inteligencji emocjonalnej, jeśli kryje się za nim jakaś wyodrębniona zdolność i specyficzne operacje intelektualne.

– Czy badania pozwalają rozstrzygnąć, które z tych stanowisk jest trafne?
– Nie do końca. Żeby wiedzieć na pewno, czy na przykład inteligencja emocjonalna jest czymś osobnym, trzeba by ją rozbić na poszczególne procesy, jak to zrobiono między innymi w przypadku testu Ravena. Postawiono pytanie, jakie operacje są potrzebne, by wykonać zawarte w tym teście zadania. Podobnie trzeba by rozbić test inteligencji emocjonalnej Johna Mayera i Petera Saloveya na podstawowe składniki i sprawdzić, jakie operacje biorą udział w ich rozwiązywaniu. Gdyby się okazało, że te same, co w przypadku testu Ravena, wtedy nie byłoby sensu mówić o istnieniu osobnej inteligencji.

– A mówi się o inteligencji motywacyjnej, nawet duchowej...
– Na tych, którzy postulują konieczność wprowadzania takich pojęć, ciąży obowiązek udowodnienia, że kryją się za nimi jakieś procesy poznawcze, specyficzne tylko dla tych rodzajów inteligencji. Nie wystarczy stwierdzić, że ludzie różnią się sprawnością w rozwiązywaniu problemów społecznych, emocjonalnych czy motywacyjnych. Nie wystarczy pokazać, że ma to związek z czymś jeszcze, na przykład z powodzeniem w pracy. Potrzebna jest analiza składników tych rzekomych inteligencji i sprawdzenie, czy za nimi kryją się specyficzne procesy poznawcze, których nie ma gdzie indziej. Jestem co do tego sceptyczny, ale nie można wykluczyć, że w przyszłości będziemy świadkami interesujących, przełomowych badań w tej dziedzinie.

– Czy psychologowi jest potrzebna inteligencja?
– Zawód psychologa jest zawodem szczególnego ryzyka. Należy do wąskiej grupy zawodów, takich jak lekarz, duchowny czy nauczyciel, w których wyjątkowo szkodliwa jest głupota rozumiana jako niedostatek myślenia, refleksji, wiedzy. Oczywiście głupota nie jest przeciwieństwem inteligencji. Są ludzie inteligentni i jednocześnie głupi. W pojęciu głupoty mieści się też brak wiedzy, brak refleksji. Ale również niedostatki inteligencji w zawodach szczególnego ryzyka są niesłychanie szkodliwe.

***


David Wechsler i jego test
Davida Wechsler jako badacz był zarazem bystrym kompilatorem dotychczasowych osiągnięć psychologii inteligencji, jak i twórczym jej krytykiem.
Od strony teoretycznej przychylał się do klasycznej dwuczynnikowej teorii zdolności ludzkich, której autorem był jeden z jego mistrzów – Charles Spearman. Tenże dowodził, że zdolności są funkcją dwóch składowych – ogólnego czynnika inteligencji i czynnika specjalnego, odrębnego dla każdego rodzaju zdolności. Zdaniem Wechslera, inteligencja jest zdolnością człowieka do podejmowania celowych działań, racjonalnego myślenia oraz skutecznego radzenia sobie we własnym środowisku. Składa się ona ze zdolności, które są od siebie jakościowo odróżnialne. Lecz inteligencja nie jest jedynie prostą ich sumą. Efekt końcowy zachowań inteligentnych zależy od konfiguracji tych zdolności, w skład zachowań inteligentnych wchodzą bowiem również inne czynniki (np. ze sfery popędowo-emocjonalnej). Ponadto nadwyżka każdej ze zdolności w stosunkowo niewielkim stopniu przyczynia się do zwiększenia efektywności zachowania inteligentnego jako całości. Wechsler przyjął jednak założenie, iż najwłaściwszym sposobem ilościowego oszacowania poziomu inteligencji jest pomiar różnych zdolności. Na tej podstawie skonstruował test składający się z prób mierzących sprawność i szybkość odpowiedzi na specjalnie dobrane pytania oraz wykonania różnorakich czynności.

***
 Na podstawie:
„Dzięki inteligencji wyszliśmy na ludzi” (Charaktery 1/2003)
„Bracia Wechslerowie” (Charaktery 2/2010)
Ćwiczenia pochodzą z Psychologii Dziś nr 1/2014

grafika: Matthew Cole/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus