Wieści

Samotność i beznadzieja

Jak wykazały najnowsze badania, ostracyzm społeczny od dawna stosowany w wielu tradycyjnych społecznościach jako najsroższa forma kary, zaburza naszą zdolność do racjonalnego myślenia. Skazując kogoś na izolację skutecznie wyłączmy u niego pewne aspekty funkcjonowania poznawczego. Ludzie młodsi są na to dużo bardziej podatni niż starsi. To między innymi dlatego wśród nastolatków napiętnowanych w szkole wzrasta ryzyko popełnienia samobójstwa. Odczuwają wykluczenie w sposób skrajnie dojmujący i jeśli nikt nie przyjdzie im z pomocą, ich cierpienie fizyczne i psychiczne może wykluczyć u nich wszelkie przejawy racjonalnego myślenia. Trzy dni przed tym jak pisałam ten podrozdział piętnastoletnia Marjorie Raymond z okolic Gaspé w kanadyjskim Quebeku zabiła się ponieważ została wykluczona ze swojej grupy społecznej: gdy była w szkole jej koleżanki z klasy szykanowały ją i izolowały, a gdy wracała do domu, drwiły z niej na Facebooku. W liście pożegnalnym do matki Marjorie napisała: „Mamo, przepraszam Cię za to, co zrobiłam. Jesteś najlepszą mamą na świecie”, co wskazywałoby na silną więź między nimi, która jednak niestety nie zdołała jej uchronić przed konsekwencjami wykluczenia z grupy rówieśniczej.

Śmierć Marjorie była czwartym z serii samobójstw nastolatków w wieku od jedenastu do piętnastu lat wywołanych społecznym ostracyzmem, jakie zdarzyły się w Kanadzie w ciągu niecałego roku. Niedługo później doszło do kolejnej tragedii: piętnastoletnia Amanda Todd z Kolumbii Brytyjskiej (Kanada) powiesiła się wskutek długotrwałej cyberprzemocy, jakiej doznawała ze strony nieznajomego, który wysyłał wulgarne zdjęcia i komentarze do jej kolegów z klasy za każdym razem, gdy przenosiła się do innej szkoły, by zacząć wszystko od nowa. Te potworne historie wywołały w Kanadzie powszechne oburzenie i apele o to, by karać i usuwać ze szkół uczniów dopuszczających się agresji elektronicznej, izolowania lub innych form dręczenia rówieśników. W międzyczasie fala samobójstw szykanowanej młodzieży dotknęła również Stanów Zjednoczonych i innych krajów, skutkując zarzutami karnymi dla sprawców, a ostatnio również zmianami w oświacie i polityce publicznej.

Dręczenie jest w tym kontekście słowem zdecydowanie zbyt delikatnym. W swoim artykule na temat cel izolacyjnych, lekarz Atul Gawande cytuje Johna McCaina, byłego republikańskiego kandydata na prezydenta USA, który dwa z pięciu lat spędzonych w wietnamskim obozie dla jeńców przesiedział w maleńkim karcerze, pozbawiony wszelkich kontaktów z ludźmi: „To podkopuje morale i osłabia opór skuteczniej niż jakakolwiek inna forma tortur” – i to mówi człowiek, który był regularnie bity, pozbawiony odpowiedniej opieki medycznej mając złamane obie ręce i nogę oraz cierpiąc na przewlekłą dyzenterię, a także poddawany torturom tak brutalnym, że doprowadziły do powtórnego złamania ręki”, pisze Gawande. Przytacza on również badanie z udziałem prawie 150 pilotów wojskowych, którzy wrócili z wietnamskiej niewoli: twierdzili oni, że izolacja społeczna była dla nich bardziej traumatyczna niż jakakolwiek inna forma przemocy fizycznej, której ich poddano.

Jednak to, czego doświadczyli było przemocą fizyczną. „Prowadzone od lat 60. XX wieku badania EEG wykazują szeroko rozpowszechnione spowolnienie fal mózgowych u więźniów, którzy spędzili przynajmniej tydzień w karcerze”, pisze Gawande. Część jeńców, których kontakty społeczne ograniczały się do otrzymywania tacy z posiłkiem przez otwór w drzwiach, popadło w katatonię lub rozwinęło cechy autystyczne, np. kołysanie się lub manieryzmy ruchowe (samostymulacja). Inni cofnęli się w rozwoju do poziomu rzucania jedzeniem i zabawy odchodami. Jeszcze inni doznawali ataków paniki lub stawali się niezwykle agresywni. Wszystkie te objawy sugerują uszkodzenia neurologiczne. Badania z użyciem neuroobrazowania potwierdzają, że ostracyzm wywołuje równie nasiloną aktywność przedniego zakrętu obręczy i przedniej części wyspy, co cierpienie fizyczne, a objawy neurologiczne cierpienia społecznego bardzo przypominają sygnały wywoływane przez fizyczny ból. Badania rezonansem magnetycznym przeprowadzane u więźniów z czasów wojny w byłej Jugosławii wskazywały na uszkodzenia neurologiczne jeszcze wiele miesięcy po wypuszczeniu z niewoli, a najcięższe były one u osób, które przetrzymywano w celach izolacyjnych. „Bez stałych interakcji społecznych ludzki mózg doznaje takich zaburzeń jak wskutek traumatycznego urazu”, pisze Gawande.

Za sprawą kontaktów społecznych jesteśmy zdrowsi, mądrzejsi i szczęśliwsi. Dzięki gronu przyjaciół żyjemy dłużej i rzadziej chorujemy – dowodzi Susan Pinker w książce „Efekt wioski”, która ukaże się jesienią nakładem Wydawnictwa Charaktery.

Susan Pinker jest psychologiem rozwojowym. Za książkę „Paradoks płci” otrzymała m.in. prestiżową nagrodę Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego za najlepszą pracę naukową.

foto: Jochen Schoenfeld/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus