Wieści

Całe szczęście

Pieniądze szczęścia nie dają.
Dają, ale tylko tym, którzy ich nie mają. Bogacenie się co prawda nie czyni człowieka szczęśliwszym, ale wychodzenie z głębokiej biedy poprawia psychiczny dobrostan. Badania pokazują, że w krajach, które przekroczyły poziom rozwoju warunkujący zaspokojenie podstawowych potrzeb większości obywateli, nawet duże różnice w poziomie dochodu nie ważą na zadowoleniu z życia. Również wzrost dochodu w krajach rozwiniętych nie owocuje wzrostem poczucia szczęścia u mieszkańców. Ale w grupie państw ubogich, gdzie większość boryka się z problemem, jak przeżyć dzień, nawet stosunkowo niewielka poprawa warunków materialnych daje znaczący wzrost poczucia szczęścia.

Ludzie dotknięci nieszczęściem nie mogą być szczęśliwi.
Nieprawda. Nie dopuszczamy myśli, że ktoś, kto zachorował na raka, został sparaliżowany w wyniku wypadku drogowego czy stracił wzrok, może czerpać z życia tyle samo radości, co ci, z którymi los obszedł się łaskawiej. Badania zaś dowodzą prawdziwości ludowej maksymy, że czas leczy (wszelkie) rany. Wiele traumatycz-nych przeżyć pozostawia co prawda pewne długotrwałe ślady w psychice, ale większość ofiar potrafi przystosować się do gorszej sytuacji życiowej i odzyskać właściwą dla siebie (sprzed tragedii) pogodę ducha. Nie u wszystkich jednak ten wewnętrzny mechanizm adaptacyjny jest równie sprawny. W przypadku symptomów depresji osobom starszym trudniej niż młodszym otrząsnąć się z różnego rodzaju stresów życiowych. Ale najgłębszy aspekt dobrostanu psychicznego - wola życia - po wszelkich kataklizmach odradza się u ludzi w podeszłym wieku równie sprawnie, jak u młodych.

Szczęście jest gdzie indziej.
Większość z nas wierzy, że szczęście kryje się gdzieś za horyzontem. Nazwałem to złudzeniem postępu hedonistycznego. Wiara, że możemy być szczęśliwsi, niż jesteśmy, motywuje nas do stawiania sobie celów życiowych i upartego dążenia do ich realizacji. Jedni stawiają na małżeństwo i dzieci, inni pragną zawodowej samorealizacji, pomnażają bogactwo, planują podróż na biegun. Niektórym udaje się większość celów osiągnąć i wówczas okazuje się, że nie stali się przez to ani o jotę szczęśliwsi. Wyciągają fałszywy wniosek, że horyzont pełnej radości znajduje się dalej, niż sądzili. Więc podwyższają sobie poprzeczkę, eskalują oczekiwania, aby znów się przekonać, że ciągle są za blisko. Badania dowodzą, że każdy z nas ma przypisaną pewną „stałą szczęścia", której nie da się w żaden sposób powiększyć. Można ją jedynie na pewien czas obniżyć. Złudzenie postępu hedonistycznego tworzy pułapkę psychiczną. Chociaż kupno nowego samochodu nie czyni nas szczęśliwszymi, jednak jego utrata wpędza w chwilowe poczucie nieszczęścia.

Prawdziwe szczęście to dzieci.
Mit ten pasuje do teorii socjobiologicznych. Płodzenie i rodzenie dzieci powinno być najsilniejszym bodźcem dla aktywności życiowej, jako że największą szansę przetrwania i ekspansji mają te genotypy, które najintensywniej się powielają. I rzeczywiście, wciąż - mimo zmiany obyczajów powodującej spadek dzietności -większość ludzi uważa dzieci za jeden z najważniejszych warunków szczęśliwego życia. Tymczasem badania dowodzą, że dzieci działają jak przysłowiowa koza: gdy są w domu, to zazwyczaj przysparzają kłopotów i obniżają nieco dobrostan psychiczny rodziców. Dopiero opuszczenie przez nie rodzinnego gniazda przywraca rodzicom radość życia sprzed ich narodzin.

Szczęście to młodość.
Młodość nie ma żadnego znaczenia dla poczucia szczęścia. W niektórych badaniach stwierdzono nawet, że osoby najstarsze są najszczęśliwsze. Powód? Czyż nie jest źródłem zadowolenia świadomość, że przeżyło się większość swoich rówieśników?

Szczęście ogłupia.

To przeświadczenie jest zapewne prawdziwe w odniesieniu do ostrych stanów euforii. Często jednak rozciąga się je na trwały stan zadowolenia z życia i optymizm. Powiada się, że ktoś, kto realistycznie patrzy na świat, racjonalnie ocenia szansę, trafnie postrzega swoje możliwości i dokonania, nie może tryskać zadowoleniem. Innymi słowy - tylko głupiec czuje się szczęśliwy. Faktem jest, że ludzie smutni myślą bardziej racjonalnie, ale szczęśliwi są; mimo skłonności do ulegania nierealistycznemu optymizmowi, bardziej skuteczni. Warto wykazywać dużą dozę realizmu w wyznaczaniu sobie celów i stawać się „niepoprawnym" optymistą w dążeniu do ich realizacji. Optymizm bowiem jest jak zasilanie elektryczne dla komputera - mobilizuje i podtrzymuje aktywność. Zgodnie z zasadą samo-spełniającego się proroctwa ktoś, kto wątpi, nie myli się - na pewno poniesie porażkę. Sukces wymaga ryzyka wiary „na wyrost". Dowodzą tego wszystkie badania: szczęśliwym wiedzie się zazwyczaj dużo lepiej niż nieszczęśliwym.

Prof. dr hab. Janusz Czapiński jest psychologiem społecznym. Pracuje na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku kieruje Diagnozą Społeczną – projektem badań nad jakością życia Polaków.

Wiele cennych wskazówek, które pomogą Ci czerpać więcej zadowolenia ze swojego życia znajdziesz w rewelacyjnej książce „Zaprojektuj swoje szczęście” autorstwa wybitnego psychologa Paula Dolana, która ukazuje się nakładem Wydawnictwa Charaktery. Publikacja dostępna w przedsprzedaży na www.sklep.charaktery.eu

„Charaktery” dostępne są aż w pięciu różnych formatach cyfrowych:

PDF, ePUB, mobi i edycje przeznaczone na iPady, iPhony oraz urządzenia z systemem Android.



foto: Piotr Marcinski/shutterstock.com


Wstecz

comments powered by Disqus