Wieści

Powrót do sensu

Pryskają ograniczenia, ulatniają się powinności, można się rozprostować – wakacje! Koniec pośpiechu, mobilizacji, chodzenia w mundurkach, wykazywania się na każdym polu, spełniania cudzych oczekiwań. Precz ze wszystkim, co uciska – wreszcie luz! Czas, w którym będą obowiązywać inne prawa, każdy haust powietrza będzie przynosił nam zdrowie i znowu poczujemy w ciele energię.

Wakacje to wyjazd – z domu, z miasta, przede wszystkim z pracy. Wakacje to czas na coś innego od tego, co jest na co dzień. Czasem myślimy, że im większa „inność”, tym lepsze wakacje, albo że im dalej od..., tym będzie lepiej.

Najpierw o wakacjach marzymy. Siedząc w biurze, ze wzrokiem utkwionym w laptopie klikamy w tabelki, czytamy raporty, a w myślach przenosimy się na leżak nad niebieskim basenem – w dłoni zamiast kalkulatora – trzymamy szklankę z egzotycznym sokiem lub oryginalnym drinkiem. Już na samą myśl, co może być w szklance, wydłuża się oddech, przechodzą nas miłe dreszcze. Zaczynamy doświadczać.

Przeżywamy wakacje – te nasze cudowne wakacje! – w biurze. Jesteśmy na Bali przy własnym biurku. Ale gdy kilka tygodni później jesteśmy na upragnionym urlopie, na wymarzonej wyspie, to rozglądamy się wkoło, trzymając mocno w dłoniach cyfrówkę, by wszystko udokumentować. Przed oczami przewija się obraz przetworzony elektronicznie. I znów przechodzą nas dreszcze na myśl o tym, że te piękne, bajecznie kolorowe fotki pokażemy wszystkim w biurze... Znów doświadczamy.
W gruncie rzeczy nie ma nic złego w tym, że oddzielamy doświadczenie od tego, co jest tu i teraz. To może być pomocne w chwilowym relaksie, złapaniu energii, poprawieniu sobie nastroju. Ale właśnie wakacje są dobrym czasem do tego, by zsynchronizować realność z przeżywaniem. Być w pełni obecnym – w miejscu i czasie. Łatwiej to zrobić, kiedy nie gonią nas zadania. Wakacje – zsynchronizowane, doświadczone, przeżyte, to prawdziwe, cudowne wakacje, takie, jakie chcielibyśmy mieć.

Wolniej i pełniej

Trudno byłoby znaleźć osobę, która doświadcza prawdziwych wakacji w zamkniętej przestrzeni, w czterech ścianach mieszkania i hałasie miasta. Wszystkie relacje o cudownych wakacjach dotyczą doświadczeń w kontakcie z naturą, choć natura wcale nie musi występować w roli głównej – można przecież zwiedzać, uprawiać sporty, leżeć plackiem na plaży. W kontakcie z naturą wykraczamy poza przestrzeń stworzoną przez człowieka; sycimy się czymś, co istnieje niezależnie od nas, na własnych prawach. To tak, jakbyśmy potrzebowali dla naszego wewnętrznego dobra zobaczyć coś większego od nas, silniejszego, niezależnego. Drzewa, morze, góry, obłoki... to eliksir, który napełnia nas dobrą energią, odblask raju, z którego nas wygnano, ale który nie przestał przecież istnieć. Obserwowanie natury i naturalnych procesów, uważność na nie mają zbawienną moc. Płonące ognisko, spienione morskie fale, leśna cisza, teatr chmur na niebie, burza, szemrzący strumień, deszcz siąpiący, lejący, mżący – to wszystko zaczynamy widzieć i słyszeć właśnie w czasie i przestrzeni, jakie tworzą wakacje. I wcale nie musimy być daleko od domu, by zobaczyć, usłyszeć, poczuć. W innych porach naszego życia odwracamy się do tego świata plecami; rzeczywistość obecna, gdy widzimy i czujemy, odpływa jak niezrobione zdjęcie.

Na prawdziwych wakacjach spotykamy ludzi w inny sposób. Nie jesteśmy z nimi po to, by coś załatwić, ale żeby BYĆ – cieszyć się ich towarzystwem, doświadczać ich obecności przy nas i naszej przy nich. Wreszcie, po całym roku, zaczynamy ich dostrzegać – kim są, jaką mają wewnętrzną barwę…

Maria Król-Fijewska, Piotr Fijewski, autorzy są psychologami i psychoterapeutami. Oprac. na podst. tekstu „Powrót do sensu”, Charaktery 8/2014
foto: Dudarev Mikhail/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus